fbpx
Szumy nad Tanwią
Blog,  Lubelskie,  Polska

Szumy nad Tanwią są naprawdę piękne

Stęsknieni za podróżowaniem znów wsiedliśmy do samochodu i udaliśmy się na kolejną wycieczkę. Zachęcił nas pobyt w okolicy Kielc, który tu opisałam. Tym razem chcieliśmy spełnić nasze marzenie podróżnicze i zobaczyć szumy na rzece Tanew.

Szumy nad Tanwią
Szumy nad Tanwią

Szumy nad Tanwią – z Suśca szlakiem niebieskim

Z Warszawy wyjechaliśmy bardzo wcześnie, co pozwoliło nam około godziny 11 znaleźć się na miejscu. Dojechaliśmy do Suśca, na parkingu naprzeciw szkoły zostawiliśmy samochód i zastanawialiśmy się, w którą stronę ruszyć. Tym razem byliśmy przygotowani i stwierdziliśmy, że najlepiej będzie, jak udamy się w stronę lasu. Za szkołą była droga, którą prowadziły trzy szlaki czerwony, żółty i nasz niebieski.

Weszliśmy do lasu, poczuliśmy jak otula nas aksamitne powietrze. Po krótkiej chwili doszliśmy do rzeki Jeleń. Trasa wiodła wzdłuż jej brzegu, raz bliżej, raz dalej. Rzeka zadziwiła nas przeźroczystą wodą i piaszczystym dnem. Tu też spotkaliśmy pierwszy na naszej trasie wodospad i najwyższy, jak się później okazało.

Powoli opuszczały nas kolejne szlaki, szliśmy konsekwentnie niebieskim. Pojawiło się strome zejście i zaraz potem, jak to bywa, podejście. Szlak jest bardzo dobrze oznaczony, ani razu nie mieliśmy problemów ze znalezieniem kolejnego znaku.

Rzeka Jeleń
Rzeka Jeleń
Szumy nad Tanwią
Marcin na szlaku
Stromy fragment szlaku
Stromy fragment szlaku
Znów w dole rzeka Jeleń
Znów w dole rzeka Jeleń

Szumy nad Tanwią – trochę wiedzy z tablic informacyjnych

Dowiedzieliśmy się, że Roztocze to wąskie pasmo wzniesień należące do Wyżyn Przedkarpackich. Ciągnie się od Kraśnika po okolice Lwowa. Ma 194 kilometry długości, a szerokość waha się od kilkunastu do 30 kilometrów. Nazwa Roztocze pojawiła się w drugiej połowie XIX wieku i oznacza „dział wodny, a w szerszym znaczeniu wzniesienia, z których strumienie >>roztaczają<< swe wody, czyli toczą je w różnych kierunkach. Nazwa okazała się trafna, ponieważ wody Roztocza odprowadzane są do różnych rzek (Sanu, Wisły, Wieprza, Bugu, Dniestru) i mórz (Bałtyckiego i Czarnego”.

Ciekawe jest również to, że Roztocze cały czas podnosi się względem Kotliny Sandomierskiej o 1-2 milimetry rocznie, co powoduje powstawanie malowniczych małych wodospadów, zwanych szumami.

Wodospad na rzece Jeleń
Wodospad na rzece Jeleń

Wzgórze Kościółek

Minęliśmy sosnowy las pełen krzaków z czarnymi jagodami, było to całe pole jagodowe, aż szkoda, że jeszcze owoce są zielone. Weszliśmy na Wzgórze Kościółek, to bardzo ciekawe miejsce z długą historią.

Jedna z legend mówi, że na tym wzgórzu stał niegdyś zamek wzniesiony przez dzielnego woja Gołdapa. Miał on ukochaną córkę Tanewę. Podczas nieobecności Gołdapa zamek napadli Tatarzy. Kiedy nie powiodła się próba zdobycia go, użyli podstępu, do nóg gołębi przywiązali tlące się huby. Kiedy gołębie usiadły na dachu zamku, wznieciły pożar, którego załodze nie udało się ugasić. Tanewa wybrała śmierć wskakując do studni. Zrozpaczony Gołtap zburzył resztki zamku i resztę życia spędził w samotności, opłakując córkę.

Wzniesienie ponownie wykorzystywano jako gród obronny w XII i XIII wieku. Według przekazów w XVII wieku miały być tu ruiny zamku, obok których postawiono kościółek. W XVIII wieku na terenie grodziska działał klasztor bazylianów wraz z cerkwią grekokatolicka pod wezwaniem św. Bazylego. Potem świątynia funkcjonowała jako rzymskokatolicka, ale ze względu na oddalenie od osad ludzkich popadła w ruinę. Biskup zdecydował o jej rozebraniu.

W czasie powstań chronili się powstańcy, a podczas II wojny była tu placówka AK komendy Tomaszów Lubelski.

Szumy nad Tanwią – rezerwat, rozlewiska i wodospady

No i dotarliśmy wreszcie do najbardziej widowiskowych miejsc na szlaku. Najpierw pojawiły się rozlewiska, nad którymi poprowadzono kładki. Było pięknie i jeszcze bardziej zielono. Zjawiło się też sporo ludzi.

Wreszcie dotarliśmy do polany, na której zjedliśmy nasz obiad, zabraliśmy ze sobą wspaniałą terrinę z warzywami, przygotowaną poprzedniego wieczoru. Bardzo nam ona smakowała. Tu znajdziecie przepis.

W tym miejscu jedyny raz zawahaliśmy się, gdzie iść dalej. Marcin znalazł szlak, który znajdował się nad samą wodą. Po krótkiej chwili pojawiły się słynne szumy. Byliśmy zachwyceni. Chodziliśmy z jednej i drugiej strony rzeki, między dwoma mostkami, wyjęliśmy staw i robiliśmy zdjęcia. Zdecydowanie to jest bardzo piękne, bajkowe miejsce, myślę, że wiosną z soczystą zielenią, szczególnie urocze.

Zabawiliśmy tu trochę czasu, wobec tego musieliśmy zmienić plan i skrócić spacer naszym niebieskim szlakiem. Liczy on 17 kilometrów i jest okrężny. My poszliśmy nim jeszcze trochę, spotykając kolejne wodospady. Doszliśmy do dużego parkingu, z którego mogą udać się do rezerwatu ci, którzy nie chcą długo chodzić.

Szumy nad Tanwią, drewniane mostki
Drewniane mostki
Szumy nad Tanwią, soczysta zieleń
Soczysta zieleń
Drzewo w wodzie
Drzewo w wodzie
Pierwsze szumy
Pierwsze szumy
Szumy nad Tanwią, kolejne wodospady
I kolejne
Szumy nad Tanwią. Biała piana z wodospadu
Tu się przydał statyw
Kolejny wodospad
Kolejny szum artystyczny

Dawna granica między zaborem rosyjskim i austriackim

Sam parking znajduje się w ciekawym historycznym miejscu. Na Kongresie Wiedeńskim w 1815 roku ustalono nową granicę między zaborami i poprowadzono ją na rzece Tanew. Granica była silnie strzeżona, szczególnie po rosyjskiej stronie. Jednak mimo to wiele osób przekraczało granicę nielegalnie. Leśnicy organizowali przerzucanie działaczy niepodległościowych i nielegalnych wydawnictw.

W 1901 roku tą drogą został przeprowadzony Józef Pisudski, który uciekł z więziennego szpitala w Petersburgu.

Obejrzeliśmy ustawione na moście budki strażnicze i ruszyliśmy dalej.

Dawna budka strażnicza
Budka strażnicza

Szumy nad Tanwią – ścieżką przyrodniczą do Suśca

Odszukaliśmy zieloną ścieżkę turystyczną i ruszyliśmy przez las w kierunku naszego samochodu. Pojawiło się więcej drzew liściastych, ale powietrze było tak samo doskonałe. Kiedy zeszliśmy z górki nad staw, zobaczyliśmy zabudowania miejscowości. Odpuściliśmy więc szukanie znaków i ruszyliśmy do głównej ulicy Tomaszowskiej.

W Suścu w prawie każdym domu znajdują się kwatery dla letników. Widać, że miejscowość z utęsknieniem czeka na ich przyjazd. My nocowaliśmy w Zamościu, bo chcieliśmy popatrzyć na Rynek. Mieliśmy rację, bo takich zdjęć pustego miasta pewnie długo jeszcze nie uda się zrobić. Ale o tym będzie innym razem. Tylko dodam, że już drugi raz spaliśmy w hotelu Arte, mieliśmy pokój z widokiem na Rynek i miejsce to bardzo polecamy.

Informacje historyczne, geologiczne, legenda pochodzą z tablic spotkanych na trasie.



Booking.com

Małgorzata Bochenek - Pisywałam teksty o turystyce do największych polskich gazet, robiłam zdjęcia. W 2003 roku napisałam przewodnik po Mazowszu i do dziś ten przewodnik funkcjonuje w obiegu. W życiu zawodowym odbyłam stypendia i staże między innymi w Stanach Zjednoczonych. Byłam dziennikarką, scenarzystą, dyrektorem w PAIZ, analitykiem politycznym i wreszcie ministrem w Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. W trakcie podróży prywatnych i służbowych miałam okazję uczestniczyć w obiadach z najważniejszymi światowymi politykami , ale i tuż po wojnie w byłej Jugosławii spać w zagrzebskim hotelu zajętym częściowo przez ludzi wypędzonych z Bośni.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *