Leukerbad gorące źródła
Blog,  Europa,  Szwajcaria

Leukerbad gorące źródła i wycieczka do jeziora

Po wyprawie na Torrenthorn byliśmy dość zmęczeni, więc kolejny dzień, ostatni w Leukerbad, potraktowaliśmy ulgowo. Znaleźliśmy jednak niezwykłe miejsce i dlatego zdecydowałam się na jeszcze jeden tekst z naszego ulubionego miasteczka.

Leukerbad gorące źródła. Trasa nad źródłami
Trasa nad gorącymi źródłami

Leukerbad gorące źródła

Pisałam Wam już wcześniej, że w Leukerbad są termalne baseny. Źródła odkryto bardzo wcześnie, bo już za czasów rzymskich z nich korzystano. Woda źródlana ma temperaturę 51 stopni. W basenach jest oczywiście schłodzona, bo tak w gorącej wodzie trudno byłoby wytrzymać i nie byłoby to zbyt zdrowe. Baseny więc poznaliśmy już podczas naszych wcześniejszych pobytów. Tym razem odkryliśmy źródła wody termalnej.

Okazało się, że poprowadzono ścieżkę nad źródłami. Są tu metalowe platformy, most i drabina. Wszystko wysoko nad wodą, nie jest to więc miejsce dla ludzi z lękiem wysokości. My takiego nie mamy, na całe szczęście, więc bawiliśmy się bardzo dobrze.

W jednym miejscu zamontowano urządzenie z wiadrem na końcu. Można pobrać wodę prosto ze źródła i osobiście sprawdzić jej temperaturę. Stwierdziliśmy, że jest bardzo ciepła.

Na dole woda płynęła dość wartko, oglądaliśmy też małe wodospady. Wszystko było niezmiernie malownicze. Patrzenie z dużej wysokości dawało kompletnie inną perspektywę. Podobało mi się przejście przez metalowy mostek nad rwącą rzeką. Trochę się chwiał, ale to tylko dodawało wędrówce uroku.

Kładka wzdłuż skały
Leukerbad gorące źródła. Kładka wzdłuż skały
. Leukerbad gorące źródła. Marcin na wiszącym moście
Marcin na wiszącym moście
Wodospad
Wodospad
Leukerbad gorące źródła. Były też drabiny
Były też drabiny
Na dole wartka woda
Na dole wartka woda
Leukerbad gorące źródła. Ja na moście
Ja na moście
Strzałka pokazuje wiaderko, które można było wciągnąć do góry
Strzałka pokazuje wiaderko, które można było wciągnąć do góry

Droga do jeziora

Bardzo nam się te platformy widokowe podobały. Trasa nie jest męcząca, oczywiście pod warunkiem, że nie ma się lęku wysokości. Ponieważ nie chcieliśmy za szybko kończyć wycieczki, ruszyliśmy dalej do malutkiego jeziora.

Szliśmy dość nisko, więc trochę z innej perspektywy oglądaliśmy góry i Leukerbad. Droga lekko wiodła w dół, więc specjalnie się nie zmęczyliśmy. Szliśmy wzdłuż strumienia, płynącego dość wartko. Woda w nim była ciepła, z powodów, o których pisałam poniżej. W każdym razie spacer był bardzo miły.

Doszliśmy do jeziora, a właściwie jeziorka. Usiedliśmy na chwilę na ławce. Nie byliśmy tu jednak sami, więc po zrobieniu kilku zdjęć, ruszyliśmy dalej. Tym razem trasa prowadziła przez ukwieconą łąkę, więc schodzenie trwało nieco dłużej z powodu zdjęć, jakie robiłam.

Nie byliśmy głodni, więc tym razem nie zaszliśmy do restauracji nad miastem. Wielka szkoda, bo jedzenie mają naprawdę dobre, a widok wręcz doskonały.

Widoki po drodze
Małe jeziorko
Małe jeziorko
Leukerbad gorące źródła. Restauracja
Restauracja
Jarzębina
Trochę przyrody
Alpejska łąka
Alpejska łąka

I na tym kończę opis tegorocznego pobytu w Leukerbad. Miejscowość znów nas zaskoczyła, bo myśleliśmy, że znamy już wszystkie szlaki. Okazało się, że jeszcze wiele odkryć przed nami.

Jeśli

lubicie Szwajcarię, zajrzyjcie tu;

chcecie wiedzieć, co się u nas dzieje, obserwujcie nas na Facebooku i Instagramie;

interesujecie się ciekawymi miejscami w Polsce, kupcie nasz ebook, szczegóły znajdziecie w tym wpisie, a klikając w poniższy obrazek, przeniesiecie się do naszego sklepu.

Polska na dobry nastrój
Polska na dobry nastrój

Link poniższy jest afiliacyjny, będzie nam miło, gdy z niego skorzystacie.



Booking.com

Link jest afilicyjny.

Od wielu lat zwiedzam i wędruję po Polsce i świecie. Zawsze na własną rękę i na własny rachunek. Polska znajdowała i znajduje szczególne miejsce w moich podróżniczych planach. Mam także wielki sentyment do Hiszpanii, po prostu lubię ten kraj z jego wspaniała kulturą, zabytkami i krajobrazami. Odkąd pamiętam lubiłam poznawać nowe miejsca, zaglądać w tajemnicze zakamarki, podróżować. Ta pasja towarzyszyła mi także w życiu zawodowym, a zdarzyło się w nim wiele. Pisałam o polityce międzynarodowej, ale także o zwiedzaniu Polski i Europy. Dalekie podróże związane z pracą, wizyty w niezwykłych miejscach, takich jak Downing Street 10 czy Pałac Elizejski tylko rozbudziły mój i tak wielki apetyt na poznawanie świata. Po drodze udało mi się napisać przewodnik po Mazowszu, bo Polska zawsze była dla mnie fascynującym miejscem do odkrywania. Od 8 lat prowadzę stronę Podróżniczego Domu Kultury. Piszę, fotografuję i opowiadam w mediach społecznościowych. Pokazuję i opisuję tylko to, co sama widziałam. Patrzę na świat optymistycznie, ale i krytycznie. Nie potrafię żyć bez podróży.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.Akceptuję Prywatność i polityka cookies