fbpx
gdzie pojechać w lipcu 2017
Blog,  Europa,  Słowacja

Jaskinia Domica – było pięknie

Kolejną jaskinię podczas wycieczki po Słowacji postanowiliśmy obejrzeć tuż przy granicy węgierskiej. Była to Jaskinia Domica. Leży ona w południowo-zachodniej części Słowackiego Krasu.

Jaskinia Domica – informacje praktyczne

Do jaskini wchodzi się o pełnych godzinach. Zwiedza się w towarzystwie przewodnika. Samochód zostawia się na parkingu,  a jaskinia znajduje się po drugiej stronie ulicy. Nie trzeba się do niej wspinać pod górę. Na miejscu nie ma żadnej restauracji i właściwie nie ma możliwości zjedzenia czegokolwiek. Jest natomiast automat z piciem.  Dodatkowo trzeba płacić za zdjęcia – 7 euro.

Jaskinia Domica
Formy skalne pięknie odbijają się w wodzie

Jaskinia Domica – opis

Jaskinia jest wpisana na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO i ja jeszcze tak pięknej jaskini w swoim życiu nie widziałam. Są w niej wielkie komory pełne różnokolorowych rzeźb wykonanych przez naturę. Komnaty są ogromne, a ilość różnorodnych form zachwycająca. Część jaskini zwiedza się, płynąc łódką podziemnym nurtem rzeki o wdzięcznej nazwie Styx.

Jaskinia Domica
Podróż łodzią po jaskini to przeżycie samo w sobie

Woda dodaje jaskini swoistego uroku. W krystalicznie czystej wodzie odbijały się różnorodne formy skalne, czułam się wtedy jak nad górskim jeziorem, w którego wodach odbijają się górskie szczyty.

Jaskinia Domica
Jaskinia zaskakiwała kolorami

Jeden fragment jaskini przypomniał nam tureckie Pamukale, bo znajdowały się tu skalne baseny wypełnione wodą. W ostatniej komorze skalne twory były ustawione jak rzeźby na wystawie.

Jaskinia Domica
No i mamy Pamukale na Słowacji i pod ziemią
Jaskinia Domica
Raz jeszcze, nie mogłam sobie darować

Podczas całego pobytu pod ziemią czułam taki czysty zachwyt i choćby dla tego uczucia naprawdę warto odwiedzić jaskinię Domica.

Jaskinia Domica
No bo i było się czym zachwycać
Jaskinia Domica
To już ostatnie zdjęcie

Druga część jaskini znajduje się po węgierskiej stronie granicy, bo Węgry znajduję się jakieś 2 kilometry dalej. Oczywiście nie odmówiliśmy sobie przyjemności przejechania przez granicę. Węgierskich jaskiń nie zdążyliśmy już zobaczyć, ale przez część Węgier wracaliśmy na Słowację, taki mieliśmy kaprys. A jechaliśmy tędy chętnie, bo mieliśmy ze sobą przewodnik po Węgrzech wydany w 1996 roku i przeczytaliśmy w nim taki opis mapy: „Pokazuje ona również strefę graniczną, którą nadal mimo upadku komunizmu, patrolują uzbrojeni strażnicy z psami. Trzeba raczej zawsze nosić przy sobie paszport.”  No to trochę się zmieniło.

Booking.com

Małgorzata Bochenek - Pisywałam teksty o turystyce do największych polskich gazet, robiłam zdjęcia. W 2003 roku napisałam przewodnik po Mazowszu i do dziś ten przewodnik funkcjonuje w obiegu. W życiu zawodowym odbyłam stypendia i staże między innymi w Stanach Zjednoczonych. Byłam dziennikarką, scenarzystą, dyrektorem w PAIZ, analitykiem politycznym i wreszcie ministrem w Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. W trakcie podróży prywatnych i służbowych miałam okazję uczestniczyć w obiadach z najważniejszymi światowymi politykami , ale i tuż po wojnie w byłej Jugosławii spać w zagrzebskim hotelu zajętym częściowo przez ludzi wypędzonych z Bośni.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *