Hiszpania
Hiszpania to nasze ulubione miejsce. Znamy ją już dość dobrze i czujemy się w miarę swojsko. Po prostu lubimy tu być, pomimo swoistego bałaganu, hałaśliwości, czasem gwałtownych reakcji. Ale człowiek jest skomplikowaną istotą i my w Hiszpanii czujemy się bardzo dobrze. Hiszpania - regiony Poznaliśmy już wiele miejsc w Hiszpanii i łatwiej byłoby wymienić regiony, w których jeszcze nie byliśmy, ale nie będę tego robić, bo w końcu mamy zaplanowane kolejne wyjazdy.Regiony w Hiszpanii mają swoją specyfikę, ale z drugiej strony cechy wspólne są niezwykle silne. Narażę się tu mieszkańcom Katalonii, ale nawet ona jest naznaczona hiszpańskością. Tak przynajmniej my ją odbieramy. Najczęściej byliśmy chyba w Andaluzji i Madrycie. Nawet, jeśli nasza wycieczka prowadzi w inne rejony, zawsze staramy się, aby choć przez chwilę pobyć w stolicy, to jedno z naszych ulubionych miast. Hiszpania - bar Specyfiką Hiszpanii jest ilość lokali gastronomicznych. Być może niektórzy uznają, że serwują one zbyt monotonne jedzenie, ale atmosfera jest jedyna na świecie. uwielbiamy usiąść przy barze i obserwować pracę barmanów, albo zająć miejsce przy stoliku i delektować się swoistym gwarem.Jeżeli lubicie Hiszpanię lub chcecie ją poznać, to dobrze trafiliście i zaglądajcie tu nadal, bo kolejne wycieczki są już przygotowywane.
Warto zobaczyć w Barcelonie, 10 miejsc
Tak się jakoś złożyło, że do tej pory nie napisaliśmy nic o Barcelonie, a przecież już kilka razy odwiedziliśmy to miasto i bardzo nam się tu podobało. Spieszę więc nadrobić naszą zaległość i dziś będzie o Barcelonie. Postanowiłam wybrać dla was dziesięć miejsc, które warto zobaczyć w Barcelonie. Warto zobaczyć w Barcelonie: numer jeden – Stare Miasto Rozciąga się ono na wschód od Ramblas i na południe od portu. Nazywa się Barri Gotic, czyli Dzielnica Gotycka. Góruje nad nią katedra. Jej budowę rozpoczęto w 1298 roku, ukończono w 1448. W krypcie w alabastrowym sarkofagu przechowuje się relikwie świętej Eulalii, pod której wezwaniem jest kościół. Warto choć kilka minut spędzić w…
Zwiedzanie Aranjuez królewskiego pałacu i ogrodów
Kuszeni opisem wspaniałych ogrodów, których urok miał powalać zwłaszcza wiosną, podczas naszego majowego pobytu w Madrycie, postanowiliśmy wybrać się na zwiedzanie Aranjuez. Atrakcją jest podróż tam specjalnym, truskawkowym pociągiem, ale my i jeszcze wiele innych osób wykazaliśmy się rozsądkiem i dbałością o tylną część naszego ciała i pojechaliśmy normalnym pociągiem odjeżdżającym ze stacji Atocha z peronu dla pociągów podmiejskich, czyli Cercanias. Zabytkowy pociąg stał na stacji w Aranjuez i utwierdził nas w przekonaniu o naszej mądrości. Domyślcie się, jak twarde są te drewniane ławki. Zwiedzanie Aranjuez – jak dotrzeć do Pałacu Królewskiego Droga do pałacu wymagała zmysłu obserwacyjnego, ruszyliśmy za innymi. Znaków wskazujących trasę i jakichkolwiek informacji nie zauważyliśmy. Ale…
Święto Madrytu, czyli dzień świętego Izydora
Rok temu pisałam wam o świętym Izydorze Oraczu, patronie rolników i Madrytu, a teraz postanowiliśmy zobaczyć na własne oczy, jak wygląda święto Madrytu. Wszystko zaczęło się 14 maja wieczorem i udało nam się zdążyć na paradę gigantów. Przyszliśmy godzinę wcześniej, ale jak się okazało, byliśmy za wcześnie. Zupełnie spokojnie wystarczyło być o określonej godzinie. Skąd wiedzieliśmy, gdzie się stawić? Najpierw w domy sprawdziliśmy w Internecie, a potem na lotnisku pobraliśmy stosowny program fiesty. Święto Madrytu – parada gigantów Parada gigantów to przemarsz wielkich figur, z których każda przedstawiała jakąś osobę. Był więc i Mohamed I, Święty Izydor, Santa Maria de la Cabeza (czyli żona Świętego Izydora) oraz Julian i La…
Po latach w Salobrenie, jak było?
Pisałam Wam kiedyś, że naszym ulubionym nadmorskim miastem w Hiszpanii była Salobrena. Tak się jednak złożyło, że nie byliśmy w niej trzy lata. Po prostu było nam nie po drodze. Ale teraz, kiedy postanowiliśmy znów odwiedzić Granadę, musieliśmy też zajrzeć do Salobreny. Pierwszy raz w Salobrenie byliśmy oza sezonem. Przy wjeździe do miasta zaskoczył nas duży ruch. Wszyscy spieszyli gdzieś załatwiać swoje sprawy. Typowa dla miast nadmorskich pustka była tylko nad samym morzem. Apartamentowce faktycznie nie wyglądały jeszcze na zaludnione. Ale knajpki nad morzem owszem działały, łącznie z naszą ulubioną„Bahia”. Ponieważ pogoda była wspaniała, usiedliśmy prosto na plaży, pod parasolem, aby słońce zbyt mocno nie paliło i zamówiliśmy obiad. Rozpoznaliśmy…
Palmy w Elche po walencjańsku zwanym Elx
Tegoroczną Wielkanoc znów spędziliśmy w Hiszpanii, tym razem w Elche, w prowincji Walencja. Miejscowość znajduje się blisko lotniska w Alicante, dokąd przylecieliśmy z Warszawy. Właściwie to wcale nie mieliśmy zamiaru oglądać kolejnych procesji, tylko palmy w Elche, ale oczywiście nas wciągnęło. Już w katedrze obserwowaliśmy przygotowania, a potem weszliśmy w sam środek oczekujących na przejście procesji. Było tu podobnie i inaczej niż rok temu w Murcji. W Elche można było zaobserwować elementy nieporządku. Kolejne bractwa religijne przechodziły w swoich strojach, bez specjalnego ładu. Uczestnicy procesji rozdawali patrzącym, głównie dzieciom, cukierki. Figury były tylko dwie i jechały na specjalnych platformach, które miały kółka. Nie było więc dźwigających mężczyzn. Podczas przemieszczania się…
Ciąg dalszy naszej wycieczki po Andaluzji
Od niedzieli jesteśmy w domu, ale dopadł mnie hiszpański wirus, więc nie miałam siły pisać. Dziś właściwie też nie mam, ale przynajmniej kilka zdjęć się Wam należy. Na długie teksty będziecie musieli jeszcze trochę poczekać.W Granadzie pół dnia spędziliśmy w Alhambrze. Byliśmy tu już kiedyś, więc nie oniemieliśmy z zachwytu, ale jest to zabytek wspaniały i chwała Królom Katolickim, Izabeli i Ferdynandowie, że po zdobyciu Granady, nie zniszczyli Alhambry. Z Granady pojechaliśmy do naszej ulubionej, a przez kilka lat zaniedbanej, Salobrenie. Tradycyjnie obiad zjedliśmy w restauracji „Bahia” na plaży. Byli ci sami kelnerzy, ale chyba nas nie poznali. Następnego dnia wracaliśmy do Alicante (400 km). Mimo że czułam się już…
Znów jesteśmy w Hiszpanii
Jesteśmy teraz w Hiszpanii, będzie więc krótko. Po naszym powrocie możecie liczyć na dłuższe teksty, godne miejsc, które odwiedziliśmy. Przylecieliśmy samolotem do Alicante i dwa dni spędziliśmy w uroczej miejscowości Elche. Jest tu wspaniała katedra, zamek arabski i mnóstwo palm. Mnóstwo w tym wypadku oznacza ponad 300 tysięcy. Teraz jesteśmy w Granadzie, po drodze byliśmy chwilę nad morzem. Do Alhambry idziemy dopiero jutro, ale już mnóstwo ciekawych miejsc widzieliśmy. Jak zawsze, uważamy, że to świetna pora na zwiedzanie Hiszpanii. Pogoda jest znacznie lepsza niż w Polsce, nie ma piekielnych upałów i ludzi znacznie mniej niż w wakacje. Trzy porady : – W Hiszpanii warto wypożyczyć samochód jeśli chce się dotrzeć…
Wielki Piątek w Madrycie i w Murcji
W Hiszpanii Wieki Piątek jest dniem wolnym od pracy, wtedy też ma miejsce najważniejsza procesja. Pierwszy raz oglądaliśmy ją w Madrycie, drugi raz, rok temu, w Murcji. Obok kilku elementów wspólnych procesje te różniły się znacznie. Ta w Madrycie była skromniejsza i trwała krócej. Być może związane jest to z pogodą. Trzy lata temu w Madrycie pogoda była zbliżona do dzisiejszej w Polsce, no może kilka stopni było więcej, ale zapewniam Was, że niewiele. Natomiast w Murcji było po prostu ciepło, a chwilami nawet gorąco. Wielki Piątek w Madrycie i w Murcji W Madrycie ustawiliśmy się wzdłuż ulicy, którą miała iść procesja. Najpierw pojawił się człowiek z wielkim termosem na…
Hotel Ritz w Madrycie, jak się tu śpi?
W prezencie pod choinkę dostaliśmy dwa noclegi w madryckim Ritzu i muszę przyznać, że było to szczególne doświadczenie. Z racji dawnych podróży służbowych zdarzało nam się wcześniej sypiać w tej klasy hotelach, ale pobyt prywatny to zupełnie co innego. Dlatego też postanowiliśmy napisać: hotel Ritz w Madrycie, jak się tu śpi? Hotel Ritz w Madrycie – nasze wejście Zabawnie było od samego początku. Pod hotel podjechaliśmy taksówką, zaraz przy nas znalazł się boy hotelowy (swoją drogą fajne określenie dla 40 letniego, rosłego mężczyzny), wyrywając nam z rąk wszystko, co w nich mieliśmy. Zapytał nas o nazwisko, a potem wykrzyczał na cały hol: Mister Bochenek is cominig, szedł przed nami i…
Alcala de Henares, miasto warte zobaczenia
Alcala de Henares leży 30 kilometrów od Madrytu i na pewno warto na dworcu Atocha wsiąść do podmiejskiego pociągu i spędzić tu jeden dzień. My zapamiętamy je jako miasto bocianów. Byliśmy tu na początku stycznia i bociany okupowały wszystkie kominy i wieże. Stwierdziliśmy wtedy, że to bujda, iż polskie bociany latają do Afryki, one zimują pod Madrytem. To jednak nie bociany przyciągnęły nas do tego miasta. Znajduje się ono na liście światowego dziedzictwa UNESCO dzięki swoim pochodzącym z XVII wieku zabytkom. Urodził się tu Miguel Cervantes i działa słynny uniwersytet. Alcala była siedzibą biskupów, odbywały się tu posiedzenia kortezów. W 1498 roku kardynał Cisneros utworzył uniwersytet. Alcala de Henares – uniwersytet…




































