Jak dziś „podróżujemy”, jak radzimy sobie w czasie pandemii?
Nawet w najgorszych snach nie pojawiła się wizja uwięzienia w domu. Ale stało się i trzeba sobie jakoś radzić. Jak dziś „podróżujemy”? – poznawanie państw za pomocą filmów na YouTube Ja mam swój sposób. Codziennie wybieram inny kraj i oglądam o nim filmy na YouTube. Pozwala mi to oderwać się od codzienności, zobaczyć, chociaż na filmie, coś innego niż własne mieszkanie i okoliczne bloki. Dowiaduję się też wielu interesujących rzeczy o kolejnych krajach, a także przygotowuję własną listę miejsc, które chcę odwiedzić. Nie wiem, jak Wy, ale ja tylko czekam na to, kiedy znów będę mogła gdzieś pojechać i polecieć. Moja zabawa jest naprawdę fajna i bardzo ją Wam polecam.…
Vianden urocze miasteczko z zamkiem
Do Vianden pojechaliśmy z miasta Luksemburg pociągiem i autobusem. Podróż była bezpłatna, bo właśnie rozpoczął się rok, w którym za komunikację w Luksemburgu nie trzeba płacić. Do Vianden przyciągnął nas zamek, widzieliśmy go wcześniej na wielu ilustracjach. Vianden spacer do zamku Dworzec autobusowy mieści się przed samym centrum miejscowości, a my z innymi ruszyliśmy w stronę widocznego zamku. Aby jednak do niego dojść musieliśmy przejść najpierw przez most na rzece Our, a potem przez całe miasto. Podczas tej naszej wędrówki wstąpiliśmy do kościoła. Był to XIII-wieczny kościół Św.Trójcy. Jednak wyposażenie wnętrza jest późniejsze. Ołtarz główny w stylu rokoko pochodzi z 1758 roku. Zachowała się gotycka rzeźba Dziewicy Maryi z Dzieciątkiem.…
Luksemburg niezwykłe miasto, w którym gościliśmy
Bardzo dawno temu już byłam w Luksemburgu, ale pobyt był bardzo krótki, taki przystanek na trasie, więc postanowiłam jeszcze raz tu zagościć, tym razem na trochę dłużej. Pomogła nam dość niska cena biletów, więc poleciliśmy. Byliśmy tu trzy pełne dni, z tym że jeden z nich spędziliśmy w Vianden. Pogoda nas nie rozpieszczała, ale nie było też tak koszmarnie, jak przewidywały prognozy. Luksemburg – z lotniska do hotelu Do centrum, a właściwie do hotelu w dzielnicy Kirchberg pojechaliśmy autobusem numer 16. Przylecieliśmy w piątek, 28 lutego i jeszcze musieliśmy kupić bilet. To był jedyny raz, bo w soboty od dawna komunikacja była za darmo, a od 1 marca jest bezpłatna…
Mielnik i Koterka, czyli wycieczka na białoruską granicę
Coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że o wyborze miejsc, do których jeździmy, decydują oczy. Tak było zarówno w przypadku austriackiego Hallstatt, jak i Koterki. Zobaczyłam zdjęcie malowniczej cerkwi i już wiedziałam, że tam pojadę. Mielnik i Koterka – cerkiew w Koterce Cerkiew jest pod wezwaniem Ikony Matki Bożej „Wszystkich Strapionych Radości” i należy do parafii w Tokarach. Jej budowa związana jest z cudownym objawieniem. A było tak: w dniu Trójcy Świętej w 1852 roku Eufrozyna Iwaszczuk zrywała szczaw na uroczysku Koterka. Nagle objawiła się jej Matka Boża, która powiedziała, że święto zostało ustanowiono po to, aby się modlić w cerkwi, a nie pracować. Zapowiedziała też, że grzechy mieszkańców zostaną…
Pafos nasze zimowe wakacje w pięknym miejscu
Zaraz po Świętach Bożego Narodzenia wybraliśmy się na Cypr. Chcieliśmy odnaleźć słońce i wygrzać się w jego cieple. Udało nam się to tylko częściowo, bo pogoda była trochę kapryśna. W każdy dzień zarówno padał deszcz, jak i świeciło słońce. Na Cyprze byliśmy w dwóch miejscowościach: w Pafos i w Larnace. Pafos – jak tu dojechaliśmy W Pafos znajduje się lotnisko, na które przylatują samoloty z Krakowa, my lecieliśmy z Warszawy, w związku z tym wylądowaliśmy w Larnace i do Pafos musieliśmy pojechać autobusem. Podróż w obie strony odbywała się z przesiadką w Limasol i naprawdę do dziś nie wiem, dlaczego trzeba się tu przesiadać. Dojazd do naszego hotelu Leonardo Plaza…
Kopenhaga przed świętami, krótki wypad z Malmö
Na szczęście po zwiedzaniu Malmö udało mi się trochę zregenerować, więc następnego dnia ruszyliśmy pociągiem do Kopenhagi. Jechaliśmy przez most łączący Malmö z Kopenhagą, wybudowany nad cieśniną Sund. O jego historii pisałam w tekście o Malmö, zerknijcie. Z powodu brudnego okna nie udało mi się niestety zrobić zdjęć. Ciekawym pomysłem wydaje mi się wybudowanie sztucznej wyspy. Znajduje się ona przed wjazdem pociągu do podwodnego tunelu. Kopenhaga przed świętami– Tivoli Kiedyś już opisywałam Kopenhagę i pod tekstem pojawił się zarzut, że nie wspomniałam o Tivoli, nadrabiam więc zaległość. Tivoli Gardens, bo tak brzmi pełna nazwa, to drugi najstarszy park rozrywki na świecie. Zostały otwarte w 1843 roku. To nie są nasze…
Malmö, wbrew negatywnym opiniom, miasto bardzo przyjemne
Chcieliśmy gdzieś wyjechać tuż przed świętami i wrócić na święta do Warszawy. Tak się składa, że Marcin ma urodziny 21 grudnia i staramy się je spędzić gdzieś w świecie. Tym razem wybraliśmy się do szwedzkiego Malmo. Nie było ono miejscem priorytetowym na naszej liście, ale bilet był tani i co najważniejsze, jeszcze tam nie byliśmy. Malmö – negatywne opinie Przed wyjazdem, jak zwykle, staraliśmy się dowiedzieć jak najwięcej o miejscu, do którego się wybieraliśmy. Tym razem jednak opinie internetowe naprawdę daleko odbiegały od rzeczywistości. Czytaliśmy, że w mieście jest niebezpiecznie z powodu dużej ilości imigrantów. No cóż, dawno tak spokojnego miasta nie widzieliśmy. Nie widzieliśmy zresztą też tłumu imigrantów. Puste…
Braszów miasto o wielu nazwach i bogatej historii, które warto odwiedzić
W poprzednim tekście pisałam Wam, że ledwo zdążyliśmy na pociąg, ale udało się. Jechaliśmy w wagonie pierwszej klasy, bo kiedy po przylocie do Bukaresztu kupowaliśmy bilety, miejsca w drugiej klasie były już wyprzedane. Także w naszym pociągu było pełno, niektórym pozostało stanie. Ale my mieliśmy wygodne, szerokie fotele. Zatopiliśmy się w naszych książkach. Braszów – trochę historii na początek W XII wieku na tych terenach zamieszkali osadnicy sascy, zaproszeni przez władcę Królestwa Węgier. Przybyli też Krzyżacy, których w 1255 roku wypędził król Węgier. Na nasze nieszczęście zaprosił ich wtedy do siebie Konrad Mazowiecki. W średniowieczu Braszów był ważnym centrum handlowym, a w XVI wieku jednym z najważniejszych ośrodków luteranizmu w…
Bukareszt zwiedzanie parlamentu
Po zwiedzeniu Starego Miasta mieliśmy bardzo ambitny plan na dzień następny, ale życie szybko go zweryfikowało. Chcieliśmy zwiedzić parlament, zobaczyć skansen i jeszcze willę Ceausescu. Nie udało się z prostego powodu, nie dostaliśmy biletów do parlamentu na godzinę 11, jak zakładaliśmy. Mogliśmy wejść do środka dopiero o 14. Było to za mało czasu, aby zwiedzić skansen i willę. Udaliśmy się więc na spacer po mieście. Bukareszt zwiedzanie parlamentu – historia i nasze wątpliwości Ponieważ niespodziewanie zmieniliśmy plany, mieliśmy czas, aby obejrzeć budynek z obu stron, a także w oddali od strony alei z fontannami. Był też czas na rozważania historyczne. W czasach komunizmu Rumunia znajdowała się pod rządami coraz bardziej…
Supraśl i bardzo ciekawa wizyta w muzeum druku
Po wspaniałym spacerze po Puszczy Knyszyńskiej, ruszyliśmy w dalszą drogę, tym razem do Supraśla. Okazało się, że najkrótsza trasa z Kołodna prowadzi bitą drogą przez las. Ale nie był to żaden problem. Supraśl – nasze zaskoczenie Trzeci raz byliśmy w Supraślu, ale takich tłumów się nie spodziewaliśmy. Ulica 3 Maja cała była zastawiona samochodami, musieliśmy więc szukać miejsca gdzieś dalej. Nie dało się zjeść w kultowym barze „Jarzębinka”, bo kolejka, aby otrzymać stolik była naprawdę długa, a my okropnie głodni. Szczęśliwie udało nam się zdobyć stolik w „Spiżarni smaku” i tak rozpoczęliśmy nasz kolejny pobyt w tym uroczym, klimatycznym miejscu. Zanim napiszę o historii miejscowości, dodam, że jedzenie było bardzo,…







































