fbpx
Zamek Bolczów, Starościńskie Skały
Blog,  Dolnośląskie,  Polska

Zamek Bolczów, Starościńskie Skały, czyli wędrówka po Rudawach Janowickich

Rudawy Janowickie to nasze tegoroczne odkrycie. Są tu cudowne Kolorowe Jeziorka, o których Wam już pisałam. Jest też zamek i skały o niezwykłych kształtach. O tych miejscach będzie w dzisiejszym tekście. Wycieczka była trochę męcząca i czasami trasa błotniska, ale daliśmy radę.

zamek Bolczów, Starościńskie Skały, na trasie były miejsca z pięknymi widokami
Na trasie były miejsca z pięknymi widokami

Zamek Bolczów, Starościńskie Skały – zamek

To był pierwszy punkt naszej wycieczki. Najpierw jednak musieliśmy dojechać do Janowic Wielkich. Samochód zostawiliśmy na parkingu obok sklepu, naprzeciw ulicy Zamkowej. Można też podjechać aż do wejścia do lasu, ale tu zmieszczą się tylko trzy samochody. W każdym razie do zamku prowadzi szlak zielony. Trasa wiedzie pod górę, jak łatwo się domyślić, ma około 2 kilometrów. Nam to podejście zajęło około pół godziny. Najpierw był dość szeroki trakt, później odcinek z kamieniami i potokiem, no i wreszcie cel wędrówki.

Zamek pochodzi z 1385 roku, wybudował go dworzanin Bolka II z rodu Bolczów. Zaraz po wybudowaniu był siedzibą reubitterów, czyli rycerzy trudniących się napadami na przejeżdżających w pobliżu podróżnych i kupców. W pierwszej połowie XV wieku został zniszczony przez reprezentujących interesy biskupa wrocławskiego mieszczan świdnickich, którzy przybyli tu, aby położyć kres rabunkom na drogach. Po zakończeniu wojen husyckich warownię odbudował Hans Dippold von Burghaus. Później przechodził z rąk do rąk, a kolejni właściciele go rozbudowywali. Zniszczono go podczas wojny trzydziestoletniej w 1645 roku.

W XIX wieku podczas mody na romantyzm był chętnie odwiedzany przez przedstawicieli arystokratycznych rodów. W późniejszym czasie na zamku powstała gospoda, a niedaleko wybudowano schronisko. Dziś nie ma ani gospody, ani schroniska, ale są bardzo malownicze ruiny.

Obejrzeliśmy ruiny, zwróciliśmy uwagę na ich usytuowanie na wysokiej skale. Skała ta stała się częścią systemu obronnego. Po schodach weszliśmy na górę i z tej perspektywy przyglądaliśmy się ruinom. Przez okienka w murach patrzyliśmy na okolicę. Ruiny są dobrze zachowane i na pewno warto je zwiedzić.

Zamek Bolczów, Starościńskie Skały, zamek
Zamek Bolczów
Droga do zamku Bolczów
Droga do zamku Bolczów
Wejście do zamku Bolczów
Wejście do zamku
Zamek Bolczów, Starościńskie Skały, kolejny dziedziniec zamkowy
Kolejny dziedziniec zamkowy
Widok na okolicę z zamku Bolczów
Widok na okolicę z zamku Bolczów

Starościńskie Skały

Właściwie po obejrzeniu zamku można wrócić do Janowic i odpocząć. Tak robią mądrzy ludzie, ale my do nich nie należymy, więc poszliśmy dalej. Wybraliśmy szlak czarny. Początkowo droga wiodła szerokim traktem, zobaczyliśmy duże skały. Doszliśmy do skrzyżowania szlaków i zmieniliśmy szlak na niebieski w kierunku Starościńskich Skał. Schodziliśmy leśną dróżką. Na dole musieliśmy przejść po kamieniach przez dość wartko płynący potok. Udało się bez kąpieli, ale trochę strachu było.

Doszliśmy do Skalnego Mostu, są to dwie duże skały połączone ze sobą, wyglądają bardzo atrakcyjnie. Zaraz potem podziwialiśmy skałę Piec. Podczas wojny trzydziestoletniej ukrywali się tu chłopi z okolicznych miejscowości z całym swoim dobytkiem. Weszliśmy na szczyt skały, bo znajduje się tu punkt widokowy. Swoje nadwątlone siły długim już spacerem poratowaliśmy zabraną kanapką, który wyśmienicie smakowała spożywana na ławce z widokiem na całą okolicę.

Ruszyliśmy dalej i wkrótce doszliśmy do Starościńskich Skał. Jest to grupa okazałych skał i mniejszych skałek, które tworzą miasteczko-labirynt. Znajdują się one na szczycie Lwiej Góry, na który to szczyt musieliśmy się wdrapać. Zobaczyliśmy tu wydrążone w skałach schody i metalowe poręcze, bo, Starościńskie Skały stanowiły część rozległego parku krajobrazowego utworzonego w 1822 roku przez księcia Wilhelma Hohenzollerna. Książę miał swoją letnią rezydencję w Karpnikach i zlecił wykonanie ścieżek, schodów i platform widokowych. Wejście po tych schodach na sam szczyt może być trudne dla osób z lękiem wysokości.

Widok z góry wynagrodził nam wszystkie trudy. Obejrzeliśmy jeszcze skalne miasto, zeszliśmy do dół i ruszyliśmy dalej szlakiem niebieskim. Było to dość długie zejście, co nas nie cieszyło, bo znaczyło, że do zamku Bolczów znów będziemy się wspinać. Droga, niestety, była błotnista. Na szczęście mieliśmy na nogach górskie buty, które nie przemakały. Kiedy szlak niebieski spotkał się z zielonym, wybraliśmy ten drugi w kierunku zamku Bolczów. Oczywiście, przed zamkiem mieliśmy dość strome podejście. Nie mieliśmy już siły na podziwianie kolejnych skał.

Z zamku zeszliśmy do Janowic Wielkich, musieliśmy przejść jeszcze ulicę Zamkową. Żałowałam wtedy, że nie zostawiłam samochodu tuż przy szlaku.

Zamek Bolczów, Starościńskie Skały. Widok ze skały Piec
Widok ze skały Piec
Starościńskie Skały
Starościńskie Skały
Zamek Bolczów, Starościńskie Skały. Widok z punktu widokowego na Starościńskich Skałach
Widok z punktu widokowego na Starościńskich Skałach

Zamek Bolczów, Starościńskie Skały – informacje praktyczne

  • Wycieczkę zaczynaliśmy w Janowicach Wielkich i tu też skończyliśmy
  • Do Janowic przyjechaliśmy samochodem, który zostawiliśmy na parkingu przed sklepem naprzeciw ulicy Zamkowej
  • Do zamku Boczów szliśmy szlakiem zielonym, później czarnym, niebieskim i znów zielonym
  • Na trasie było dość mokro i błotniście
  • Musieliśmy przejść po kamieniach przez potok
  • Przeszliśmy około 15 kilometrów, było to jednak dość męczące z powodu dużej liczby podejść i zejść
  • Warto było


Booking.com

Małgorzata Bochenek - Pisywałam teksty o turystyce do największych polskich gazet, robiłam zdjęcia. W 2003 roku napisałam przewodnik po Mazowszu i do dziś ten przewodnik funkcjonuje w obiegu. W życiu zawodowym odbyłam stypendia i staże między innymi w Stanach Zjednoczonych. Byłam dziennikarką, scenarzystą, dyrektorem w PAIZ, analitykiem politycznym i wreszcie ministrem w Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. W trakcie podróży prywatnych i służbowych miałam okazję uczestniczyć w obiadach z najważniejszymi światowymi politykami , ale i tuż po wojnie w byłej Jugosławii spać w zagrzebskim hotelu zajętym częściowo przez ludzi wypędzonych z Bośni.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *