Elafonisi
Blog,  Europa,  Grecja

Elafonisi, czy ta plaża jest rzeczywiście najpiękniejsza w Europie?

Dziennik z podróży po Krecie 28.06.2021

Przez kilka dni odpoczywaliśmy w Elafonisi, więc nic nie pisałam, bo w sumie, ile można napisać o plaży (nawet pięknej) i o pływaniu w wodzie (ciepłej). Ale wracam już do Was i dziś podsumuję nasz pobyt w Elafonisi, tym bardziej, że jutro jedziemy dalej.

Elafonisi. Puste już leżaki
Elafonisi. Puste już leżaki

Elafonisi – jak się tu dostać?

My przyjechaliśmy autobusem z Chanii. Kiedy przyjdzie czas na podsumowanie naszej wycieczki na Kretę, napiszę, dlaczego nie zdecydowaliśmy się na wynajęcie autobusu. Teraz napiszę tylko, że autobus z Chanii wyjeżdżał o godzinie dziewiątej rano. Na miejsce przybyliśmy przed jedenastą. Niektóre odcinki trasy przyprawiały o zawrót głowy, bo droga była wąska, a przepaście głębokie. Jednocześnie widoki pozwalały zapomnieć o strachu.

Bilet kosztował 10 euro.

Autobusy zaczęły kursować dopiero od 15 czerwca. Można się tu też wybrać na wycieczkę i wrócić tego samego dnia lub w inny dzień. Ten wariant też rozważaliśmy, więc wiemy.

Dużo osób przyjeżdża samochodem. Przy plaży są bezpłatne parkingi.

Półwysep z latarnią morską
Półwysep z latarnią morską

Elafonisi – dlaczego tu się zatrzymaliśmy

Niektórzy twierdzą, że plaża w Elafonisi to Karaiby Europy. Skoro tak, postanowiliśmy właśnie tu zatrzymać się na kilkudniowy odpoczynek. Plażę widzieliśmy z samolotu i szczerze mówiąc właśnie wtedy ten obłędny różowy kolor był najbardziej widoczny. Różowy kolor to jedna z barw tutejszego piasku. Jedna ważna uwaga – nie wolno tego pięknego piasku zabierać ze sobą. Informują o tym liczne tablice. Do Elafonisi przeważnie wszyscy przyjeżdżają na jeden dzień, my jednak postanowiliśmy spędzić tu cztery noce. Dużo wcześniej zarezerwowaliśmy miejsce w hotelu Elafonisi Resort i jak się okazało było to słuszne, bo potem o miejscach noclegowych w tym miejscu można było zapomnieć.

Zostaliśmy w Elafonisi na cztery na noce, bo chcieliśmy pobyć w tym miejscu, kiedy już będzie pusto. Naszym planom przeszkodziły trochę moje stopy z pęcherzami po wycieczce do Wąwozu Samaria, nie mogliśmy więc chodzić na plażę, kiedy tylko chcieliśmy. Sprawę utrudniał fakt, że najbliższa apteka znajdowała się 18 kilometrów od nas. Na szczęście w sklepie można było kupić plastry i maść z aloesem.

Elafonisi. Tu wynajmowaliśmy leżaki i parasol
Tu wynajmowaliśmy leżaki i parasol

Jak się bawiliśmy w Elafonisi?

Muszę przyznać, że bawiliśmy się całkiem dobrze. Kilka godzin spędzaliśmy na plaży. Wynajmowaliśmy dwa leżaki i parasol (10 euro) i czytaliśmy książki od czasu do czasu zanurzając się w wodzie. Cały czas wiał wiatr, bo z tego słynie plaża Elafonisi. Mogliśmy wybierać temperaturę wody, bo w lagunie była ona bardzo ciepła, a na otwartym morzu dużo zimniejsza.

Z leżaków z kolei obserwowaliśmy liczne sesje fotograficzne. Marcin tak się zapatrzył, że też zapragnął zapozować, czego efekt możecie zobaczyć. Jednym słowem bawiliśmy się dobrze, ale dziś już się cieszymy, że jutro ruszamy dalej, bo w końcu, ile można siedzieć na plaży. Problem polega na tym, że w Elafonisi poza plażą nic nie ma. Może przesadzam z tym nic. Są dwie restauracje, jest sklep, są bary na plaży i to by było na tyle.

Laguna i morze
Laguna i morze
Elafonisi. Parasole
Parasole
Leżaki
Leżaki
Elafonisi. Zachód słońca
Zachód słońca
Jeszcze raz zachód słońca
Jeszcze raz zachód słońca
Pozujący Marcin
Pozujący Marcin

Przeczytać inne teksty o Grecji, zerknijcie tu.

Na bieżące śledzić nasze podróże, zaglądajcie na Instagram i Facebook.

Podróżować po Polsce, poszukajcie swojego miejsca. Pomoże Wam w tym nasz ebook, kupcie go, szczegóły znajdziecie w tym wpisie, a klikając w poniższy obrazek przeniesiecie się do naszego sklepu.

Polska na dobry nastrój
Polska na dobry nastrój

Spaliśmy w Elafonisi. Link jest afiliacyjny, będzie nam miło, jak z niego skorzystacie.



Booking.com

Od wielu lat zwiedzam i wędruję po Polsce i świecie. Zawsze na własną rękę i na własny rachunek. Polska znajdowała i znajduje szczególne miejsce w moich podróżniczych planach. Mam także wielki sentyment do Hiszpanii, po prostu lubię ten kraj z jego wspaniała kulturą, zabytkami i krajobrazami. Odkąd pamiętam lubiłam poznawać nowe miejsca, zaglądać w tajemnicze zakamarki, podróżować. Ta pasja towarzyszyła mi także w życiu zawodowym, a zdarzyło się w nim wiele. Pisałam o polityce międzynarodowej, ale także o zwiedzaniu Polski i Europy. Dalekie podróże związane z pracą, wizyty w niezwykłych miejscach, takich jak Downing Street 10 czy Pałac Elizejski tylko rozbudziły mój i tak wielki apetyt na poznawanie świata. Po drodze udało mi się napisać przewodnik po Mazowszu, bo Polska zawsze była dla mnie fascynującym miejscem do odkrywania. Od 8 lat prowadzę stronę Podróżniczego Domu Kultury. Piszę, fotografuję i opowiadam w mediach społecznościowych. Pokazuję i opisuję tylko to, co sama widziałam. Patrzę na świat optymistycznie, ale i krytycznie. Nie potrafię żyć bez podróży.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.Akceptuję Prywatność i polityka cookies