Leukerbad na Torrenthorn, droga na szczyt nie jest łatwa
O tym, że droga na szczyt nie jest łatwa, przekonałam się podczas wchodzenia na Torrenthorn (2998 metrów n.p.m.). Dałam radę, ale chyba bardziej zawdzięczam to swojej ambicji niż kondycji. Satysfakcja była jednak ogromna, a widok z góry obłędny. I właśnie dlatego od czasu do czasu decyduję się na takie męczące wycieczki. Leukerbad na Torrenthorn – początek wędrówki O tym szczycie dowiedzieliśmy się podczas spaceru aklimatyzacyjnego. No i pozostał w naszych głowach. Po kilku dniach górskich wycieczek doszliśmy do wniosku, że nadszedł czas, aby podjąć tą najbardziej wymagającą próbę. Kolejką z Leukerbard wjechaliśmy na Torrent i drogowskaz skierował nas na szlak. Droga wiodła cały czas pod górę. Przed nami szedł mężczyzna…
Z Leukerbad do Kandersteg, przez góry do innego kantonu
Ta wycieczka miała być naprawdę długa i taka też była. Hotel Schwarenbach to częsty cel naszych wycieczek ze stacji kolejki Gemmi, zarówno tych letnich, jak i zimowych. Dochodząc do niego, często spotykaliśmy turystów zmierzających z drugiej strony. W końcu postanowiliśmy zobaczyć to tajemnicze miejsce. Z Leukerbad do Kandersteg – do schroniska Schwarenbach Wjechaliśmy znów na szczyt Gemmi, zeszliśmy na dół i poszliśmy po prawej strony jeziora. Trasa jest inna latem i zimą. Zimą jest krótsza, bo prowadzi przez jezioro, latem dłuższa, zwłaszcza z lewej strony, bo biegnie po skałach. Wiedzieliśmy o tym po zeszłorocznej, letniej wędrówce, a że nam się spieszyło wybraliśmy dość wygodną drogę z prawej strony. Całkiem szybko…
Leukerbad do schroniska Lämmeren widok i wspinaczka po skale
Uznałam, że po aklimatyzacji i pierwszej drobnej wycieczce, nadszedł czas na prawdziwe chodzenie po górach. Cały czas mówiłam Marcinowi, że z Gemmi idziemy do schroniska. Kiedy wjechaliśmy kolejką na górę, okazało się, że każde z nas miało na myśli inne schronisko. Leukerbad do schroniska Lämmeren – chwila prawdy dla Marcina Kiedy kolejka wspięła się na górę, wysiedliśmy z niej, Marcin chciał iść w prawo, a ja w lewo. No i wtedy okazało się, że planując wyprawę, myśleliśmy o dwóch różnych schroniskach. Marcin chciał iść starym, znanym szlakiem do schroniska Schwarenbach, a ja postanowiłam wspiąć się do Lämmeren. Poszliśmy do miejsca wymyślonego przeze mnie i muszę przyznać, że Marcin wcale się…
Leukerbad zejście z Torrentu na rozgrzewkę
Po naszej trochę dłuższej podróży, podczas której zwiedziliśmy Bayreuth i Baden-Baden, w końcu dotarliśmy do Leukerbad. O miejscowości już kilka razy pisałam, ale przypomnę tu, że leży na wysokości 1411 metrów n.p.m. Zanim więc wybraliśmy się na naprawdę poważne chodzenie po górach, w ramach aklimatyzacji postanowiliśmy zejść z Torrentu. Leukerbad zejście z Torrentu – co to jest ten Torrent? Jesteśmy w Alpach, więc jest to góra, oczywiście. Wjeżdżają na nią kolejki. Jedna bezpośrednio z Leukerbad, a druga z miejscowości o miło brzmiącej nazwie Flaschen. Wybraliśmy ten drugi wariant, a do Flaschen podjechaliśmy samochodem, nie moim, bo ja chwilowo jeżdżenia miałam dość. Po krótkiej chwili byliśmy na górze. Za bilety nie…
Baden-Baden, czyli urok starego uzdrowiska na bogato
Kiedy już odpoczęliśmy i obejrzeliśmy Bayreuth, ruszyliśmy w dalszą drogę. Tym razem przystanek wyznaczyliśmy sobie w Baden-Baden. Na zwiedzanie mieliśmy jedynie kilka godzin, ale i tak to, co najważniejsze udało nam się zobaczyć. Wiedzieliśmy, że miasto nie jest duże i nawet w krótkim czasie uda się nam poczuć jego atmosferę. Baden-Baden dlaczego wszyscy je znamy Oczywiście znamy głównie ze słyszenia. Historia uzdrowiska liczy sobie dwa tysiące lat. Ale to XIX wiek przyniósł miastu sławę, stawało się ono letnią stolicą świata, a tym samym sprzyjało kontaktom międzynarodowym. Spotykali się tu arystokraci, przemysłowcy i artyści. Pozostałością tych czasów są eleganckie hotele, dom zdrojowy, a także wyścigi konne. Od 2014 roku Baden-Baden wraz…
Bayreuth rzut oka na miasto i wizyta w Operze Margrabiów
Do Bayreuth wybieraliśmy się już dawniej, ale wtedy zwyciężył Bamberg. Mamy taki zwyczaj, że jak się gdzieś daleko wybieramy samochodem, to po przejechaniu od 800 do 1000 kilometrów, zatrzymujemy się w jakimś mieście i w następny dzień je zwiedzamy. Pozwala nam to odetchnąć w podróży, a także zobaczyć różne ciekawe miejsca, do których czasem trudno się wybrać. Dlaczego Bayreuth? Spodobało nam się na zdjęciach i chcieliśmy zobaczyć operę wpisaną na listę UNESCO. Na miejscu okazało się, że miasto naprawdę ma wiele uroku. Są tu kręte uliczki, rzeźby, park. A sam teatr zrobił na nas kolosalne wrażenie. Żałowaliśmy jedynie, że nie zobaczyliśmy wszystkich miejsc, które zasługują na uwagę. Ale zawsze w…
Wolsztyn zwiedzanie – stoi na stacji…
Wolsztyn kojarzył mi się zawsze z parowozami, a właściwie z kolejowym muzeum. Ale to nie wszystko co ma do pokazania. Jest tu ciekawy, choć najmniejszy w Polsce skansen, centrum ze starą zabudową i muzeum poświęcone nobliście. Zwiedzanie Wolsztyna – parowozownia Parowozy pamiętam jeszcze jako pełnoprawnych uczestników kolejowego ruchu. Później zniknęły by pojawić się już tylko jako turystyczna atrakcja. Dziś parowozy można oglądać między innymi właśnie w Wolsztynie. Ale uwaga, te eksponaty, przynajmniej niektóre z nich, ciągle wyruszają na trasy. Do Wolsztyna wybieraliśmy się już dawno temu, ale tak jakoś zawsze nie było nam po drodze. Wreszcie jednak się udało. Muzeum znajduje się właściwie na stacji kolejowej, takiej zupełnie współczesnej. Reklamuje…
Osieczna, czyli wiatraki, jezioro i dużo więcej
Po zwiedzeniu dwóch pałaców w Rydzynie i w Pawłowicach, przyszedł czas na młyny, a zobaczyć je można w Osiecznej, gdzie znajduje się Muzeum Młynarstwa i Rolnictwa. Muszę powiedzieć, że jego właściciel zaimponował nam dogłębną znajomością tematu. Osieczna – wizyta w muzeum Do muzeum prowadzi drogowskaz, więc nie mieliśmy kłopotu, aby znaleźć się na miejscu. Okazało się jednak, że na zwiedzanie musimy chwilę poczekać. O tym, co robiliśmy w tym czasie dowiecie się trochę później. Kupiliśmy bilety, które pozwoliły nam zobaczyć wszystkie atrakcje. Odwiedziliśmy więc dwa młyny i o młynarstwie dowiedzieliśmy wielu interesujących rzeczy. Nic w tym dziwnego, bo nasz przewodnik napisał książkę poświęconą światowemu młynarstwu, a także wywodzi się z…
Pawłowice, piękny pałac, który nas zaskoczył
Właściwie to Pawłowice nie znajdowały się na naszej liście miejsc do zobaczenia, tym bardziej, że nikt nie potrafił nam powiedzieć, czy da się wejść do środka tamtejszego pałacu. Kiedy jednak jechaliśmy z Rydzyny do Osiecznej, pojawił drogowskaz, więc skręciłam i to była bardzo dobra decyzja. Pawłowice – czyj to był pałac? Fundatorem tej rezydencji szlacheckiej był Maksymilian Mielżyński. Pałac wybudowano pod koniec XVIII wieku. Przed II wojną wyposażenie składało się z wielu cennych mebli, obrazów, rzeźb, porcelany i sreber. Była tu też wspaniała biblioteka, licząca 10 tysięcy woluminów. Budowę pałacu w Pawłowicach rozpoczęto w 1781 roku. Dekoracją wnętrz zajmowali się Włosi. Piece Mielżyński zamówił we Wrocławiu, a jedwab na obicie…
Leszno to chyba miłe miejsce do życia
Leszno było naszą bazą wypadową podczas ostatniej podróży po Wielkopolsce. Przyjechaliśmy tu z Rydzyny. Miasto zwiedziliśmy, a więc nie popełniliśmy błędu, który nam się czasem zdarza. Nasz błąd polega na tym, że nie zostaje nam czasu na zwiedzenie miejscowości, w której mamy bazę. A Leszno ze wszech miar godne jest uwagi. Leszno – trochę historii na początek Ale najpierw o nazwie, bo może wyjaśni Wam to, dlaczego powiat nazywa się leszczyński. Otóż, według językoznawców, istniała starsza nazwa miejscowości Leszczno, pochodząca od leszczyny. A teraz historia. Najstarsza wzmianka o miejscowości pochodzi z 1393 roku, należała ona wtedy do Stefana z Karnina, herbu Wieniawa, wkrótce ród przybrał nazwisko Leszczyńscy. Na początku XVI…







































