Alhambra w Grenadzie, jak ją zwiedzać?
Są takie miejsce, które koniecznie trzeba odwiedzić. Należy do nich Alhambra w Grenadzie. My byliśmy tu już dwa razy i pewnie za kilka lat wybierzemy się po raz kolejny. Jej nazwa wywodzi się z arabskiego i oznacza „Czerwony Zamek”. Budowana była przez wiele stuleci i tak zachwyciła Królów Katolickich, którzy zdobyli Grenadę, że postanowili jej nie niszczyć. Wspaniale prezentuje się z sąsiedniego wzgórza, warto więc przynajmniej dla tego widoku udać się do Albacin. Alhambra w Grenadzie – kolejność zwiedzania Na miejsce z centrum Grenady najlepiej przyjechać autobusem. Nie warto się męczyć wchodzeniem pod górę, bo nogi będą nam przydatne w poznawaniu wszystkich wspaniałych budowli. Do wnętrza wchodzimy przez Bramę Sprawiedliwości,…
Warszawa Park Morskie Oko i jego tajemnice
Przejeżdżając ulicą Puławską nie można nie zwrócić uwagi na Domek Mauretański. Znajduje się on przy wejściu do Parku Morskie Oko i jest pozostałością po rezydencji księżnej Izabeli z Czartoryskich Lubomirskiej. Zaprojektowany został przez Szymona Bogumiła Zuga jako glorietta flamandzka. Jednak obecny kształt zyskał w XIX wieku, kiedy na zlecenie kolejnej właścicielki Henryk Marconi dokonał przebudowy pałacu i parku. Następny właściciel Franciszek Szuster przyczynił się do powstania tu modnego letniska. W dolnej części parku znajdowało się miejsce zabaw zwane „Promenadą”. Niedaleko Domku Mauretańskiego jest drugi budynek, będący pozostałością danego założenia pałacowo-parkowego – to Domek Gotycki, zwany też Gołębnikiem. Na wieży widać zegar z kurantem, który od stycznia 1965 roku o godzinie…
Ostenda, De Haan, czyli nad Morzem Północym
Ostenda, de Haan – jak tam się dostaliśmy Podczas pobytu w Brugii zapragnęliśmy zobaczyć morze. Lubimy zaspakajać swoje pragnienia, udaliśmy się więc na dworzec i kupiliśmy bilety. Był weekend i w związku z tym dostaliśmy zniżkowe – 5 euro w obie strony. Pociąg do Ostendy jechał 15 minut, a stacja jest prawie w porcie. Pogoda była wyjątkowo ładna, nawet nie było wiatru, przed którym ostrzegał przewodnik, ruszyliśmy więc z tłumem innych prosto nad morze. Ostenda, de Haan – jaka jest Ostenda? Ostenda, jak na kurort morski, jest trochę za duża i nie ma oddzielonej części nadmorskiej od miejskiej. A jednak kurortem była i podobno jest. Upodobał ją sobie pierwszy król…
Jura Krakowsko-Częstochowska, zamek Mirów
Po drodze do odbudowanego zamku Bobolice znajduje się zamek Mirów, on również należy do braci Dariusza i Jarosława Laseckich, jak i zresztą cała ziemia pomiędzy budowlami. Zamek Mirów jest w ruinie i nie ma planów jego odbudowy. Przynajmniej takie dziś znalazłam informacje. Nie można wejść do środka, bo trwają prace archeologiczne. Ale ruiny z zewnątrz są bardzo malownicze, uroku temu miejscu dodają również otaczające je skałki. Właściwie nie wiadomo, kto wybudował zamek, pisze się o Kazimierzu Wielkim, ale inne źródła nie wykluczają też Władysława Opolczyka. Pewnie dlatego obecni właściciele zlecili badania architektoniczne, historyczne oraz ikonograficzne. Może więc uda się dojść do prawdy. Zamek zmieniał właścicieli, nie będę tu wymieniać ich…
Flandryjskie jedzenie, czyli co jedliśmy w Brugii
Z racji bliskości do morza podstawę naszej diety stanowiły ryby i owoce morze. Właściciel pensjonatu, w którym spaliśmy polecił nam restaurację na targu rybnym „Den Gouden Korpel”. Mieliśmy zamiar zjeść w bistro, ale pomyliły nam się wejścia i trafiliśmy do restauracji. Zamówiliśmy tu flandryjski klasyk, czyli waterzooi w wersji rybnej. Potrawa składała się z trzech gatunków ryb, w sumie było to chyba z pół kilograma ryby. Towarzyszyły jej warzywa, pocięte w paseczki, a wszystko pływało w zielonym sosie, a może właściwie w zupie. Napiszę krótko: było pyszne. I tak w ogóle flandryjskie jedzenie nam po prostu smakowało. Po obfitym obiedzie kolacja w założeniu miała być mała. Chcieliśmy wypić piwo i…
Zwiedzanie Brugii, nasza trasa
Od dłuższego czasu ciągnęło nas do Brugii. Obiecałam sobie, że o filmie „Najpierw strzelaj, potem zwiedzaj” nie będą pisać, bo wszyscy to robią, ale obietnice są w końcu po to, aby je łamać. Bo do Brugii ciągnęło nas odkąd zobaczyliśmy film. Trzeba przyznać, że była to genialna reklama dla miasta. Brugia leży we Flandrii i przypominana miasta holenderskie, ale ma więcej swoistego uroku. Stare miasto, które zachowało średniowieczny układ jest dość rozległe, ale jednolite w stylu. Kanały dodają Brugii tajemniczego czaru. Zachęceni? Zwiedzanie Brugii czas zacząć. Zwiedzanie Brugii – wycieczka po kanałach Bardzo polecamy wycieczkę motorową łodzią, bo od tej strony Brugia wygląda trochę inaczej. O mijanych budowlach opowiada przewodnik…
Gdzie pojechać w listopadzie
Listopad kojarzy się raczej mało urlopowo, ale może całkiem niesłusznie. Dziś napiszę Wam, gdzie dobrze bawiliśmy się właśnie w listopadzie. Gdzie pojechać w listopadzie? Lanzarote To naprawdę świetny pomysł na urlop w tym czasie. Temperatura nieco powyżej 20 stopni, stosunkowo długi dzień, możliwość kąpieli w oceanie (woda ma taką temperaturę jak powietrze) i wspaniałe zwiedzanie. Warto wypożyczyć samochód, aby zobaczyć miejsca związane z Cesara Marinque oraz zwiedzić Park Narodowy Timanfaya. W to ostatnie miejsce radzę zabrać coś ciepłego, bo jest położone wyżej i wiatr może być dotkliwy. Nam podobały się białe, niskie domki z okiennicami zielonymi lub niebieskimi. Czasem warto ucieszyć oczy jednolitą zabudową i oczywiście wspaniałe palmy oraz kaktusy.…
Puszcza Białowieska Carska Tropina i trochę o dzikach
Puszcza Białowieska Carska Tropina to spacer to bardzo miły i ze wszech miar godny polecenia. Szlak został wyremontowany w 2014 roku, nie ma więc obaw, że noga wpadnie nam w zmurszałe deski na pomostach, bo szlak biegnie przez tereny podmokłe. Samochodem można dojechać z Białowieży szutrową drogą w kierunku Narewki. W pewnym momencie musimy tylko odbić w prawo. Nam się udało trafić, więc wam też na pewno się uda. Samochód zostawiliśmy na leśnym parkingu i szlakiem czarnym ruszyliśmy w las. Puszcza Białowieska Carska Tropina – trasa Najpierw dotarliśmy do dużej polany z wieżą obserwacyjną. Już stoi, bo kiedyś stara się zawaliła i wielu narzekało, że nie można obserwować wielkiej łąki.…
Jura Krakowsko-Częstochowska, zamek Bobolice
Zamek Bobolice został odbudowany przez obecnych właścicieli, braci Laseckich. Po dwunastu latach prac rekonstrukcyjnych otwarcie zamku nastąpiło w 2011 roku. Odkąd ruszyły prace towarzyszy im wielka dyskusja. Przeciwnicy rekonstrukcji krzyczą, że to gwałt na budynku, który obecnie przypomina zamki rodem z Disneya. Zwolennicy twierdzą, że była to powszechna w wieku XIX praktyka, a dziś wszyscy chętnie jeżdżą do takiego Carcassonne. Dyskusja trwa w najlepsze, obie strony okopały się na swoich pozycjach. Jakie jest Wasze zdanie? Nam odbudowany zamek podobał się znacznie bardziej niż ruiny. Uważamy, że z zachowaniem staranności niektóre zabytki można odbudowywać. Wymaga to pracy wielu specjalistów. Obok zamku powstał hotel z restauracją, co również budzi emocje. Trochę nas…
Jura Krakowsko-Częstochowska, zamek Ogrodzieniec
W pewną sobotę urządziliśmy sobie prawdziwy rajd po zamkach Jury Krakowsko-Częstochowskiej. Największe wrażenie wywarł na nas zamek Ogrodzieniec. Właściwie nie zamek, tylko jego ruiny. Prezentują się naprawdę wspaniale. Mogę je porównać do ruin zamku Krzyżtopór, a to w moim wydaniu nie lada komplement. Zachowało się całkiem dużo murów i przy odrobinie wyobraźni możemy przenieść się w dawne czasy i rozpocząć przechadzkę po komnatach. Jak dawne to będą czasy, zależy tylko od nas. Zamek Ogrodzieniec – historia Pierwsza wzmianka o zamku pochodzi z 1386 roku, Władysław Jagiełło nadał go Włodkowi z Charbinowic. Potem wielokrotnie zmieniał właścicieli. Lata największej świetności przeżywał za czasów Jana Bonera (1530-1545), przybrał wtedy kształt wspaniałej renesansowej rezydencji…




































