Europa
Europa nie ma już dla nas tajemnic. Odbyliśmy wiele podróży, które staramy się na naszej stronie opisywać. Mamy swoje ulubione miejsca. Należy do nich Hiszpania i dlatego nie znajdziecie jej w tym miejscu, bo specjalnie utworzyliśmy dla niej kategorię.Jeszcze nie wszystkie kraje opisaliśmy na naszej stronie, bo w niektórych byliśmy zanim ona powstała. Wobec tego czeka nas powtórna podróż na Bałkany.Europa nas niezmiennie fascynuje. Poznaliśmy Szwajcarię, Czechy, Niemcy, Francję, Austrię. Do tych państw jeździliśmy najczęściej. Podróżowanie po Europie pełnej zabytków, jest przyjemnością samą w sobie, w końcu znajdujemy się w znanym nam kręgu kulturowym. Napisaliśmy ponad 200 tekstów.[caption id="attachment_38815" align="alignnone" width="300"] Zamek Malahide[/caption]
Ostenda, De Haan, czyli nad Morzem Północym
Ostenda, de Haan – jak tam się dostaliśmy Podczas pobytu w Brugii zapragnęliśmy zobaczyć morze. Lubimy zaspakajać swoje pragnienia, udaliśmy się więc na dworzec i kupiliśmy bilety. Był weekend i w związku z tym dostaliśmy zniżkowe – 5 euro w obie strony. Pociąg do Ostendy jechał 15 minut, a stacja jest prawie w porcie. Pogoda była wyjątkowo ładna, nawet nie było wiatru, przed którym ostrzegał przewodnik, ruszyliśmy więc z tłumem innych prosto nad morze. Ostenda, de Haan – jaka jest Ostenda? Ostenda, jak na kurort morski, jest trochę za duża i nie ma oddzielonej części nadmorskiej od miejskiej. A jednak kurortem była i podobno jest. Upodobał ją sobie pierwszy król…
Flandryjskie jedzenie, czyli co jedliśmy w Brugii
Z racji bliskości do morza podstawę naszej diety stanowiły ryby i owoce morze. Właściciel pensjonatu, w którym spaliśmy polecił nam restaurację na targu rybnym „Den Gouden Korpel”. Mieliśmy zamiar zjeść w bistro, ale pomyliły nam się wejścia i trafiliśmy do restauracji. Zamówiliśmy tu flandryjski klasyk, czyli waterzooi w wersji rybnej. Potrawa składała się z trzech gatunków ryb, w sumie było to chyba z pół kilograma ryby. Towarzyszyły jej warzywa, pocięte w paseczki, a wszystko pływało w zielonym sosie, a może właściwie w zupie. Napiszę krótko: było pyszne. I tak w ogóle flandryjskie jedzenie nam po prostu smakowało. Po obfitym obiedzie kolacja w założeniu miała być mała. Chcieliśmy wypić piwo i…
Zwiedzanie Brugii, nasza trasa
Od dłuższego czasu ciągnęło nas do Brugii. Obiecałam sobie, że o filmie „Najpierw strzelaj, potem zwiedzaj” nie będą pisać, bo wszyscy to robią, ale obietnice są w końcu po to, aby je łamać. Bo do Brugii ciągnęło nas odkąd zobaczyliśmy film. Trzeba przyznać, że była to genialna reklama dla miasta. Brugia leży we Flandrii i przypominana miasta holenderskie, ale ma więcej swoistego uroku. Stare miasto, które zachowało średniowieczny układ jest dość rozległe, ale jednolite w stylu. Kanały dodają Brugii tajemniczego czaru. Zachęceni? Zwiedzanie Brugii czas zacząć. Zwiedzanie Brugii – wycieczka po kanałach Bardzo polecamy wycieczkę motorową łodzią, bo od tej strony Brugia wygląda trochę inaczej. O mijanych budowlach opowiada przewodnik…
Święto Konfederacji w Szwajcarii
Tak się złożyło, że 1 sierpnia byliśmy w Szwajcarii, a właśnie wtedy wypada najważniejsze święto konfederacji. W tym dniu w 1291 roku przedstawiciele kantonów :Uri, Schwyz i Unterwalden spotkali się na łące Rutli. Uzgodnili, że wspólnie będą bronić wszystkich kantonów:- Chcemy być jednym narodem braci, którzy nie rozdzielą się w potrzebie. Jak wygląda Święto Konfederacji w Szwajcarii? Nie ma tu jakiś specjalnych uroczystości ku czci. Z historycznej łąki ma przemowę Prezydent Konfederacji lub członek Rady. Członkowie Rządu udają się co roku tego do innego kantonu i tam, w gospodarstwie rolnym, zjadają tradycyjny brunch. My też na taki brunch się wybraliśmy, choć jako żywo nie jesteśmy członkami władz Konfederacji. Biesiadowaliśmy niedaleko…
Dzień w Bremie, czyli miasto z zewnątrz
Dzień w Bremie to był całkiem miły dzień. Najpierw zobaczyliśmy Ratusz i pomnik Rolanda, a później resztę, czyli Czwórkę z Bremy, katedrę, zabytkowe uliczki i Wezerę z miłą knajpka na jej brzegu. Roland na liście światowego dziedzictwa UNESCO trochę nas zdziwił, bo w sumie pomnik jak pomnik. No i trzeba przyznać, że to w sumie dziwne, iż francuski rycerz, wywodzący się z „Pieśni o Rolandzie” stoi sobie przed Ratuszem w Bremie. Wedle legendy Brema będzie tak długo wolna i niezależna, jak długo Roland będzie stał na rynku i pilnował miasta. Ratusz nam się podobał, ale sam rynek trochę mniej. Brema była podczas II wojny bombardowana i niektóre kamieniczki zostały zniszczone, to…
Verden, czyli o pobycie w niemieckim miasteczku
Przygotowania do podróży do Verden zaczynamy standardowo. Mycie samochodu, sprawdzenie czy wszystko w porządku. Wszak jedziemy do kraju słynącego z porządku. Droga, choć długa, upływa bez większych niespodzianek. Tylko z pewną zazdrością myślimy o małych miejscowościach nad jeziorami w okolicach Berlina. W przeciwieństwie do polskich kurortów jest tu spokojnie i brak krzykliwych reklam, no i ryby w restauracji podają świeże. Verden – festyn Na miejscu czeka na nas niespodzianka. Właśnie kończy się kilkudniowy festyn tradycjami sięgający średniowiecza. Jest tłoczno, głośno, a uliczki miasteczka pełne są atrakcji w postaci licznych barów, barków no i karuzel. To ostatnie napełniają nas raczej przerażeniem. Zawsze zadajemy sobie pytane co takiego jest w niektórych z…
Kopenhaska Syrenka i jej niezwykła historia
Miasta mają swoje symbole i jednym z nich jest na pewno Kopenhaska Syrenka . Nie zmienia tego nawet fakt, że przez UcityGuides została uznana za jedną z najbardziej przereklamowanych atrakcji turystycznych. My też będąc w Kopenhadze udaliśmy się na spotkanie z Syrenką. Udaliśmy się jest tu dobrym określeniem, bo znajduje się ona kawałek drogi od centrum. Ale spacer to miły, idzie się wzdłuż nabrzeża, mijając po drodze fantastyczny gmach opery. Kopenhaska Syrenka stoi na nabrzeżu, zwrócona głową w stronę portu i trzeba mieć całkiem dużo szczęścia, aby zrobić jej zdjęcie bez tłumu w tle. Zwłaszcza, że turyści nie tylko ją oglądają, ale też pragną mieć z nią zdjęcie. Biednej Syrenki nikt…
Paryscy bukiniści na liście UNESCO
Kiedy wybieraliśmy się do Paryża, postanowiliśmy sprawdzić, jakie zabytki znajdują się na liście światowego dziedzictwa UNESCO. Jakież było nasze zdziwienie, kiedy okazało się, że są na niej wybrzeża Sekwany wraz i paryscy bukiniści. Nie musieliśmy nawet specjalnie wybierać się nad Sekwanę, aby bukinistów zobaczyć. Przechodziliśmy koło nich kilka razy, bo tak się składa, iż w pobliżu są prawie wszystkie godne uwagi zabytki. Paryscy bukiniści – jak wyglądają budy z książkami Budy z książkami są jednakowe i mają ciemnozielony kolor. Przypominają znane z czasów tuż po upadku komunizmu w Polsce szczęki albo typowe budy na naszym bazarze. Z tym, że w przeciwieństwie do bazaru są jednakowe. No może są jednak ładniejsze niż…
Zwiedzanie zamku Wartburg
W drodze powrotnej ze Szwajcarii zatrzymaliśmy się w Eisenach (Turyngia), naszym celem było zwiedzanie zamku Wartburg, który od 1999 roku znajduje się na liście UNESCO. Wcześniej musieliśmy zatrzymać się Heidelbergu, aby z hotelu odebrać komputer, który tam zostawiliśmy. O tej historii już pisaliśmy. Wyruszyliśmy z Heidelbergu w sobotę koło ósmej rano i autostrada była w miarę pusta, ale zaraz potem wraz z upływem kolejnych minut ruch robił się coraz większy. Niemieckim kierowcom nie przeszkadzała nawet brzydka pogoda. Zwiedzanie zamku Wartburg – jak pomyliliśmy grupy Dużo ludzi spotkaliśmy także podczas zwiedzania zamku Wartburg. Pod zamek można dojechać samochodem i szukać miejsca na parkingu, ale potem i tak trochę schodów pokonać musimy. Kiedy…
Zermatt szlak z Gornergrat
Następnego dnia znów wybraliśmy się w góry, ale żeby trochę inaczej tym razem pojechaliśmy kolejką szynową, wspinającą się najwyżej w Europie. Zermatt szlak z Gornergrat – widok z góry Wjechaliśmy nią na Gorgergrat na około 3089 metrów n.p.m. Rano Zermatt spowijały mgły. Poczekaliśmy trochę i około 10 tej wyruszyliśmy pociągiem w górę. Pogoda nam dopisała, mgły opadły, więc widok był fantastyczny. Tym razem tuż przed nami pojawiła się Monte Rosa. Pooglądaliśmy świetne panoramy. Otaczało nas 29 czterotysięczników. Zrobiliśmy parę zdjęć i ruszyliśmy na trasę. No wcześniej jeszcze zajrzeliśmy do budynku stojącego na szczycie. Tam zaś przemyślni i przedsiębiorczy Szwajcarzy urządzili nie tylko hotel, ale także kawiarnię i sklepy. Imponujące… Zermatt szlak…




































