Osieczna, Wiatraki
Blog,  Polska,  Wiekopolskie

Osieczna, czyli wiatraki, jezioro i dużo więcej

Po zwiedzeniu dwóch pałaców w Rydzynie i w Pawłowicach, przyszedł czas na młyny, a zobaczyć je można w Osiecznej, gdzie znajduje się Muzeum Młynarstwa i Rolnictwa. Muszę powiedzieć, że jego właściciel zaimponował nam dogłębną znajomością tematu.

Osieczna muzeum
Osieczna muzeum

Osieczna – wizyta w muzeum

Do muzeum prowadzi drogowskaz, więc nie mieliśmy kłopotu, aby znaleźć się na miejscu. Okazało się jednak, że na zwiedzanie musimy chwilę poczekać. O tym, co robiliśmy w tym czasie dowiecie się trochę później. Kupiliśmy bilety, które pozwoliły nam zobaczyć wszystkie atrakcje. Odwiedziliśmy więc dwa młyny i o młynarstwie dowiedzieliśmy wielu interesujących rzeczy.

Nic w tym dziwnego, bo nasz przewodnik napisał książkę poświęconą światowemu młynarstwu, a także wywodzi się z rodziny młynarzy. W różnych skansenach można zobaczyć młyny wybudowane lub naprawione przez niego. Obejrzeliśmy więc mechanizm, poznaliśmy tajniki pracy oraz dowiedzieliśmy się, dlaczego produkowana na skalę przemysłową mąka, jest niedobra (zawiera substancje chemiczne, wybielające).

Muzeum się ciągle rozbudowuje, a ludzie przynoszą kolejne eksponaty. Na szczęście jest jeszcze trochę miejsca na pagórkowatym terenie. W sklepie kupiliśmy dobrą mąkę i wypiliśmy kawę, a potem poszliśmy zobaczyć cmentarz, a właściwie to, co z niego zostało.

Wiatraki
Wiatraki
Osieczna. Wiatrak w środku, worki z mąką
Wiatrak w środku, worki z mąką
Wiatrak, mechanizm
Osieczna. Dawny sprzęt domowy
Dawny sprzęt domowy
Lapidarium
Lapidarium

Nad jeziorem

No i macie odpowiedź na pytanie, co robiliśmy w oczekiwaniu na zwiedzanie – pojechaliśmy nad jezioro, aby zjeść rybę na obiad i nam się to udało. Było bardzo gorąco, a my, ku zdumieniu ekspedientki, zamówiliśmy zieloną herbatę. Patrzyliśmy na kąpiących się w jeziorze i odpoczywających na trawie. Do wody jakoś specjalnie nas nie ciągnęło, nawet Marcin jakoś wytrzymał.

Po zjedzeniu całkiem smacznego sandacza, pojechaliśmy zwiedzać młyny.

Osieczna. Nad jeziorem
Nad jeziorem

Osieczna – dwa kościoły i zamek

Osieczna była niegdyś prywatnym miastem szlacheckim. Ale jeszcze wcześniej, bo w X wieku, była osada nad jeziorem Łoniewskim. Pierwsza pisemna wzmianka o miejscowości pochodzi z końca XIV wieku. W XVI wieku przybyli protestanci ze Śląska i krajów niemieckich, którym właściciele zapewnili wolność wyznania.

W Osiecznej znajduje się zamek. Obecny wygląd zawdzięcza przebudowie z początku XX wieku, ale zachowała się w nim jedna sala renesansowa i manierystyczny portal. Nie opiszę Wam ich, bo teraz mieści się tu ośrodek sanatoryjny i z powodu wirusa, nie brama była zamknięta, więc nawet z zewnątrz nie dało się zobaczyć zamku.

Obejrzeliśmy natomiast późnobarokowy kościół pod wezwaniem św. Walentego. Podobało nam się rokokowe wnętrze. Znajduje się tu obraz Matki Boskiej Bolesnej Osieckiej z początku XVII wieku. W 1984 roku w kościele wybuchł pożar, ale dziś nie ma po nim śladu. Kościół nam się spodobał ze względu na jednolity wystrój.

Nie zdążyliśmy zobaczyć późnogotyckiego kościoła św. Trójcy, a protestanckiego nie mogliśmy, bo w latach siedemdziesiątych XX wieku został rozebrany.

Kościół św. Walentego
Kościół św. Walentego
Osieczna, wnętrze kościoła św. Walentego
Wnętrze kościoła św. Walentego
Osieczna. Cudowny obraz w kościele św. Walentego
Cudowny obraz w kościele św. Walentego

Jeśli

chcecie więcej pomysłów, jak spędzić weekend, zerknijcie tu;

interesuje Was, co na bieżąco u nas słychać, śledźcie nas na Facebooku i Instagramie.

Jeśli lubicie jeździć po Polsce, kupcie naszą książkę, szczegóły na jej temat znajdziecie w tym wpisie, a gdy klikniecie w poniższy obrazek, przeniesiecie się do naszego sklepu.

Polska na dobry nastrój
Polska na dobry nastrój

Poniższy link jest afiliacyjny, będzie nam miło, gdy z niego skorzystacie.

Spaliśmy w Lesznie.



Booking.com

Od wielu lat zwiedzam i wędruję po Polsce i świecie. Zawsze na własną rękę i na własny rachunek. Polska znajdowała i znajduje szczególne miejsce w moich podróżniczych planach. Mam także wielki sentyment do Hiszpanii, po prostu lubię ten kraj z jego wspaniała kulturą, zabytkami i krajobrazami. Odkąd pamiętam lubiłam poznawać nowe miejsca, zaglądać w tajemnicze zakamarki, podróżować. Ta pasja towarzyszyła mi także w życiu zawodowym, a zdarzyło się w nim wiele. Pisałam o polityce międzynarodowej, ale także o zwiedzaniu Polski i Europy. Dalekie podróże związane z pracą, wizyty w niezwykłych miejscach, takich jak Downing Street 10 czy Pałac Elizejski tylko rozbudziły mój i tak wielki apetyt na poznawanie świata. Po drodze udało mi się napisać przewodnik po Mazowszu, bo Polska zawsze była dla mnie fascynującym miejscem do odkrywania. Od 8 lat prowadzę stronę Podróżniczego Domu Kultury. Piszę, fotografuję i opowiadam w mediach społecznościowych. Pokazuję i opisuję tylko to, co sama widziałam. Patrzę na świat optymistycznie, ale i krytycznie. Nie potrafię żyć bez podróży.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.Akceptuję Prywatność i polityka cookies