Sotosushi w Warszawie – smaczne sushi
Japońskie jedzenie zawsze nam smakowało. To oczywiście nie tylko tytułowe sushi, kuchnia japońska jest o wiele bogatsza, no ale idąc w Polsce do japońskiej restauracji „idziemy na sushi”. Tym razem zagościliśmy w Sotosushi przy ul. Waryńskiego w Warszawie. To jeden z dwóch lokali pod tą marką znajdujących się w stolicy. Tego drugiego jeszcze nie odwiedzaliśmy, za to przy Waryńskiego gościliśmy już kilkukrotnie. Recenzje z wizyt w restauracjach i barach są zawsze trudne. No jak tu pisać o tym jedzeniu? Na co zwracać uwagę? Część autorów skupia się najpierw na pokazaniu własnej elokwencji. A więc dużo jest wysublimowanych stwierdzeń o produktach, technikach etc. Nawet lubimy o tym czytać, bo często można…
Lagodekhi nasza wycieczka nad wodospad i zmęczony Gruzin
18.08.2018 Mogliśmy spokojnie siedzieć nad basenem w Signagi i popijać wino, ale zachciało nam się jechać na wycieczkę. No i mieliśmy za swoje – 10 kilometrów po kamieniach i wiele razy przechodziliśmy przez rzekę. Ale po kolei. Obszar chroniony Lagodekhi – jak tu przyjechaliśmy Dostaliśmy się tu bardzo prosto, aczkolwiek nie była to najtańsza opcja – wynajęliśmy samochód za 100 lari i kierowca czekał na nas aż skończymy naszą wyprawę. Jechaliśmy przez dolinę, oglądaliśmy trochę zaniedbaną Kachetię. Psy wchodziły na drogę, krowy zresztą też. Ale było jakoś tak uroczo i świeżo i to pomimo bałaganu i zaniedbania. No, nie wiem, nie potrafię tego wytłumaczyć. Obszar chroniony Lagodekhi – nasza trasa…
Signagi dawna twierdza z zachowanymi murami i wieżami
16.08.2018 Rano wyjechaliśmy z Gurjaami. Zabraliśmy się z tym samym taksówkarzem, co dzień wcześniej. Zapłaciliśmy 20 lari. Okazało się, że Signagi (pisane też Sighnaghi) leży dość wysoko i prowadzi do niego górska droga, pełna serpentyn. Po drodze nasz kierowca zapraszał nas na urlop do siebie do domu i twierdził, że dopiero u niego można prawdziwie wypocząć. Signagi – nasze zaskoczenie Miasto jest przede wszystkim ładne. Jego historia sięga bardzo dawnych czasów, miało jednak inne nazwy. W średniowieczu nazywało się Hereti, od XV wieku Kiziqi. W 1772 roku Herakliusz II zlecił otoczenie miasta murami, aby je chronić przed atakami Dagestańczyków. Otoczone jest murami, zachowały się też wieże. Miasto zostało objęte rządowym…
Kvareli zwiedzanie winnicy i wycieczka nad jeziora
15.08.2018 Być może z Gurjaami jeżdżą jakieś marszrutki do Kvareli, ale my zdecydowaliśmy się pojechać taksówkę, przede wszystkim dlatego, że napisy na marszrutkach są po gruzińsku, co jest dla nas małym kłopotem. Poza tym zależało nam na czasie i w końcu 25 lari mogliśmy zapłacić. Kvareli – zwiedzanie winnicy Khareba Zdecydowaliśmy się na zwiedzanie winnicy Khareba, czyli tej, w której mieści się tunel. W przewodnikach pisali, że ma on 7 kilometrów długości. Zwiedza się jedynie mały kawałeczek. Jest możliwość wybrania różnych wycieczek. Najtańszy jest samodzielny spacer, kosztuje tylko 5 lari, następnie wycieczka standard – za 12 lari można spróbować dwóch trunków. My wybraliśmy wersję trochę droższą 40 lari od osoby,…
Gurjaani, czyli o mieście, które chyli się ku upadkowi
14.08.2018 Po odpoczynku w winnicy pojechaliśmy do Gurjaani. Miała to być miejscowość uzdrowiskowa ze słynnymi kuracjami błotnymi. Chcieliśmy też zobaczyć winnicę, wziąć udział w degustacji. Liczyliśmy na spacer po parku. Zobaczyliśmy jedynie piękny, stary monastyr. Gurjaani – monastyr Zanim jednak dotarliśmy do monastyru, musieliśmy udać się w przeciwnym kierunku, bo w hotelu Akhaskeni zostawiłam bluzę. Na szczęście znalazła się. Kierowca taksówki zawiózł nas do monastyru. Jest on trochę za miastem. Najpierw myśleliśmy, że wrócimy na piechotę, ale po drodze okazało się, że to całkiem spory kawałek. Poprosiliśmy więc kierowcę, aby na nas poczekał. Z parkingu do monastyru trzeba podejść kawałeczek. Monastyr pochodzi z VIII wieku i ma dwie wieże. Jest…
Leniwe dni w winnicy Akhaskeni
12.08.2018 Przejechaliśmy trochę kilometrów, drogę opisaliśmy. Przestało padać, a my jesteśmy w miejscu, w którym odpoczywamy, bo nic innego nie ma tu do roboty. Sami tego chcieliśmy i jest dobrze. Dziś po leniwym poranku wybraliśmy się na spacer. Leniwe dni w winnicy Akhaskeni – wśród przyszłego wina Kiedy znudziło się nam siedzenie i leżenie wybraliśmy się na spacer. Pogoda jest już łaskawa, trochę ponad 20 stopni. Na horyzoncie widnieją góry Kaukaz, które zamykają naszą dolinę. My spacerowaliśmy wśród krzewów, oglądając całkiem już dojrzałe winogrona. Skosztowaliśmy i zdziwiliśmy się, że są tak słodkie. Niestety, mokra ziemia doszczętnie oblepiła nasze buty, więc do hotelu wracaliśmy w skarpetkach, aby wszystkiego nie pobrudzić. Dotarliśmy…
Ze Stepancmindy do winnicy Akhasheni, nawet poszło szybko
11.08.2018 Stepancminda pożegnała nas deszczem, który także towarzyszył nam przez połowę pobytu. Po śniadaniu w naszym pensjonacie „Czemodann”, który okazał się dobrym wyborem, ruszyliśmy ze wszystkimi bagażami do marszrutki. Stały dwie, chcieliśmy wsiąść do tej, w której było więcej ludzi, ale okazało się, że ta druga odjeżdża jako pierwsza. Początkowo nie chcieliśmy w to uwierzyć, wywołując zdenerwowanie kierowcy. W końcu spytaliśmy pani w kiosku i kiedy ta potwierdziła, że mniej zatłoczona marszrutka odjeżdża jako pierwsza, wsiedliśmy do niej i to w ostatniej chwili, bo podczas naszych rozważań zdążyła się już zapełnić. Ze Stepancmindy do Tbilisi marszrutki teoretycznie odjeżdżają co godzinę od 7 rano, ale my ruszyliśmy wcześniej (była 8:50), trzeba…
Kazbegi (Stepancminda) deszczowy odpoczynek, zmieniamy się
9.08 Przez całą noc i większą część dnia lał deszcz, czasem urozmaicony burzą. Mieliśmy jechać na kolejną wycieczkę do doliny Truso, ale wykazaliśmy się rozsądkiem i zostaliśmy w Kazbegi. Jeszcze niedawno deszcz nie byłby nam straszny, bo skoro zaplanowaliśmy wycieczkę, to musimy na nią jechać i żadna pogoda nie będzie nam w tym przeszkadzać, ale zmądrzeliśmy. Kazbegi (Stepancminda) – dolina Truso Dolina Truso, której nie zobaczyliśmy, to z opisu dość fantastyczne miejsce, rozciąga się stąd wspaniały widok na szczyty Kaukazu. Dziś jednak widzielibyśmy jedynie przesuwające się chmury i strugi deszczu. Są tu też stare domu, które w 2007 roku opuścili Osetyjczycy. Atrakcją są gorące źródła i wieże. Tyle wiemy z…
Wycieczka do Juty oczywiście z Kazbegi
8.08.2018 Do Kazbegi wybraliśmy się dlatego, że wiedzieliśmy, iż działa tu polsko-gruzinskie biuro turystyczne „Mountain Freaks”, a dziś wybraliśmy się na wycieczkę do Juty. Biuro zapewniło transport w obie strony. Na miejscu mieliśmy kilka godzin do własnej dyspozycji. Droga, którą z wielką pewnością pokonywał zatrudniony przez biuro kierowca, przyprawiała o szybsze bicie serca. Poszukajcie filmu na naszym facebooku. Wycieczka do Juty – co to jest ta Juta? Zacznijmy od początku, czyli od nazwy Juta, wymawia się Dżuta. Jest to mała miejscowość, z której można wybrać się na atrakcyjny trekking. Zaczyna się on stromym podejściem, które trochę mnie zmęczyło, ale to jedyne męczące miejsce na naszej trasie. Pewnie są też inne,…
Wycieczka do klasztoru Cminda Sameba i trochę dalej
7.08.2018 Dziś zwiedzaliśmy największą, oprócz szczytu Kazbek, atrakcję Kazbegi, a mianowicie klasztor, wznoszący się nad miastem. Najpierw jednak czekała nas niespodzianka, w naszym pensjonacie, a jak się później okazało w całym mieście zabrakło prądu. Na szczęście awaria nie była długa i mogliśmy spokojnie się umyć i wyjść na wycieczkę. Już po drodze wstąpiliśmy na śniadanie. Marcin zjadł omlet, a ja ryż z warzywami. Wycieczka do klasztoru Cminda Sameba – droga pod górę Droga, która wiodła do klasztoru nie była najprzyjemniejsza, choć pan pilnujący parkingu stwierdził, że nie jest ona wymagająca, w przeciwieństwie do tej drugiej. To ja sobie tej drugiej nie chcę wyobrażać. No, w każdym razie dostaliśmy w kość.…


































