Blog
Znajdziecie tu wpisy o naszych podróżach, tych bliskich, i tych dalekich. Są osobiste refleksje i oceny. Przedstawiamy nasz własny sposób podróżowania, czyli zwiedzamy zarówno najważniejsze zabytki, jak włóczymy się po tajemniczych zakątkach. Nie omijamy szerokim łukiem muzeów. Mam nadzieję, że spodoba wam się nasz sposób podróżowania i widzenia świata.
Blog - podróżowanie dla przyjemności
Podróżować zaczęliśmy zanim powstał nasz blog. Od lat przemierzamy obce miejsca i uczymy się nowych rzeczy, poznajemy obyczaje i smakujemy potraw. Uważamy, że podróż musimy być przyjemna, dlatego unikamy wyjazdów, polegających na zaliczaniu poszczególnych atrakcji.Blog - samodzielne podróżowanie
Nasza podróż zaczyna się przed wyjazdem, kiedy planujemy trasę, szukamy noclegów, sprawdzamy połączenia komunikacyjne i szukamy najlepszych lokali gastronomicznych. Nie korzystamy z biur podróży, bo lubimy być samodzielni i wolni. To jest nasz wybór, ale jeśli komuś lepiej podróżować z biurem podróży, nie wykrzywiamy się. Każdy sam powinien decydować, jaki sposób spędzania czasu sobie ceni.Najczęściej jeździmy z walizką, ale w Gruzji byliśmy z plecakami. Śpimy w hotelach i mieszkaniach, zdarzyło się schronisko i może jeszcze kiedyś prześpimy się w namiocie.Szczeliniec warto się wdrapać
Jesteśmy w Górach Stołowych i wczoraj prosto z trasy, po 500 kilometrach postanowiliśmy zobaczyć Szczeliniec. Zatrzymaliśmy się na parkingu w Karłowie (10 zł za cały dzień, 15 zł – aktualizacja 2.02.2024) i ruszyliśmy na wycieczkę. W miejscowości jest wiele straganów, punktów z jedzeniem i park dinozaurów. Trasa przebiega głównie po schodach, no i wiedzie prosto pod górę. Szczeliniec – droga do schroniska Minimalna kondycja się przyda, ale bez przesady. Nawet małe dzieci dzielnie maszerowały. Doszliśmy do rozwidlenia szlaków i nasz żółty skręcił na Pasterkę, a my poszliśmy do schroniska na Szczelińcu. Mieści się ono wprost na skale, góruje więc nad okolicą zapewniając wspaniały widok. Schronisko zostało wybudowane już w 1845 roku…
Wola, dzielnica w przebudowie
Przez tydzień spacerowaliśmy po Woli. Mieliśmy bardzo mieszane uczucia. I tak właściwie trudno dziś ocenić, jaka jest Wola, bo właściwie da się powiedzieć tylko jedno: trwa tu wielka budowa, która w zasadniczy sposób zmieni jej oblicze. Dawne zakłady przemysłowe prawie już zniknęły z powierzchni ziemi. Gdzieś na horyzoncie majaczy się jedynie pusty zbiornik po gazie. Stare kamienice albo grożą zawaleniem, albo są burzone. Tylko na rogu ulicy Złotej straszy stary Pekin. Pekin to dawny budynek czynszowy. W każdym razie na pewno stare miesza się tu z nowym, ale nowe wyraźnie wygrywa. Po otwarciu drugiej linii metra będzie to bardzo atrakcyjne miejsce, chociaż z powodu bliskości centrum, będzie to przestrzeń typowo…
Lejda miasto po którym spacerowaliśmy
Lejda jest miastem ładnym i żywym. Tu widzieliśmy jedyny w Holandii wiatrak. Lejda – krótkie zwiedzanie Nie mieliśmy dużo czasu, aby dokładnie poznać to miasto. Zatrzymaliśmy się tu po drodze, kiedy wszystkie godne zwiedzania obiekty były zamknięte. Właśnie dlatego Marcin nie chciał wysiadać z pociągu, ale w końcu zwyciężyła moja siła przekonywania. Oczywiście później był zadowolony, bo w Lejdzie warto było się zatrzymać, nawet na krótko. Lejda – uniwersytet Jest tu uniwersytet, stąd na ulicach było pełno młodych ludzi. W drodze z dworca do centrum rzucił się nam w oczy Sokoli Wiatrak, wybudowany w 1743 roku. Blisko dworca ma swoją siedzibę muzeum antropologiczne, minęliśmy je zerkając tylko w stronę dziedzińca.…
Haarlem słaby PR i trochę plaży
Z Amsterdamu wybraliśmy się na wycieczkę do Haarlem i Zandvoort. Haarlem okazało się bardzo miłym miastem, w którym właśnie odbywał się targ, a w nocy miała być noc zakupów. Obejrzeliśmy uroczy rynek oraz okoliczne uliczki. Pomnik stojący na Grote Mark przedstawia Laurensa Costera, który, według mieszkańców Haarlemu wynalazł druk w 1423 roku, czyli 27 lat wcześniej niż Jan Gutenberg. Pewnie biedakowi zabrakło PR, ale pomnik ma. Haarlem – wokół Rynku Ładny jest renesansowy ratusz oraz Grote Kerk, czyli kościół św. Bawona. Kościół jest gotycki i mogą dziwić liczne sklepy przyklejone do jego murów. Zostały one wybudowane przez Kościół i miały zapewniać pieniądze potrzebne na jego utrzymanie. Haarlem – Muzeum Franza…
Zwiedzanie Delft, porcelana i republika
Wilhelm Orański obudził się tego dnia pełen niepokoju. Wiedział dobrze, ze jego wrogowie nie spoczną aż do czasu gdy uda się im go zabić. Nic jednak nie zapowiadało kłopotów, a na południowy posiłek kucharz szykował ryby. Gdy usiadł do obiadu wraz z rodziną czuł się uspokojony. To wszystko przez to, że źle ostatnio sypiam – pomyślał. Strzały nastąpiły niepodziewanie. Kule dosięgły zaskoczonego Wilhelma już przy deserze. Zdążył jeszcze powiedzieć parę słów i skonał. Zwiedzanie Delft – Pałac Prinsenhof Czy tak wyglądał ostatni dzień życia twórcy niepodległej Holandii oczywiście nie wiem. Faktem pozostaje, że francuski zamachowiec, fanatyczny katolik, zastrzelił go w Pałacu Prinsenhof w Delft.Oglądaliśmy dziś pomieszczenie gdzie doszło do tego…
Amsterdam, czy da się lubić?
Od wczoraj rano jestem w Amsterdamie. Spacerowałam po centrum, czyli od stacji kolejowej Centraal do targu kwiatowego i muszę przyznać, że trochę mnie to zmęczyło. Akurat te rejony miasta nie są moimi ulubionymi, a to ze względu na ilość ludzi na ulicach. Ludzi, trzeba zauważyć różnych i w różnym stopniu przytomnych. Ale wszyscy oczywiście są panami przestrzeni, którą właśnie pozyskali. Na ulicy nie ma więc specjalnej uprzejmości, szczególnie trzeba uważać, aby nie zderzyć się z rowerem. Zaczęłam się zastanawiać, czy Amsterdam da się lubić? Amsterdam – łodzie Ładniej i przestronnie było, kiedy wyszłam nad brzeg kanałów już trochę poza ścisłym centrum. Sunęły po nich malowniczo małe i duże łodzie. Inne…
Mierzeja Wiślana, czyli nasze bursztynowe łowy
Mieliśmy ambitny plan, że w niedzielę zwiedzimy Frombork i Elbląg, na planie się jednak skończyło. Zresztą wcale się tym nie przejmowaliśmy. Po mglistym wieczorze nastał dużo pogodniejszy, choć chłodny ranek, potem jednak z upływem czasu pogoda robiła się coraz ładniejsza. Ale wracając do planów: zawsze mamy ich więcej niż da się zrealizować, a potem na bieżąco wszystko weryfikujemy i chyba tak najlepiej nam się podróżuje, bo przecież musi to być przyjemne. Mierzeja Wiślana ma tyle do zaoferowania. Mierzeja Wiślana – bursztyny Przedpołudnie spędziliśmy na plaży w Krynicy Morskiej. Zaczęliśmy chodzić wzdłuż brzegu i zbierać bursztyny, jak większość obecnych. Takiej ich ilości w jednym miejscu jeszcze nigdy w życiu nie widziałam,…
Krynica Morska, czyli na sam koniec Mierzei
Daję Wam słowo, że to czysty przypadek. Tydzień temu odwiedziliśmy w górach Krynicę Zdrój, a dziś jesteśmy w Krynicy Morskiej. Po prostu spojrzeliśmy na mapę i stwierdziliśmy, że oboje nie byliśmy na Mierzei Wiślanej i może być to ciekawe, a potem okazało się, iż jest tu Krynica Morska. Postanowiłam nadłożyć 100 km i przyjechać tu autostradą i to był naprawdę dobry pomysł, a co najważniejsze nie zmęczyłam się jakoś szczególnie. Na początku zatrzymaliśmy się w Kątach Rybackich, poszliśmy tam nad Zalew Wiślany, ale szczerze mówiąc chcieliśmy odwiedzić Muzeum Zalewu, niestety było zamknięte, obejrzeliśmy więc Zalew i pojechaliśmy dalej. Krynica Morska – w poszukiwaniu słupów granicznych Następnie zatrzymaliśmy się w okolicy miejscowości…
Zwiedzanie Krynicy, raczej szybkie
Zwiedzanie Krynicy było ekspresowe, bo podczas tego weekendu zdążyliśmy jeszcze odwiedzić Bardejów. Miejsce noclegowe wybraliśmy w centrum, aby wszędzie było blisko. Zdecydowaliśmy się na Pensjonat „Witoldówka”, miejsce ponoć kultowe. Do Krynicy wybraliśmy się po obejrzeniu świetnego filmu Lecha Majewskiego „Angelus” o śląskich prymitywistach. Na Katowice i Śląsk przyjdzie czas podczas innych pór roku, ale Krynica z Nikiforem była w sam raz na wiosenny wyjazd. Zwiedzanie Krynicy – muzeum Nikifora Muzeum mieści się w pięknym budynku, a właściwie willi o wdzięcznej nazwie „Romanówka”. Obejrzeliśmy krótki film dokumentalny o Nikiforze, jest tu dużo fotografii, przedmioty, których używał, zestawy do malowania oraz obrazy. Tych ostatnich niespecjalnie dużo. Ale pozwalają zauważyć charakterystyczne dla jego…
Bardejów, po słowacku Bardejov
Jest to prawdziwa perełka tuż za granicą. Starówka z kościołem i ratuszem jest wpisana na listę UNESCOi w pełni na to zasługuje. Rynek ze wspaniałymi kamieniczkami robi wrażenie nawet na najbardziej wybrednych. My Bardejów lubimy i właśnie odwiedziliśmy to miasto po raz kolejny, tym razem po 8 latach przerwy. Już wtedy nam się podobało, ale teraz i tu pieniądze unijne pozwoliły zadbać jeszcze bardziej o szczegóły. Jeżeli więc będziecie w okolicy Krynicy lub w Beskidzie Niskim koniecznie wybierzcie na wycieczkę do Bardejowa. Z Krynicy czy Gorlic to tylko pół godziny jazdy samochodem. Bardejów – kościół św. Idziego Szczególnie duże wrażenie robi gotycki kościół pod wezwaniem św.Idziego. Bardzo urodziwy z zewnątrz,…







































