Co u nas? Styczeń – podsumowanie podróżniczo-kulturalne

Zaczynam nowy cykl na naszym blogu. Postanowiłam podsumowywać kolejne miesiące. Napiszę, co czytaliśmy, co oglądaliśmy, gdzie byliśmy i w ogóle co było u nas słychać.

Co u nas? Styczeń: wyjazdy

Z wyjazdami było raczej kiepsko. Dwa weekendy pod rząd już prawie wyjeżdżaliśmy, ale pogoda spłatała nam figla – za pierwszym razem było strasznie zimno, za drugim padał marznący deszcz. Zostaliśmy więc w domu. Udało się dopiero za trzecim razem, pojechaliśmy na weekend do Kazimierza Dolnego,

Co u nas? Styczeń

Łodzie – czekają na wiosnę

a w drodze powrotnej zwiedziliśmy zamek w Janowcu.

Co u nas? Styczeń

Dziedziniec widziany z krużganków

Było super, ale o tym już wiecie, bo napisałam dwa teksty. Jeżeli je przegapiliście, to podsyłam linki.

Zimowy Kazimierz Dolny

Zamek w Janowcu

Bliżej domu 1 stycznia byliśmy w Puszczy Kampinoskiej, wycieczka nam się podobała, było pusto, a Marcin szczególnie zachwycony był posiłkiem na wolnym powietrzu. On to uwielbia.

Co u nas? styczeń

W Puszczy Kampinoskiej

Odwiedziliśmy też Konstancin, nawet kilka razy.

Co u nas? styczeń

Tężnia w Konstancinie

Ten spacer opisaliśmy w tekście Niedziela w Konstancinie.

W Warszawie zwiedziliśmy Zamek Królewski i obeszliśmy Jeziorko Kamionkowskie. O tych warszawskich spacerach jeszcze nie pisałam.  Może w przyszłości…

Co u nas? Styczeń

Zamek Królewski, sala tronowa

Co u nas? Styczeń: książki

Udało mi się przeczytać kilka książek, część z nich czytał też Marcin. Ponieważ bardzo chciał napisać o książce „Hygge”, oddaję mu klawiaturę.

Książka o której piszę ma wiele mówiący tytuł – Hygge. Duńska sztuka szczęścia. Autorka tego niezbyt obszernego, ale ładnie wydanego dzieła, Marie Tourell Soderberg, postanowiła opowiedzieć światu czym jest tytułowe „hygge”. To sposób życia, pełen spokoju, przyjemności, to ciepło kominka, spotkanie z przyjaciółmi. No naprawdę wiele sytuacji, a nawet przedmiotów może być „hygge”.

Tak Duńczycy określają stan szczęścia i zadowolenia, relaksu. Zdaniem autorki to jedna z tych rzeczy , które opisują charakter naszych skandynawskich sąsiadów zza wody. – Hygge to słowo określające filozofię życia, która czyni Duńczyków najszczęśliwszym narodem na świecie – pisze. Rzeczywiście Duńczycy zdają się czerpać przyjemność z życia pełnymi garściami, a mimo kapryśnego klimatu są tak zadowoleni z życia. Warto książkę przeczytać i oglądnąć. Można skorzystać z zamieszczonych w niej przepisów kulinarnych. Może także warto skorzystać z metody hygge w swoim życiu ? Wybór należy do Was. Są i tacy, którzy hygge krytykują i widzą w nim relikt mieszczańskiej kultury, lub sposób życia nie sprzyjający rozwojowi. Koniec końców jednak można poświęcić trochę czasu by przeczytać o szczęśliwych ludziach.

Ja jako przekorna natura, zaraz po „Hygge” przeczytałam książkę Michaela Bootha „Skandynawski raj”. Autor, Anglik żonaty z Dunką, mieszkający w Danii, przemierza Skandynawię szukając w poszczególnych jej krajach punktów wspólnych i różnic. Powstaje ciekawy obraz społeczeństw Danii, Islandii, Norwegii, Finlandii i Szwecji. Części poświęcone poszczególnym krajom są osadzone w ich historii. Mnie ta książka bardzo wciągnęła. No i autor nie lubi „Hygge”, twierdzi, że przez sztywne reguły podczas spotkań, życie i kontakt akty stają się powierzchowne.

Żywopłot” Dorit Rabinyan to książka o miłości niemożliwej. Izraelska pisarka porusza trudny temat relacji palestyńsko – izraelskich. Tym razem trwający dziesiątki lat konflikt jest obecny w tle opowieści. Ta książka bowiem jest przede wszystkim opowieścią o miłości, o relacjach dwojga ludzi – Palestyńczyka i Izraelki. Poznają się w Nowym Jorku i tu właśnie zaczyna się opowieść. Nie, nie będę opowiadał tej powieści. Powiem tylko, iż przy czytaniu jesteśmy zmuszani, a może lepiej powiedzieć zachęcani, do myślenia, refleksji. Bo to przecież powieść o miłości, która „nie powinna” się zdarzyć. Jest to oczywiście także opowieść o świadomości obu narodów i barierach, które uniemożliwiają porozumienie. Książkę czyta się świetnie, trzyma w napięciu i pozwala więcej zrozumieć z trudnego konfliktu. Książka jest ciekawa także z tego powodu, iż autorka opisała w tej powieści swoją historię. To po części powieść „autobiograficzna”. W Izraelu stała się bestsellerem, jednocześnie wzbudzając kontrowersje. Zachęcamy do przeczytania, „Żywopłot” to znakomita powieść.

„Lepiej! 21 strategii, by osiągnąć szczęście” Gretchen Rubin to była zadziwiająca książka, przynajmniej dla mnie. Autorka na sobie i swoich najbliższych wypróbowuje różne nawyki i koncepcji. Jak dla mnie to trochę za mała próba badawcza. Nie traktowałam tej książki jako poradnik. Wciągnęły mnie opowieści autorki o jej życiu. Tak bardzo się różnimy, że było to nawet poznawczo ciekawe. Co do osiągania szczęścia, wolę własne strategie.

 

 

Co u nas? Styczeń – co widzieliśmy?

Byliśmy w kinie na filmie „Paterson”, jest to opowieść o zwyczajnym życiu i radości, jakie ono daje. Bardzo odprężające, pogodne i takie właśnie hygge.

W Teatrze Współczesnym obejrzeliśmy sztukę „Lepiej to już było” ze świetną rolą Marty Lipińskiej, której dzielnie asystowali pozostali aktorzy. Dobrze się bawiliśmy, przynajmniej w drugim akcie, bo pierwszy nie był do śmiechu, kiedy okazało się, że aktorki na emeryturze nie stać na podstawowe rzeczy. Nie traci ona jednak ducha i swoim zachowaniem zjednuje sobie ludzi, co pozwala na szczęśliwe zakończenie.

Co u nas? Styczeń – znalezione w sieci

Bardzo ciekawy tekst o Nowej Hucie, taki, jakie lubię najbardziej, czyli dzień dzisiejszy miesza się ze wspomnieniami autorki, no i są schrony, które też widzieliśmy  http://www.poboczemdrogi.pl/2017/01/opowiem-wam-o-nowej-hucie.html

Natalia z bloga Jest Rudo przygotowała spis narzędzi, dzięki którym można uczyć się fotografii. Zajrzałam już w parę miejsc i widzę, że są przydatne, nic, tylko się uczyć, nie ma wymówki. Zerknijcie: http://www.jestrudo.pl/nauka-fotografii/

Na blogu „Pojechana” obejrzałam świetne miejsce peruwiańską Cordillera Blanca i zachęciłam się, aby jeszcze bardziej pracować nad kondycją, bo takie piękne są jeszcze miejsca do zobaczenia. http://pojechana.pl/2017/02/atrakcje-cordillera-blanca/

Na stronie „The Travel Hack” znalazłam bardzo ciekawy i przydatny tekst, jak zachować się w onsenie. Na razie co prawda do Japonii się nie wybieramy, ale jak pojedziemy to na pewno się przyda. Zawsze warto wiedzieć, jak się w takich specyficznych miejscach zachować. Może dlatego zostawiłam sobie ten tekst, bo przypomniała mi się przygoda z łaźnią fińską autora „Skandynawskiego raju”. Michael Booth nie wiedział, kiedy się rozebrać, czy zabrać ręcznik, spowodowało to jego duży stres i konieczność naśladowania innych. Na szczęście dla czytelników nie spotkał wpisu na blogu, bo nie byłoby tak zabawnie.

Co u nas? Styczeń – coś dla ciała i ducha

Postanowiłam jednak schudnąć i już trzeci tydzień jestem na diecie Anny Lewandowskiej. Waga powooooli się obniża, ale samopoczucie mam świetne i gdzieś zniknęła moja poranna opuchlizna, więc chyba jest dobrze. Na razie robię pierwszy poziom diety, wykluczający pszenicę i ograniczający nabiał. Za dwa tygodnie spróbuję drugi poziom. Śmieję się, że chudnięcie powoduje też konieczność częstych wizyt w sklepach i przygotowywanie 5 posiłków dziennie.

Oczywiście kontynuuję też swoje zajęcia jogi. To one wyleczyły mnie z wszelkich dolegliwości, których lekarze nie potrafili nawet zdiagnozować. Chodzę do świetnej szkoły Jogart. Na razie moje zajęcia są indywidualne. Jeżeli jesteście zainteresowani jogą, zerknijcie http://jogart.pl/ .

To by było na tyle. Marcina wkład to recenzja książek „Hygge” i „Żywopłot”. Dajcie znać, czy spodobał Wam się ten wpis i o czym jeszcze w podsumowaniach miesiąca chcielibyście przeczytać.

 



Booking.com

 

Related Post

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *