Święta w Glasgow
Blog,  Europa,  Wielka Brytania

Święta w Glasgow, czy to był dobry pomysł?

W tym roku postawiliśmy na odmianę i po zeszłorocznych świętach w Madrycie i o rok wcześniejszych w Sewilli, zdecydowaliśmy się zmienić kierunek. Początkowo myśleliśmy o Atenach, bo liczyliśmy, że w kraju prawosławnym zabytki i muzea będą czynne. Ze stron internetowych dowiedzieliśmy się, że nie. No i tak padło na Glasgow, w którym miało być wszystko otwarte przez wszystkie dni w roku.

Święta w Glasgow
Katedra widziana od strony cmentarza

Święta w Glasgow – zwiedzanie

Oczywiście nie było. Przekonaliśmy się o tym na miejscu. No, przesadzam, kilka dni wcześniej próbowaliśmy kupić bilety przez Internet na pierwszy dzień Świąt i się nie dało. Na szczęście przylecieliśmy dwa dni przed Wigilią, więc trochę udało nam się zobaczyć. Bo w Święta, zarówno w pierwszy, jak w drugi dzień wszystko było zamknięte. Jest to trochę dziwne, bo w drugi dzień Świąt był tu tzw. Boxing Day i sklepy były otwarte. Mnóstwo ludzi rzucało się w nich na przecenione towary.

Święta w Glasgow
Glasgow z góry

Święta w Glasgow – Boże Narodzenia

Ten dzień zadziwił nas najbardziej, bo zupełnie się czegoś takiego nie spodziewaliśmy. Kiedy stwierdziliśmy, że na miejscu wszystko jest zamknięte, chcieliśmy wybrać się nad morze, aby przynajmniej nacieszyć oczy pięknymi widokami. Byliśmy tacy ambitni mimo  wiatru i deszczu. Bo podczas naszego pobytu akurat przechodził nad Szkocją huragan Barbara. Ten sam, który przywitał nas w Polsce.

Nasza wycieczka nie doszła jednak do skutku z bardzo prozaicznego powodu: braku możliwości komunikacyjnych, bo w Szkocji w Boże Narodzenie nie jeżdżą pociągi. Wcale!!! Zupełnie nas jednak zatkało, kiedy okazało się, że metro i autobusy miejskie też nie jeżdżą. W centrum miasta było całkowicie pusto. Wybraliśmy się na daleki spacer. Na szczęście kolację zamówiliśmy przed wyjazdem w hinduskiej restauracji, bo lokale gastronomiczne też były głównie zamknięte.

Święta w Glasgow
Zamknięte wejście do metra
Święta w Glasgow
Główna ulica
Święta w Glasgow
Pusty bulwar nad rzeką
Święta w Glasgow
Wieczorem też było pusto

Święta w Glasgow – Wigilia

Kolację wigilijną zjedliśmy w restauracji rybnej, jednej z najlepszych w mieście. Nie było specjalnego menu, z karty zamówiliśmy swoje potrawy. Miejsca w restauracji zamówiliśmy jakieś dwa tygodnie wcześniej i udało nam usiąść tylko przy barze. Na zakończenie posiłku pozwoliliśmy sobie na deser w postaci bożonarodzeniowego puddingu. No, nie mogłam sobie odmówić tego specjału znanego z kryminałów Agaty Christie. Smakował jak pomieszanie musu czekoladowego z ciastem czekoladowym.

Święta w Glasgow
Oto on

Święta w Glasgow – podsumowanie

Wbrew temu opisowi, który mógłby sugerować, że nie byliśmy zadowoleni ze Świąt w Glasgow, bawiliśmy się całkiem dobrze. W końcu nawet deszcz polubiliśmy. Oglądaliśmy brytyjską telewizję, przeżywaliśmy przeziębienie królowej, z powodu którego nie mogła uczestniczyć w porannej mszy, a potem słuchaliśmy kolejnych piosenek Georga Michaela. Patrzyliśmy na szalejący nad Szkocją huragan i podziwialiśmy świąteczne swetry prezenterów telewizyjnych. A w drugi dzień Świąt zwiedziliśmy browar, który na odmianę był niepodziewanie otwarty.

Święta w Glasgow
Po zwiedzaniu była oczywiście degustacja

Warto jednak było spędzić Święta w Szkocji ze względu na jej mieszkańców. Wszędzie czuliśmy się dobrze i byliśmy mile widzianymi gośćmi (oczywiście, jeśli było otwarte). W Każdym razie jesteśmy zachęceni, aby przyjechać tu raz jeszcze, mimo deszczu, wiatru i lewostronnego ruchu.

Jeśli

lubicie Wielką Brytanię, zerknijcie tu:

chcecie wiedzieć, co u nas słychać, obserwujcie nas na Facebooku i Instagramie

fascynuje Was Polska i chcecie odwiedzić piękne miejsca, kupcie nasz ebook, szczegóły na jego temat znajdziecie w tym wpisie, a gdy klikniecie w poniższy obrazek, przeniesiecie się do naszego sklepu.

Polska na dobry nastrój

Poniższy link jest afiliacyjny, będzie nam miło, gdy z niego skorzystacie.



Booking.com

Od wielu lat zwiedzam i wędruję po Polsce i świecie. Zawsze na własną rękę i na własny rachunek. Polska znajdowała i znajduje szczególne miejsce w moich podróżniczych planach. Mam także wielki sentyment do Hiszpanii, po prostu lubię ten kraj z jego wspaniała kulturą, zabytkami i krajobrazami. Odkąd pamiętam lubiłam poznawać nowe miejsca, zaglądać w tajemnicze zakamarki, podróżować. Ta pasja towarzyszyła mi także w życiu zawodowym, a zdarzyło się w nim wiele. Pisałam o polityce międzynarodowej, ale także o zwiedzaniu Polski i Europy. Dalekie podróże związane z pracą, wizyty w niezwykłych miejscach, takich jak Downing Street 10 czy Pałac Elizejski tylko rozbudziły mój i tak wielki apetyt na poznawanie świata. Po drodze udało mi się napisać przewodnik po Mazowszu, bo Polska zawsze była dla mnie fascynującym miejscem do odkrywania. Od 8 lat prowadzę stronę Podróżniczego Domu Kultury. Piszę, fotografuję i opowiadam w mediach społecznościowych. Pokazuję i opisuję tylko to, co sama widziałam. Patrzę na świat optymistycznie, ale i krytycznie. Nie potrafię żyć bez podróży.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.Akceptuję Prywatność i polityka cookies