Blog
Znajdziecie tu wpisy o naszych podróżach, tych bliskich, i tych dalekich. Są osobiste refleksje i oceny. Przedstawiamy nasz własny sposób podróżowania, czyli zwiedzamy zarówno najważniejsze zabytki, jak włóczymy się po tajemniczych zakątkach. Nie omijamy szerokim łukiem muzeów. Mam nadzieję, że spodoba wam się nasz sposób podróżowania i widzenia świata.
Blog - podróżowanie dla przyjemności
Podróżować zaczęliśmy zanim powstał nasz blog. Od lat przemierzamy obce miejsca i uczymy się nowych rzeczy, poznajemy obyczaje i smakujemy potraw. Uważamy, że podróż musimy być przyjemna, dlatego unikamy wyjazdów, polegających na zaliczaniu poszczególnych atrakcji.Blog - samodzielne podróżowanie
Nasza podróż zaczyna się przed wyjazdem, kiedy planujemy trasę, szukamy noclegów, sprawdzamy połączenia komunikacyjne i szukamy najlepszych lokali gastronomicznych. Nie korzystamy z biur podróży, bo lubimy być samodzielni i wolni. To jest nasz wybór, ale jeśli komuś lepiej podróżować z biurem podróży, nie wykrzywiamy się. Każdy sam powinien decydować, jaki sposób spędzania czasu sobie ceni.Najczęściej jeździmy z walizką, ale w Gruzji byliśmy z plecakami. Śpimy w hotelach i mieszkaniach, zdarzyło się schronisko i może jeszcze kiedyś prześpimy się w namiocie.Patelnia z warzywami
Tak szczerze mówiąc to miałem ogromny problem jak nazwać te potrawę. Jemy dużo warzyw i postanowiłem coś nowego z tychże warzyw przygotować. Przygotowałem. Przypomina to danie gulasz, ale jest to raczej dość swobodna wariacja na temat tej znanej (i mięsnej raczej) potrawy. No i nie ma sosu. Więc niech zostanie – patelnia z warzywami. Przepis został wymyślony kilka dni temu i choć mięsa w nim nie uświadczysz, to sprawdza się także w zimowym czasie. Patelnia z warzywami – składniki : – 800 g ziemniaków – 500 g marchewki – 1 brokuł – 2 cebule – oliwa -sól – pieprz – ząbek czosnku – mała papryczka chili – jogurt naturalny Patelnia…
Gdzie pojechać w styczniu 2017
Trochę się spóźniłam, ale bardzo dużo czasu zabrało mi podsumowanie 2016 roku i zwyczajnie się nie wyrobiłam. Grudzień i styczeń to dwa najmniej wyjazdowe miesiące, przynajmniej dla nas. W zeszłym miesiącu proponowałam Wam, aby odwiedzić Malagę, dziś proponuję dwie miejscowości, które zwiedziliśmy przy okazji wizyty w Maladze. Obie są naprawdę godne uwagi. Gdzie pojechać w styczniu 2017 – Nerja Nerja znajduje się na wschód od Malagi, zupełnie niedaleko naszej ulubionej Salobreny. Ale to w zeszłym roku byliśmy tam pierwsze raz i muszę przyznać, że miejscowość zrobiła na nas wrażenie. Znajduje się tu słynny „Balcon de Europa”, czyli taras widokowy, z którego można podziwiać Morze Śródziemne. Plaże pooddzielane są skałami i…
Podsumowanie 2016 roku, to był dobry rok
Ominęła nas jakieś przykre niespodzianki, byliśmy zdrowi (nie liczę tu drobnej niedyspozycji w Hiszpanii i przeziębienia), dużo podróżowaliśmy, poznaliśmy więc dużo wspaniałych miejsc, a wreszcie zmieniliśmy wygląd strony i zyskaliśmy wielu nowych czytelników. Zaczynamy podsumowanie 2016 roku. Styczeń Rok zaczęliśmy w hiszpańskiej Maladze. Była piękna słoneczna pogoda, wspaniałe ryby i owoce morza. Wybraliśmy się stąd na dwie wycieczki. Bardzo podobała nam się miejscowość Nerja na wschód od Malagi. W Rondzie już kiedyś byliśmy, ale mimo brzydkiej pogody znów nas zauroczyła. W Polsce odwiedziliśmy zamek w Ciechanowie, który po przebudowie zyskał nowy wygląd. Nie udało nam się w czasie tej wycieczki wejść do kościoła w Krasnem. I to był zawód. Luty…
Święta w Glasgow, czy to był dobry pomysł?
W tym roku postawiliśmy na odmianę i po zeszłorocznych świętach w Madrycie i o rok wcześniejszych w Sewilli, zdecydowaliśmy się zmienić kierunek. Początkowo myśleliśmy o Atenach, bo liczyliśmy, że w kraju prawosławnym zabytki i muzea będą czynne. Ze stron internetowych dowiedzieliśmy się, że nie. No i tak padło na Glasgow, w którym miało być wszystko otwarte przez wszystkie dni w roku. Święta w Glasgow – zwiedzanie Oczywiście nie było. Przekonaliśmy się o tym na miejscu. No, przesadzam, kilka dni wcześniej próbowaliśmy kupić bilety przez Internet na pierwszy dzień Świąt i się nie dało. Na szczęście przylecieliśmy dwa dni przed Wigilią, więc trochę udało nam się zobaczyć. Bo w Święta, zarówno…
Wesołych Świąt
Wszystkim naszym czytelnikom życzymy Wesołych, Spokojnych, po prostu Najlepszych Świąt Bożego Narodzenia. Cieszymy się, iż jest Was już tak wielu, co miesiąc odwiedza nas kilka tysięcy osób, nie tylko z Polski, ale także z wielu rożnych krajów na całym świecie. Odpoczywajcie, zostawcie na chwilę smartfony i tablety, a potem wróćcie do świata podróży. Zapraszamy.
Jeden dzień w Genewie i święto, było wspaniale
Na początku grudnia udaliśmy się do Genewy. Spędziliśmy tam więcej niż jeden dzień, ale zwiedzaliśmy tylko w jeden. Polecieliśmy rannym samolotem LOT-u, więc całkiem wcześnie znaleźliśmy się na miejscu. W hali przylotów pamiętaliśmy o pobraniu darmowego biletu do centrum miasta. Jeszcze na lotnisku kupiliśmy też kartę Geneva Pass. Kosztowała 26 franków (wersja na 24 godziny), ale wszystkie muzea i komunikację miejską mieliśmy za darmo. Jeden dzień w Genewie – katedra i jej okolice Podjechaliśmy tramwajem do centrum miasta i zwiedzanie zaczęliśmy od Muzeum Reformacji. Znajduje się ono w budynku obok katedry. Zdjęć nie ma, bo obowiązywał zakaz fotografowania. W każdym razie w muzeum przedstawiono dzieje reformacji od narodzin do dnia…
Weekend w Antwerpii i Gandawie to dobry pomysł
Nasz weekend składał się z trzech dni i taki bym Wam zaproponowała, jeśli miałby być klasyczny, wybierzcie jedno z miast, bo oba mają wiele do zaoferowania. My dwa dni spędziliśmy w Antwerpii, a jeden w Gandawie. W tym czasie udało się zobaczyć największe atrakcje obu miast, ale wymagało to samodyscypliny i pewnego pośpiechu. Zapraszam na weekend w Antwerpii i Gandawie. Weekend w Antwerpii i Gandawie – kilka uwag na wstępie Nam udało się znaleźć bilety LOT-u do Brukseli w atrakcyjnej cenie. Polecieliśmy wcześnie rano, mieliśmy więc pół dnia na zwiedzanie. Na lotnisku w Brukseli znajduje się dworzec kolejowy. Bilety na pociąg warto jednak kupić w hali lotniska, oczekując na bagaż.…
Muzeum PRL-u w Nowej Hucie i trochę wspomnień
W pierwszy dzień weekendu odwiedziliśmy Kalwarię Zebrzydowską i Wadowice, następnego dnia od rana padał deszcz, postanowiliśmy więc odwiedzić jakieś krakowskie muzeum. Dużo już pisaliśmy o Krakowie, ale Nowa Huta jeszcze na stronie się nie pojawiła. Postanowiliśmy to nadrobić i choć z powodu padającego deszczu zrobiliśmy mało zdjęć ukazujących dzielnicę, to i tak wyprawa okazała się niezwykle udana, a to za sprawą Muzeum PRL-u w Nowej Hucie Muzeum PRL-u w Nowej Hucie – gdzie ono jest? Muzeum mieści się w budynku dawnego kina „Światowid” (Centrum E1). Budynek wzniesiono w latach 1955-57. Miał dwie duże sale projekcyjne i mieszczące się w podziemiach schrony (będzie jeszcze o nich mowa). Od 1992 roku zamiast…
Zupa ziemniaczana, pyszna na chłodne dni
To chyba jeden z prawdziwych klasyków kuchni polskiej. Wersji jest co niemiara, ale ja chciałbym przypomnieć przepis podstawowy. Zupa będzie konkretna, ale nie jest ciężka, jeśli nie będziemy szarżowali i dodawali np. boczku. Oto przepis. Zupa ziemniaczana – składniki: – włoszczyzna – kawałek wołowiny – 600 – 700 g ziemniaków – cebula – łyżka oliwy – 2 łyżki mąki – sól – pieprz – majeranek Wykonanie: Sprawa jest bardzo prosta. Do zimnej wody wkładamy kawałek wołowiny , garnek stawiamy na kuchence. Kiedy na wierzchu pojawiają się tzw. szumy starannie zbieramy je . Kiedy już udało nam się zapanować nad czystością wywaru do garnka wędruje włoszczyzna. Gotujemy na niezbyt intensywnym ogniu.…
Zwiedzanie Muzeum Dom Rodzinny Jana Pawła II
Po zwiedzeniu Kalwarii Zebrzydowskiej udaliśmy się do Wadowic. Na miejscu okazało się, że do wizyty w muzeum mamy jeszcze trochę czasu, poszliśmy wiec na obiad. W restauracji „Finezzeitaliane”, mieszczącej się w rynku zjedliśmy całkiem przyzwoite włoskie jedzenie. A na deser skosztowaliśmy oczywiście kremówkę. A potem już zaczęliśmy zwiedzanie Muzeum Dom Rodzinny Jana Pawła II, pełna nazwa brzmi Muzeum Dom Rodzinny Ojca Świętego Jana Pawła II. Zwiedzanie Muzeum Dom Rodzinny Jana Pawła II – jak się zwiedza? My bilety kupiliśmy w Internecie, bo już raz odwiedziliśmy Wadowice i nie było wtedy możliwości wejścia do muzeum. Bilety kupuje się na określoną godzinę. Byliśmy kilka minut wcześniej, ale nie zostaliśmy wpuszczeni do środka, mimo…







































