Polska
Właściwie powinno być Polska magiczna, bo tak widzimy nasz kraj i tak chcemy go opisywać. Szukamy miejsc przede wszystkim ładnych i atrakcyjnych. Chcemy, aby nasze podróże były różnorodne.Odwiedzamy miejsca znane i nieznane. Wiemy, że lepiej brzmi, iż odkrywamy nowe miejsca, ale przecież te najbardziej znane też są godne uwagi, dlatego nie wykluczamy ich z naszych podróży. Lubimy zwiedzać zamki i pałace, uwielbiamy uliczki starych miast i miasteczek, wstępujemy do interesujących muzeów, odwiedzamy skanseny.Zwiedzamy parki narodowe i krajobrazowe, odkrywamy magiczne miejsca, mamy swoje ulubione. Lubimy morze, góry, jeziora i lasy. uwielbiamy spokój i urodę tych miejsc. Cieszy nas przyroda o każdej porze roku. Jesteśmy mieszczuchami, ale czasem potrzebujemy pobyć sam na sam z naturą.Kiedy potrzebujemy trochę się zmęczyć, jedziemy w góry. Zdobywamy szczyty, chodzimy po trasach i cieszymy się z naszej kondycji. Lubimy Bieszczady i Sudety, tylko Tatry są jeszcze przed nami. Ale Orlą Perć sobie odpuścimy.
W Powsinie
W piątkowy wieczór pojechaliśmy do Powsina. Niewiele się zmieniło od naszej poprzedniej wizyty, czyli od kilku lat. Marcin stwierdził, że miejsce to można podzielić na trzy odrębne obszary. Pierwszy to wspomnienie PRL-u, czyli stare budynki, kamping i tereny na górce. Są tu emeryci grający w szachy, stoły do tenisa, barki i piwiarnie, no i gdzieś z boku basen. O godzinie 18 był już zamknięty, co może nieco dziwić. Ale w końcu wspomniałam to część PRL-owska. Jest tu też muszla koncertowa, odnowiona. Gdzieś z boku ludzie z kanistrami nalewają wodę ze źródełka. Dalej znajdują się korty tenisowe, siłownia oraz boiska sportowe. Można grać w siatkówkę, siatkówkę plażową, koszykówkę. Dzieci mają też…
Krakowskie impresje, czyli o Krakowie w pełni sezonu
Jak już zdążyliście zauważyć przeglądając nasz facebook, weekend spędziliśmy w Krakowie. Poprzednio byliśmy tam w styczniu i w lutym. Czas więc na Krakowskie impresje. Krakowskie impresje – tłok Tym razem było bardzo tłoczno, ale tylko w miejscach obleganych przez turystów. Pełna ludzi była ulica Floriańska, Rynek, Grodzka i Wawel, czyli Droga Królewska. Kraków dobrze radzi sobie z tym natłokiem turystów. No, może czasem naganiacze zachęcający do zwiedzania w meleksach byli zbyt nachalni, ale w sumie dało się przeżyć. Najbardziej zdziwiły nas konie udekorowane na biednych łbach jakimiś cyrkowymi dekoracjami. Aż dziwne, że się przeciwko temu nie buntowały. Krakowskie impresje – kawiarnie Kawiarnie wystawiły stoliki na zewnątrz i można było zająć miejsce przodem…
Wąchock – miasteczko niezwykłe warto zobaczyć
Wąchock – dowcipy z oficjalnej strony internetowej Chyba wszyscy znają jakieś dowcipy o Wąchocku, o tamtejszym sołtysie. A w Wąchocku konie chodzą w gumiakach, żeby asfaltu nie porysowały. Dlaczego w szkole w Wąchocku zamurowano okna ? Bo sołtys robił wieczorówkę. I tak dalej, i dalej. Myślę jednak, że mieszkańcy nie obrażą się za zacytowanie tych dwóch żartów. Tym bardziej, ze zaczerpnąłem je z … oficjalne strony miasta. Trzeba umieć się z siebie śmiać i najwyraźniej w Wąchocku ta prosta prawda dotarła do mieszkańców i miejskich włodarzy. Wąchock – klasztor cystersów W Wąchocku znaleźliśmy się jednak nie z powodu śmiesznych historii i dowcipów. Pojechaliśmy tam by zobaczyć piękny, stary klasztor cystersów. W…
Książ – księżna Daisy i zamkowe tajemnice
Po wizycie w Książu obiecałam, że jeszcze napiszę o księżnej Daisy. Wokół jej postaci krążyło też opowiadanie naszego przewodnika. Księżna Daisy Była z pochodzenia Angielką, w wieku 18 lat poślubiła Hansa Heinricha XV, księcia von Pless, hr von Hochberg. Swojemu przyszłemu mężowi powiedziała, że go nie kocha, on odparł, że na miłość przyjdzie po ślubie, ale jak stwierdziła po latach Daisy, nie przyszła. Księżna zachwycała urodą i wspaniałą figurą. Nasz przewodnik wielokrotnie podkreślał, że miała talię osy, nawet po trzech porodach. Ale chyba trochę przesadzał (może przemawia przeze mnie zazdrość?…). Przypadło jej żyć w okresie światowych wojen, które tak dotknęły Europę. Czas I wojny światowej był bardzo trudny dla księżnej. Nie…
Zwiedzanie opactwa w Krzeszowie, czysty barok
W drugim dniu naszej wizyty na Dolnym Śląsku odwiedziliśmy opactwo w Krzeszowie. Byliśmy zdumieni zachowaną tu czystą barokową formą świątyń. Do Krzeszowa jechaliśmy zgodnie ze wskazówkami naszego iphona. Okazało się, że w tym miejscu Polski też ma on kłopoty z precyzyjnym pokazywaniem trasy, stąd Marcin wiele razy używał słów ogólnie uznanych za obraźliwe. Jak już wspominałam wcześniej bardzo personifikuje naszego iphona. Kiedy kościelne wieży pojawiły się horyzoncie, nie potrzebowaliśmy dodatkowych wskazówek. Zwiedzanie opactwa w Krzeszowie – informacje praktyczne Przed klasztorem jest bezpłatny parking. Była niedziela i w bazylice trwało nabożeństwo, ale w otwartym punkcie pielgrzyma i informacji turystycznej kupiliśmy bilety-cegiełki za 12 zł (28 zł – aktualizacja 1.02.2024), dostaliśmy audio…
Okolice Wałbrzycha warto zobaczyć
Kiedy powiedziałam Marcinowi, że weekend spędzimy w Szczawnie Zdroju, skrzywił się i stwierdził, iż to przecież przedmieścia Wałbrzycha. Ale przeczytał opis i zaczął szukać noclegów. Szczawno jest uroczym uzdrowiskiem, świeżo wyremontowanym za pieniądze unijne. Ma dwa duże parki, piękną pijalnię wód oraz deptak. Atmosfera jest tu typowo kurortowa. Na razie zamieszczę kilka zdjęć, na opis przyjdzie czas po powrocie do domu. Dziś ponad pół dnia spędziliśmy w zamku Książ. Naprawdę było, co oglądać. Wybraliśmy zwiedzanie z przewodnikiem i był to naprawdę dobry wybór. Weszliśmy na wieżę, zwiedzaliśmy tarasy, odwiedziliśmy stajnie, a na koniec zwiedziliśmy palmiarnię. Zrobiliśmy to mimo 35-stopniowego upału. Ale pozwolicie, że również o księżnej Daisy i innych członkach książęcego…
Stawisko, czyli dom Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów
Stawisko jest to dom Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów, w którym zgodnie z wolą pisarza, mieści się dziś muzeum. Iwaszkiewicza większość kojarzy ze szkolnymi lekturami. Pierwsze skojarzenie nie jest więc pewno zachęcające. W rzeczywistości jednak był to ekscentryczny człowiek i twórca, a to już jest dobry powód by zobaczyć miejsce, w którym żył i pracował. Stawisko – szczegóły organizacyjne Dom znajduje się na granicy Podkowy Leśnej, tuż przy drodze z Warszawy do Żyrardowa. Można go zwiedzać we wtorki, środy, czwartek i piątki 9-16, , w soboty i niedziele 11-16. Warto to zrobić. Bilety normalne kosztują 10 zł. Najlepiej podjechać, jeśli jest się samochodem na ulicę Gołębią (na światłach przy nowej galerii, trzeba…
Weekend w Toruniu, to bardzo dobry pomysł
Toruń to naprawdę wspaniałe miasto, pełne zabytków i swoistego uroku. Oczywiście weekend w Toruniu to za mało, aby można go było poznać, ale jeżeli zrealizujecie zaplanowaną przeze mnie wycieczkę, na pewno będziecie zadowoleni. Weekend w Toruniu – dzień pierwszy 10:10 – 11:30 zwiedzanie muzeum w Ratuszu. Na parterze znajduje się galeria sztuki gotyckiej z kolekcją unikatowych witraży. Nie można jej przegapić. Również na parterze przedstawiona jest historia Torunia i rzemiosło artystyczne, a na drugim piętrze obejrzycie wystawy czasowe.. Na pierwszym warto wejść do galerii obrazów. Nam podobał się Witkacy. W Sali Mieszczańskiej jest galeria portretów, prezentująca wybitnych mieszczan Torunia, jest tu też portret Mikołaja Kopernika. Z kolei w Sali Królewskiej…
Warszawa Ogród Saski miłe miejsce na spacer
W licznych starych przewodnikach i wspomnieniach Ogród Saski jawi jako centralne miejsce letniej Warszawy. Tu spotykano się, pito kawę, spacerowano, czy wreszcie odwiedzano Instytut Wód Mineralnych, aby poprawić zdrowie i samopoczucie. Wojna zniszczyła zarówno Pałac Saski, jak Pałac Brühla, a także pozostałe budynki. Odbudowany Ogród Saski z ogrodem ma niewiele wspólnego, z parkiem zresztą też. Jest to raczej skwer, który służy po skracania drogi z Marszałkowskiej na Stare Miasto. Próżno szukać dawnego uroku. Ogród Saski – spacer z 1922 roku Nasz spacer rozpoczęliśmy od Placu Bankowego, weszliśmy do ogrodu. Trzeba przyznać, że nie jest on zbyt rozległy, zdziwiły nas aleje drzew posadzonych jakby od linijki. Okazało się to pomysłem z czasów odbudowy. Jak…
Park Mużakowski piękne miejsce na liście UNESCO
Kiedy zaproponowałam, że weekend spędzimy na granicy polsko-niemieckiej, Marcin miał wątpliwości, czy warto jechać ponad 500 kilometrów, aby obejrzeć park, co prawda duży, ale park. Po dzisiejszym dniu jego wątpliwości zniknęły. Park Mużakowski warto obejrzeć. Nocleg mamy po niemieckiej stronie w miejscowości Bad Muskau, tuż przy samym wejściu do parku . Spędziliśmy w nim cały dzień. Najpierw spacerowaliśmy, obejrzeliśmy wystawę w nowym zamku, a potem jeździliśmy na rowerach. Park Mużakowski – wystawa Niesamowite wrażenie zrobiła na nas wystawa zatytułowana: „Pückler! Pückler? Po prostu brakuje słów…” W świetny sposób sportretowała malowniczą postać twórcy tego założenia krajobrazowego księcia Pucklera. Był znanym w swojej epoce awanturnikiem, łamał serca kobiet, nazywany był „Casanową z Muskau”,…






































