Blog
Znajdziecie tu wpisy o naszych podróżach, tych bliskich, i tych dalekich. Są osobiste refleksje i oceny. Przedstawiamy nasz własny sposób podróżowania, czyli zwiedzamy zarówno najważniejsze zabytki, jak włóczymy się po tajemniczych zakątkach. Nie omijamy szerokim łukiem muzeów. Mam nadzieję, że spodoba wam się nasz sposób podróżowania i widzenia świata.
Blog - podróżowanie dla przyjemności
Podróżować zaczęliśmy zanim powstał nasz blog. Od lat przemierzamy obce miejsca i uczymy się nowych rzeczy, poznajemy obyczaje i smakujemy potraw. Uważamy, że podróż musimy być przyjemna, dlatego unikamy wyjazdów, polegających na zaliczaniu poszczególnych atrakcji.Blog - samodzielne podróżowanie
Nasza podróż zaczyna się przed wyjazdem, kiedy planujemy trasę, szukamy noclegów, sprawdzamy połączenia komunikacyjne i szukamy najlepszych lokali gastronomicznych. Nie korzystamy z biur podróży, bo lubimy być samodzielni i wolni. To jest nasz wybór, ale jeśli komuś lepiej podróżować z biurem podróży, nie wykrzywiamy się. Każdy sam powinien decydować, jaki sposób spędzania czasu sobie ceni.Najczęściej jeździmy z walizką, ale w Gruzji byliśmy z plecakami. Śpimy w hotelach i mieszkaniach, zdarzyło się schronisko i może jeszcze kiedyś prześpimy się w namiocie.Zamek św. Anioła w Rzymie warto zobaczyć
Ostatnie miejsce, jakie chcę opisać po naszym pobycie w Rzymie, to zamek św.Anioła. Do tej pory mijaliśmy go idąc z centrum miasta do Watykanu. Teraz postanowiliśmy wejść do środka, zobaczyć, co kryje, a także z góry spojrzeć na miasto. Był to bardzo dobry pomysł. Zanim jeszcze wejdziemy do środka, warto obejrzeć most, którego pierwsza wersja powstała już za czasów Hadriana (133-134). Z tego mostu pozostały trzy środkowe arkady. W czasach baroku most został przebudowany i ozdobiony figurami aniołów, zaprojektowanymi przez Berniniego. Zamek św. Anioła w Rzymie – skąd się wziął? Zamek wybudował Hadrian i miał on być grobowcem jego i rodziny. Budowa mauzoleum rozpoczęła się w roku 123, a zakończyła,…
Sobota w Warszawie, czyli restauracja, wystawa i muzeum
Przedostatnią sobotę spędziliśmy w Warszawie, postanowiliśmy więc zjeść obiad w tajskiej restauracji, zwiedzić wystawę i Muzeum Miasta Warszawy. Jak było? Postaram się opisać. Sobota w Warszawie – najpierw obiad Nie po to jest sobota, żeby wstawać wcześnie, do takiego wniosku doszliśmy wylegując się w łóżku do południa. A potem chwycił nas głód, jedzenia nie przygotowaliśmy, postanowiliśmy skorzystać z oferty warszawskiej gastronomii, mieliśmy ochotę na dania kuchni azjatyckiej. Krótkie sprawdzenie w Internecie podpowiedziało nam, że powinniśmy udać się na ulicę Foksal do restauracji tajskiej ThaiMeUp. Wybór miejsca okazał się niezwykle udany. Zjedliśmy pyszne roladki z krewetkami oraz pierożki samosa – to na przystawkę. Marcin nie mógł się nachwalić pierożków za ich…
Spacer po Rzymie – kościoły, wystawa i jedzenie
Tytuł jest trochę przewrotny, bo nie będzie to spacer konkretną trasą, będą tu natomiast miejsca, jakie odwiedziliśmy w ciągu dwóch dni, wędrując ulicami tego pięknego miasta. W Rzymie byliśmy już wcześniej i wtedy zwiedziliśmy wiele ważnych i ciekawych miejsc. Tym razem postanowiliśmy nadrobić zaległości i zobaczyć te miejsca, na które poprzednio nie mieliśmy czasu. Zwiedziliśmy też jedną wystawę czasową, bo malarz nas bardzo interesuje. Tak trochę też włóczyliśmy się po ulicach. Przy okazji w tekście znajdziecie kilka adresów z dobrym jedzeniem. Zapraszam na spacer po Rzymie. Spacer po Rzymie – Bazylika Santa Maria Maggiore Piszę o Bazylice na samym początku, bo zrobiła na nas ogromne wrażenie. W pamięci pozostają przepiękne…
Bazylika św. Piotra w Rzymie, obejrzeliśmy ją dokładnie
Bazylika św. Piotra w Rzymie jest miejscem szczególnym dla ludzi wychowanych w kulturze chrześcijańskiej i to niezależnie od tego czy są wierzący, czy nie. My także postanowiliśmy więc poświęcić jej tyle czasu, na ile zasługuje, czyli spędziliśmy tu pół dnia. I było warto. Zanim jednak zacznę opowieść o samej bazylice, kilka przydatnych szczegółów technicznych. Bazylika św. Piotra w Rzymie – informacje praktyczne My mieszkaliśmy w pobliżu „Room 91” przy ulicy Ottaviano 91 (możemy to miejsce polecić) i nie mieliśmy problemów z dotarciem na miejsce, ale dla tych, którzy będą mieszkać dalej, pocieszająca informacja – metro jeździ w pobliże, można wysiąść na jednej z dwóch stacji – Ottaviano, Cipro. Warto przyjść…
Rok 2017, czas na podsumowanie i refleksje
Rok temu pisałam, że rok 2016 był dla nas dobrym rokiem, na 2017 też trudno narzekać, ale był to rok przede wszystkim ciekawy, nieco trudniejszy niż poprzedni. Najbardziej fascynującym miejscem, które odwiedziliśmy była niewątpliwie Gruzja. Lwów zaś wzbudził w nas wiele ciepłych uczuć i pozostawił niedosyt. Największym rozczarowaniem był spacer czy też wędrówka czerwonym szlakiem z Rabki na Turbacz i nocleg w tamtejszym schronisku. Ale po kolei: Rok 2017 – styczeń 1 stycznia byliśmy na spacerze w Puszczy Kampinoskiej i to był bardzo dobry początek Nowego Roku. Pewnie warto go powtarzać. W tym roku z powodu mojej choroby się nie udało. Pod koniec miesiąca pojechaliśmy na weekend do Kazimierza Dolnego…
Jedzenie i picie w Gruzji, co nam smakowało, czego unikać
Musiało minąć trochę czasu, abym mogła spokojnie napisać ten tekst. W czasie naszego pobytu w Gruzji strułam się dwa razy, ale za każdym razem na własne życzenie: najpierw zachciało mi się miejscowego jogurtu na śniadanie, a później smażonych w domu ryb. Jak widzicie każdy z tych posiłków przygotowywaliśmy samodzielnie. Nic nam nie zaszkodziło w żadnej restauracji. Jogurt nie był najlepszym pomysłem ze względu na całkiem inne kultury bakterii. Jak się to skończyło możecie przeczytać w tekście „Dlaczego nie pojechaliśmy w Mcchety?”. Oba zatrucia minęły po jednym dniu, łykałam miejscowe lekarstwa, zakupione przez Marcina w aptece. Jedzenie i picie w Gruzji – najbardziej charakterystyczne potrawy Gruzja jest trudnym miejscem dla zwolenników…
Poznaj Kraków, Marcin oprowadza po swoim mieście
Jakże miło odwiedzić Kraków – tak często mówią ludzie mieszkający w innych częściach Polski. Tak samo uważają miliony turystów przyjeżdżających do Krakowa ze wszystkich stron świata. To modne miejsce, a mieszkańcy zaczynają nawet narzekać na nadmiar turystów. Przypomina to utyskiwania ludzi żyjących w Wenecji i Barcelonie na nadmiar gości w mieście. Faktycznie, wystarczy zerknąć do wyszukiwarki noclegów, żeby przekonać się, iż z noclegami w mieście Kraka nie jest wesoło. Drogo, a i ze znalezieniem miejsc nie jest łatwo. Poznaj Kraków – trochę o sobie Do Krakowa mam stosunek szczególny. Urodziłem się w tym mieście i przeżyłem 30 pierwszych lat życia. Gdy byłem młodym człowiekiem nie wyobrażałem sobie, że można mieszkać…
Jeden dzień w Toledo, nasz subiektywny przewodnik
Na wstępie przypominam, że nie jest to kompletny przewodnik po mieście, bo z powodu bogactwa zabytków, jeden dzień to zdecydowanie za mało, aby poznać to fantastyczne miejsce. Znajdują się tu zabytki żydowskie, pozostałości po Maurach, wspaniała katedra i opactwa, a także dom rodzinny El Greca. Toledo jest na liście Światowego Dziedzictwa UNESCO. Jeden dzień w Toledo – jak tu się dostać? Najlepiej przyjechać pociągiem z Madrytu, jest to szybki pociąg Renfe, odjeżdżający ze stacji kolejowej Atocha. Na dworzec Atocha jeździ pierwsza linia metra ( na planie w niebieskim kolorze). Pociągi kursują mniej więcej co godzinę, a podróż trwa mniej niż 40 minut (według rozkładu 33 minuty). Bilet powrotny kosztuje około…
Gdzie pojechać w grudniu 2017
Czy wiecie, że to już trzeci wpis pokazujące grudniowe propozycje. Możecie korzystać oczywiście ze wszystkich, pierwszy ukazał się pod ogólnym tytułem: gdzie pojechać w grudniu, następny miał już tytuł: gdzie pojechać w grudniu 2016. Znajdziecie tam propozycje wyjazdów do Budapesztu, przeczytacie o świętach w Hiszpanii. Wpadniecie do Lublina i zwiedzicie Opinogórę. W tym roku będzie dominowała Szwajcaria. Gdzie pojechać w grudniu 2017 – Leukerbad Leukerbad znajduje się w szwajcarskich Alpach. Byliśmy tu kilka razy, a nawet spędziliśmy Święta i Sylwestra. Zawsze bawiliśmy się świetnie, nawet wtedy, gdy obowiązywał zakaz chodzenia po szlakach z powodu zagrożenia lawinowego. W Leukerbad nie sposób się nudzić, bo jest tu dosłownie wszystko, co miłośnicy zimy…
Imieniny Marcina we Wrocławiu, dobrze się bawiliśmy
Mamy taki zwyczaj, że solenizant planuje, gdzie spędzimy jego święto. Moje imieniny obchodziliśmy w Wenecji, a Marcin wybrał Wrocław. Nasze imienny przypadają w kompletnie różnych porach roku: Marcina są w listopadzie, a moje w czerwcu. Mimo że pogoda oczywiście lepsza jest w czerwcu, te Marcina imieniny pamiętamy jakoś bardziej: na Tarnicy piliśmy szampana , w Poznaniu jedliśmy rogale świętomarcińskie. Imieniny Marcina we Wrocławiu – nasz plan Mieliśmy zamiar pochodzić po mieście i zobaczyć, co się zmieniło od naszej ostatniej wizyty, odwiedzać polecane w Internecie restauracje, zobaczyć współczesną sztukę polską w nowym wnętrzu, obejrzeć wystawę poświeconą Cranachowi i pobawić się w Hydropolis. Plan zrealizowaliśmy, mimo padającego w sobotę deszczu. Wszystkie punktu…







































