Przysucha – miasto z trzema rynkami i muzeum Oskara Kolberga
Do miasta przyciągnęły nas te trzy rynki: niemiecki, żydowski i polski. Najpierw w Przysusze pojawili się osadnicy niemieccy. Było to na początku XVIII wieku. Później przybyli Żydzi i miasto stało się znanym ośrodkiem chasydzkim, na końcu ściągnęli Polacy. Istniały więc trzy osady, skupione wokół rynków. Przysucha – co zapoczątkowało to osadnictwo? W 1714 roku król August II Mocny zezwolił na powstanie zakładów rzemieślniczych i na odbywanie się targów dwa razy w tygodniu. Powstały kuźnie, papiernie, młyny do mielenia rud, tartak i olejarnia. To właśnie ściągnęło osadników niemieckich, głównie z Saksonii i ze Śląska. Dziś niewiele zostało z Rynku Niemieckiego, właściwie jest to parking. Jeżeli będziecie go szukać, to dziś jest…
Zamek w Drzewicy i inne atrakcje, które mogą zaskoczyć
Po próbach odszukania pozostałości sanatoryjnych w Nowym Mieście nad Pilicą, ruszyliśmy dalej, aby zatrzymać się w Drzewicy. Od dawna ciągnęły nas tu okazałe ruiny zamku, które oglądaliśmy na różnych fotografiach. Zamek w Drzewicy – jak do niego dotrzeć? Zamek znajduje się blisko mostu, z którego zresztą wygląda najlepiej. Z mostu prowadzą w dół schody, niestety, aby się do nich dostać trzeba przejść przez przeszkodę, którą ustawili tu drogowcy. Nie sprawiło nam to żadnych trudności. Śmieszność sytuacji polega na tym, że znajduje się tu drogowskaz wskazujący zamek i zagrodzona droga do niego. Ruiny robią naprawdę duże wrażenie, bo ściany zachowały się znakomicie. Brakuje dachu. Nie można wejść na dziedziniec. Na bramie…
Nowe Miasto nad Pilicą, w poszukiwaniu śladów uzdrowiska
O walorach uzdrowiskowych miejscowości dowiedzieliśmy się podczas wizyty w Skansenie Rzeki Pilicy w Tomaszowie Mazowieckim. Minęło trochę czasu i postanowiliśmy poszukać śladów dawnego uzdrowiska. Czy je znaleźliśmy? Zaraz się okaże. Ale najpierw trochę historii, aby było wiadomo, czego szukaliśmy. Nowe Miasto nad Pilicą – historia uzdrowiska Jan Bieliński w 1874 roku otworzył w Nowym Mieście zakład przyrodoleczniczy. Przy jego budowie korzystał z zasad stworzonych przez bawarskiego księdza Sebastiana Kneippa propagatora higieny i hydroterapii. Bieliński kierował swoim zakładem przez 42 lata aż do czasów I wojny, kiedy to w 1915 roku armia niemiecka go zarekwirowała. Leczyli się tu chorzy na różne dolegliwości powstałe na tle nerwowym, a także rekonwalescenci po zatruciach…
11 powodów, dla których warto odwiedzić Warszawę
Nie urodziliśmy się w Warszawie, ale mieszkamy już w niej tak długo, że możemy powiedzieć, iż to nasze miasto. Warszawę poznajemy, chodząc do pracy, załatwiając codzienne sprawy, spacerując i zwiedzając. Czujemy się tu wyjątkowo dobrze, odpowiada nam ta niezwykła witalność miasta. Dlatego wszystkich będę zachęcać, aby tu przyjechali, a to powody, które wybrałam dla zachęty. 11 powodów, dla których warto odwiedzić Warszawę – numer 1 Spacer po Nowym Świecie i Krakowskim Przedmieściu – to bardzo oczywiste miejsce, wiem i na pewno spotkacie tu więcej turystów niż warszawiaków, ale podczas tego spaceru zobaczycie kamienice, kościoły, pomniki, siedzibę prezydenta. Są tu liczne restauracje i kawiarnie, warto usiąść na chwilę i popatrzyć na…
Wypożyczanie samochodów w Hiszpanii – kilka uwag osobistych
Długo nie mogliśmy się zdecydować na skorzystanie z ofert wypożyczalni samochodów. Po pierwsze, nie mieliśmy takiej potrzeby, ale po drugie, nie wiedzieliśmy, jak się do tego zabrać. Kiedy jednak postanowiliśmy zwiedzić Estremadurę, a potem pojechać na południe, okazało się, że poruszanie się komunikacja publiczną jest czasochłonne i kłopotliwe. Wtedy postanowiliśmy skorzystać z wypożyczalni. Wypożyczanie samochodów w Hiszpanii – przed wyjazdem Przed wyjazdem zainstalowaliśmy aplikację firmy Rentalcars i to za jej pośrednictwem znaleźliśmy interesujący nas samochód. Rentalcars to wyszukiwarka dzięki której można zapoznać się z ofertą wielu wypożyczalni. Działa na podobnej zasadzie jak booking.com. Oczywiście można skorzystać bezpośrednio ze strony konkretnej wypożyczalni, ale w takiej sytuacji brak nam porównania. Wróćmy jednak…
Sotosushi w Warszawie – smaczne sushi
Japońskie jedzenie zawsze nam smakowało. To oczywiście nie tylko tytułowe sushi, kuchnia japońska jest o wiele bogatsza, no ale idąc w Polsce do japońskiej restauracji „idziemy na sushi”. Tym razem zagościliśmy w Sotosushi przy ul. Waryńskiego w Warszawie. To jeden z dwóch lokali pod tą marką znajdujących się w stolicy. Tego drugiego jeszcze nie odwiedzaliśmy, za to przy Waryńskiego gościliśmy już kilkukrotnie. Recenzje z wizyt w restauracjach i barach są zawsze trudne. No jak tu pisać o tym jedzeniu? Na co zwracać uwagę? Część autorów skupia się najpierw na pokazaniu własnej elokwencji. A więc dużo jest wysublimowanych stwierdzeń o produktach, technikach etc. Nawet lubimy o tym czytać, bo często można…
Lagodekhi nasza wycieczka nad wodospad i zmęczony Gruzin
18.08.2018 Mogliśmy spokojnie siedzieć nad basenem w Signagi i popijać wino, ale zachciało nam się jechać na wycieczkę. No i mieliśmy za swoje – 10 kilometrów po kamieniach i wiele razy przechodziliśmy przez rzekę. Ale po kolei. Obszar chroniony Lagodekhi – jak tu przyjechaliśmy Dostaliśmy się tu bardzo prosto, aczkolwiek nie była to najtańsza opcja – wynajęliśmy samochód za 100 lari i kierowca czekał na nas aż skończymy naszą wyprawę. Jechaliśmy przez dolinę, oglądaliśmy trochę zaniedbaną Kachetię. Psy wchodziły na drogę, krowy zresztą też. Ale było jakoś tak uroczo i świeżo i to pomimo bałaganu i zaniedbania. No, nie wiem, nie potrafię tego wytłumaczyć. Obszar chroniony Lagodekhi – nasza trasa…
Signagi dawna twierdza z zachowanymi murami i wieżami
16.08.2018 Rano wyjechaliśmy z Gurjaami. Zabraliśmy się z tym samym taksówkarzem, co dzień wcześniej. Zapłaciliśmy 20 lari. Okazało się, że Signagi (pisane też Sighnaghi) leży dość wysoko i prowadzi do niego górska droga, pełna serpentyn. Po drodze nasz kierowca zapraszał nas na urlop do siebie do domu i twierdził, że dopiero u niego można prawdziwie wypocząć. Signagi – nasze zaskoczenie Miasto jest przede wszystkim ładne. Jego historia sięga bardzo dawnych czasów, miało jednak inne nazwy. W średniowieczu nazywało się Hereti, od XV wieku Kiziqi. W 1772 roku Herakliusz II zlecił otoczenie miasta murami, aby je chronić przed atakami Dagestańczyków. Otoczone jest murami, zachowały się też wieże. Miasto zostało objęte rządowym…
Kvareli zwiedzanie winnicy i wycieczka nad jeziora
15.08.2018 Być może z Gurjaami jeżdżą jakieś marszrutki do Kvareli, ale my zdecydowaliśmy się pojechać taksówkę, przede wszystkim dlatego, że napisy na marszrutkach są po gruzińsku, co jest dla nas małym kłopotem. Poza tym zależało nam na czasie i w końcu 25 lari mogliśmy zapłacić. Kvareli – zwiedzanie winnicy Khareba Zdecydowaliśmy się na zwiedzanie winnicy Khareba, czyli tej, w której mieści się tunel. W przewodnikach pisali, że ma on 7 kilometrów długości. Zwiedza się jedynie mały kawałeczek. Jest możliwość wybrania różnych wycieczek. Najtańszy jest samodzielny spacer, kosztuje tylko 5 lari, następnie wycieczka standard – za 12 lari można spróbować dwóch trunków. My wybraliśmy wersję trochę droższą 40 lari od osoby,…
Gurjaani, czyli o mieście, które chyli się ku upadkowi
14.08.2018 Po odpoczynku w winnicy pojechaliśmy do Gurjaani. Miała to być miejscowość uzdrowiskowa ze słynnymi kuracjami błotnymi. Chcieliśmy też zobaczyć winnicę, wziąć udział w degustacji. Liczyliśmy na spacer po parku. Zobaczyliśmy jedynie piękny, stary monastyr. Gurjaani – monastyr Zanim jednak dotarliśmy do monastyru, musieliśmy udać się w przeciwnym kierunku, bo w hotelu Akhaskeni zostawiłam bluzę. Na szczęście znalazła się. Kierowca taksówki zawiózł nas do monastyru. Jest on trochę za miastem. Najpierw myśleliśmy, że wrócimy na piechotę, ale po drodze okazało się, że to całkiem spory kawałek. Poprosiliśmy więc kierowcę, aby na nas poczekał. Z parkingu do monastyru trzeba podejść kawałeczek. Monastyr pochodzi z VIII wieku i ma dwie wieże. Jest…





































