Z Przełęczy Krowiarki na Babią Górę, warto się zmęczyć
Pozostajemy w tematyce górskiej, bo w sobotę weszliśmy na Babią Górę. Rano jeszcze nie wiedzieliśmy, czy nasza wycieczka dojdzie do skutku, bo w Krakowie była mgła, ale postanowiliśmy zaryzykować i pojechaliśmy do Zawoi. Wybraliśmy najkrótszy szlak, czyli z Przełęczy Krowiarki na Babią Górę. Zostawiliśmy tu samochód na parkingu położonym trochę poniżej wejścia na szlaki. Są tu dwa parkingi i my się lekko przestraszyliśmy, kiedy okazało się, że na tym górnym nie ma miejsca. Kiedy wysiedliśmy z samochodu zaczął padać słaby deszcz. Ale zdecydowaliśmy się, że idziemy na szczyt, oczywiście jeśli będziemy mieć siłę. W kasie Parku Babiogórskiego kupiliśmy bilety (4 zł) i rozpoczęliśmy marsz w górę czerwonym szlakiem (uwaga: niebieski…
Zermatt szlak z Gornergrat
Następnego dnia znów wybraliśmy się w góry, ale żeby trochę inaczej tym razem pojechaliśmy kolejką szynową, wspinającą się najwyżej w Europie. Zermatt szlak z Gornergrat – widok z góry Wjechaliśmy nią na Gorgergrat na około 3089 metrów n.p.m. Rano Zermatt spowijały mgły. Poczekaliśmy trochę i około 10 tej wyruszyliśmy pociągiem w górę. Pogoda nam dopisała, mgły opadły, więc widok był fantastyczny. Tym razem tuż przed nami pojawiła się Monte Rosa. Pooglądaliśmy świetne panoramy. Otaczało nas 29 czterotysięczników. Zrobiliśmy parę zdjęć i ruszyliśmy na trasę. No wcześniej jeszcze zajrzeliśmy do budynku stojącego na szczycie. Tam zaś przemyślni i przedsiębiorczy Szwajcarzy urządzili nie tylko hotel, ale także kawiarnię i sklepy. Imponujące… Zermatt szlak…
Wycieczka z widokiem na Matterhorn
Zrobiłam drobną przerwę w opisie naszej wycieczki do Szwajcarii. Dziś przyszła pora na prawdziwą górską trasę. Zacznę od tego, że w naszym pensjonacie w Zermatt podawali wspaniałe, obfite śniadania. Marcin zamówił jajecznicę. Kiedy pojawiła się na stole, okazało się, iż składa się chyba z czterech jaj. Marcin dzielnie prawie dał radę, ale w górach okazało się, iż takie śniadanie przed wycieczką, to nie był najlepszy pomysł, ale i tak nasza wycieczka z widokiem na Matterhorn była wspaniała Wycieczka z widokiem na Matterhorn – plany i rzeczywistość Wjechaliśmy kolejką do Schwarzsee (była to ta sama kolejka, co na Mały Matterhorn, tylko wysiedliśmy wcześniej). W planie był jedynie spacer wokół jeziora i…
Arboretum w Rogowie, dobry pomysł na wycieczkę
Weekend spędziliśmy w Warszawie, co prawda plan był inny, ale przypomnieliśmy sobie, jak dobrze smakuje sos pomidorowy zimą, no i Marcin kupił 18 kilo pomidorów. Sobota upłynęła nam więc w kuchni. W zeszłym roku podaliśmy wam przepis i radzę szybko zabrać się do pracy. Na szczęście weekend ma jeszcze niedzielę, więc dziś pojechaliśmy na wycieczkę. Odkryliśmy naprawdę fantastyczne miejsce. Około 100 kilometrów na zachód od Warszawy znajduje się należące do SGGW Arboretum w Rogowie. To okolice Skierniewic. Arboretum w Rogowie – trochę historii i zwiedzanie Zostało ono założone w 1923 roku. Początkowo było to miejsce kształcenia przyszłych leśników. Po wojnie ocalała połowa zbiorów, a dziś kolekcja rozrosła się i stała się…
Salonka Bieruta w Muzeum Kolejnictwa
Ostatnia niedziela zastała nas w Warszawie. Nigdy nie brakuje tu atrakcji, ale tym razem chcieliśmy zobaczyć coś naprawdę nietypowego. Okazało się, że łatwo możemy spełnić swoje oczekiwania. W Muzeum Kolejnictwa tylko na jeden dzień wystawiono do zwiedzania salonkę, której używał niejaki Bierut, wobec tego stwierdziliśmy, że salonka Bieruta to właśnie jest, co powinniśmy w niedzielę zobaczyć. Sentymentów do przywódców komunistycznych u nas za grosz nie ma, ale obiekt to z pewnością historyczny. Salonka Bieruta – Muzeum Kolejnictwa Pojechaliśmy do Muzeum Kolejnictwa mieszczącego się na dawnym dworcu Warszawa Główna. Tak nam się od razu przypomniała piosenka Wojciecha Młynarskiego „Niedziela na Głównym”. Nigdy nie mieliśmy okazji oglądać funkcjonującego dworca Warszawa Główna (nie jesteśmy…
Mały Matterhorn Zermatt
Zermatt i górskie wycieczki były punktem kulminacyjnym naszego pobytu w Szwajcarii. Miasto leży tuż przy granicy z Włochami. Jechaliśmy tu z Nyon, a więc z okolic Genewy samochodem, całkiem wygodnie. Najpierw była autostrada i obowiązujące w Szwajcarii ograniczenie do 120 kilometrów na godzinę, z dużą ilością radarów. Jechałam więc spacerowym tempem, podziwiając mijane krajobrazy, a było co, bo trasa wiodła ponad Jeziorem Genewskim. Potem zaś wjechaliśmy w góry. Mały Matterhorn Zermatt – Tasch koniec podróży samochodem Tylko ostatni odcinek musiałam pokonać zwykłą i do tego górską drogą. Trochę się tego obawiałam, ale samochód sprawował się dobrze i ja jako kierowca też. Dojechaliśmy do miejscowości Tasch i tu nasze podróżowanie samochodem…
Montreux, szwajcarska riwiera
Nie będę siliła się na dokładny opis miejscowości, bo byliśmy tu tylko 1,5 godziny. Wpadliśmy po drodze, bo zawsze chciałam ją zobaczyć. Właściwie to od lat trochę zerkaliśmy na Montreux, jadąc z Genewy w góry pociągiem. To bardzo malownicza trasa prowadzącą częściowo wzdłuż brzegu Jeziora Genewskiego. Gdy dopisuje pogoda pięknie widać Alpy, a czasem można zobaczyć nawet sam Mont Blanc. Z pociągu jednak nigdy nie wysiedliśmy w tym mieście, no więc przyszedł czas odrobienia zaległości. Montreux – festiwal jazzowy Miłośnikom jazzu Montreux kojarzy się ona przede wszystkim z głośnym festiwalem, który odbywa się tu każdego roku w lipcu i gości największe muzyczne sławy. Kto tu nie grał…no grali prawie wszyscy…
Trochę o Gruyeres, czyli w krainie sera
Gruyeres jest położone wśród niewielkich, jak na Szwajcarię, gór. Zamek i malownicze centrum góruje nad wszystkim. Na dole znajdują się parkingi i tu należy zostawić samochód. Nie ma z tym problemu, bo ruchem kierują policjanci. Parkingi są darmowe. Gruyeres – zamek Teraz drobne podejście i naszym oczom ukazuje się uroczy obrazek: mały rynek, otoczony drewnianymi domami, z kwiatami w oknach. Są tu głównie sklepy, restauracje i hotele, a jeszcze wyżej zamek, którego historia sięga XIII wieku. Znajduje się tu muzeum, które pokazuje historię regionu. Miasteczko założyli hrabiowie Sabaudii. Mury obronne pochodzą z XV wieku. Gruyeres – zwiedzanie zamku Zamek zwiedza się samodzielnie. Warto zwrócić uwagę na salę numer 8, tzw. komnatę…
Zwiedzanie Heidelbergu, stolicy niemieckiej nauki
Wróciliśmy już z naszej krótkiej wyprawy, na szczęście komputer wrócił razem z nami. Zabieramy się więc za nadrabianie blogowych zaległości. Będzie chronologicznie, bo jestem uporządkowana, wobec tego inna kolejność nie wchodzi w grę. Na pierwszy rzut pójdzie więc zwiedzanie Heidelbergu. Zwiedzanie Heidelbergu – miasto nauki W drodze do Szwajcarii zatrzymaliśmy się w Niemczech, nasz wybór padł na Heidelberg. Spędziliśmy tu jeden dzień i dwie noce. Wobec tego zwiedzaliśmy tak intensywnie, że ledwo doszliśmy do hotelu. Heidelberg to miasto stare, liczy ponad 800 lat, działa tu najstarszy w Niemczech uniwersytet. Ucieszyliśmy się, że nasz Jagielloński jest starszy, ale na tym się nasza radość skończyła, bo uniwersytet w Heidelbergu doczekał się 10…
Annecy, czyli weneckie klimaty
Jesteśmy w Szwajcarii i do Wenecji stąd znacznie bliżej niż z Polski. Nie mieliśmy jednak w planach zwiedzania tego włoskiego miasta. Co więcej, na wycieczkę pojechaliśmy do Francji, a trafiliśmy prawie do …Wenecji. W Polsce mówienie „prawie robi różnicę” jest modne i oznacza raczej porażkę, tym razem było jednak inaczej. Annecy po prostu urok Mowa tu o francuskim miasteczku Annecy. Centrum poprzecinane jest tu kanałami nad którymi stojà kilkusetletnie budowle. Dziś gwarno tu, bo okolica pełna jest kawiarni, barów i restauracji. Nad całością góruje zamek stojący tu od XIII wieku. Gdy odwrócimy się tyłem do starego miasta przed oczami mamy horyzont zamknięty górami. Tuż przed nami zaś znalazło się jeszcze…






































