Leukerbad zejście z Torrentu
Blog,  Europa,  Szwajcaria

Leukerbad zejście z Torrentu na rozgrzewkę

Po naszej trochę dłuższej podróży, podczas której zwiedziliśmy Bayreuth i Baden-Baden, w końcu dotarliśmy do Leukerbad. O miejscowości już kilka razy pisałam, ale przypomnę tu, że leży na wysokości 1411 metrów n.p.m. Zanim więc wybraliśmy się na naprawdę poważne chodzenie po górach, w ramach aklimatyzacji postanowiliśmy zejść z Torrentu.

Leukerbad zejście z Torrentu
Było zielono

Leukerbad zejście z Torrentu – co to jest ten Torrent?

Jesteśmy w Alpach, więc jest to góra, oczywiście. Wjeżdżają na nią kolejki. Jedna bezpośrednio z Leukerbad, a druga z miejscowości o miło brzmiącej nazwie Flaschen. Wybraliśmy ten drugi wariant, a do Flaschen podjechaliśmy samochodem, nie moim, bo ja chwilowo jeżdżenia miałam dość.

Po krótkiej chwili byliśmy na górze. Za bilety nie płaciliśmy, bo podczas jednego z poprzednich pobytów w Leukerbad kupiliśmy kartę ważną przez cały rok, dającą darmowe podróże kolejkami, wstępy na baseny i korzystanie z autobusu miejskiego oraz inne atrakcje. Nam się to opłacało.

Wjechaliśmy na górę i przez krótką chwilę zastanawialiśmy się, czy nie iść wyżej na szczyt Torrenthorn, ale na szczęście zwyciężył rozsądek i zaczęliśmy schodzić.

Leukerbad zejście z Torrentu . Startujemy
Startujemy

Droga na dół i lunch

Schodząc w dół, podziwialiśmy mknących na rowerach. Jednak bym się trochę bała korzystać z takiej atrakcji. Ze szczytu można też zjechać na hulajnodze, którą wypożycza się na miejscu. Nie jest to hulajnoga przypominająca znane nam miejskie pojazdy, to dużo solidniejszy sprzęt. My na szczęście wybraliśmy własne nogi. Zejście było spokojne, maszerowaliśmy szeroką drogą. Był więc czas na podziwianie widoków i robienie zdjęć.

Trasę znaliśmy z zeszłego roku, a właściwie jej część, bo tędy schodziliśmy do Albinen. W zeszłym roku szliśmy przez wielką łąkę, w tym zostaliśmy na naszej drodze i nią doszliśmy do małej restauracji. Był już najwyższy czas, aby coś zjeść, zatrzymaliśmy się więc na obiad. W tej restauracji podawane są posiłki fit, czyli jest to zazwyczaj kawałek mięsa z sałatą. Nam smakowało.

Leukerbad zejście z Torrentu . Widok na Alpy
Widok na Alpy
Nasza ścieżka
Nasza ścieżka
Leukerbad zejście z Torrentu . Kwiaty
Kwiaty
A tam w środku pszczółka
A tam w środku pszczółka
Leukerbad zejście z Torrentu . Górska osada
Górska osada, tu jedliśmy lunch

Leukerbad, zejście z Torrentu do Flaschen

Pokrzepieni posiłkiem fit oraz wspaniałym, szwajcarskim winem, ruszyliśmy dalej. Teraz musieliśmy iść ledwo widoczną ścieżką przez łąkę. Mieliśmy więc odmianę, bo początkowo szerokiej ścieżce. W pewnym momencie ścieżka weszła do lasu. Było to wyjątkowo przyjemne, bo słońce świeciło ostro.

Wkraczamy do lasu
Wkraczamy do lasu

Z naszego miejsca obiadowego mogliśmy też zejść prosto do Leukerbad, ale mieliśmy samochód w Flaschen, więc nie musieliśmy udać się do niego. Nasza wycieczka nas nie zmęczyła, była w sam raz na pierwszy dzień w wysokich górach.

Praktyczna rada – w Alpach szwajcarskich, nawet na dużych wysokościach, jest wiele tras prawdziwie spacerowych. Można z nich korzystać nie mając szczególnego przygotowania. Wysokość gwarantuje nam wspaniale widoki.

Jeśli

lubicie Szwajcarię, zajrzyjcie tu;

chcecie wiedzieć, co się u nas dzieje, obserwujcie nas na Facebooku i Instagramie;

interesujecie się ciekawymi miejscami w Polsce, kupcie nasz ebook, szczegóły znajdziecie w tym wpisie, a klikając w poniższy obrazek, przeniesiecie się do naszego sklepu.

Polska na dobry nastrój
Polska na dobry nastrój

Link poniższy jest afiliacyjny, będzie nam miło, gdy z niego skorzystacie.



Booking.com

Od wielu lat zwiedzam i wędruję po Polsce i świecie. Zawsze na własną rękę i na własny rachunek. Polska znajdowała i znajduje szczególne miejsce w moich podróżniczych planach. Mam także wielki sentyment do Hiszpanii, po prostu lubię ten kraj z jego wspaniała kulturą, zabytkami i krajobrazami. Odkąd pamiętam lubiłam poznawać nowe miejsca, zaglądać w tajemnicze zakamarki, podróżować. Ta pasja towarzyszyła mi także w życiu zawodowym, a zdarzyło się w nim wiele. Pisałam o polityce międzynarodowej, ale także o zwiedzaniu Polski i Europy. Dalekie podróże związane z pracą, wizyty w niezwykłych miejscach, takich jak Downing Street 10 czy Pałac Elizejski tylko rozbudziły mój i tak wielki apetyt na poznawanie świata. Po drodze udało mi się napisać przewodnik po Mazowszu, bo Polska zawsze była dla mnie fascynującym miejscem do odkrywania. Od 8 lat prowadzę stronę Podróżniczego Domu Kultury. Piszę, fotografuję i opowiadam w mediach społecznościowych. Pokazuję i opisuję tylko to, co sama widziałam. Patrzę na świat optymistycznie, ale i krytycznie. Nie potrafię żyć bez podróży.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.Akceptuję Prywatność i polityka cookies