Kościół św. Anny w Warszawie

Jest to moja propozycja na slow zwiedzanie, bo skoro może być slow jedzenie, slow życie, może też być slow zwiedzanie. Kościół św. Anny  w Warszawie właśnie do takiego zwiedzania nadaje się wybornie. Stoi w takim miejscu, że każdy warszawiak prędzej, czy później musi przejść koło niego, a goście zwiedzający stolicę pewnie również w drodze na Zamek Królewski czy Stare Miasto również wzrokiem o niego zahaczą.

Kościół św. Anny w Warszawie

Widok z ulicy Miodowej

Kościół św. Anny w Warszawie i osuwająca się skarpa

Kościół stoi na skarpie wiślanej, co najlepiej widać z tyłu budowli. Było to powodem wielu problemów. Świadomość zagrożeń posiadano już podczas budowy pierwszej świątyni, czyli w średniowieczu. Okazało się, że ta pierwsza świątynia stała na poczwórnych fundamentach. Odkrycia tego dokonano podczas najpoważniejszego zagrożenia świątyni w trakcie budowy trasy W-Z. Skarpa zaczęła się osuwać i tylko natychmiastowa reakcja zapobiegła katastrofie. Grunt wokół budowli umocniono żelbetonowymi słupami, fundamenty opasano żelbetonowym wieńcem. Ostatnio znów pojawiły się pęknięcia świadczące o obsuwaniu się skarpy. Na razie podobno zagrożenia nie ma.

Kościół św. Anny w Warszawie

Kościół od strony skarpy

Kościół św. Anny w Warszawie – fasada

Fasadę kościoła najlepiej oglądać stojąc u wylotu ulicy Miodowej. Po opowieści o średniowiecznych fundamentach może trochę zdziwić czysto klasycystyczna fasada. Po zniszczeniach związanych z potopem szwedzkim świątynię odbudowano w stylu barokowym, takie też jest jej wyposażenie, natomiast później przebudowano tylko fasadę. Tej fasadzie warto się przyjrzeć. Rzucają się w oczy posągi czterech ewangelistów. Jan Ewangelista (ten z orłem) według przekazów ma rysy twarzy Stanisława Augusta Poniatowskiego. Właściwie nawet nie trzeba żadnych przekazów, wystarczą oczy. My w każdym razie od razu go rozpoznaliśmy.

Kościół św. Anny w Warszawie

Ewangelista z twarzą Stanisława Augusta Poniatowskiego

Na samej górze zobaczycie litery S i A oznaczają świętą Annę, ale w czasie zaborów uważano, że to inicjały Zygmunta Augusta Poniatowskiego. W przedwojennych przewodnikach można przeczytać, że poniżej jest wizerunek świętej Anny umieszczony przez Rosjan w miejscu dawnego orła. Jak widzicie, dziś orzeł jest na swoim miejscu.

Kościół św. Anny w Warszawie

Inicjały SA, czyli Święta Anna

Kościół św. Anny w Warszawie

Orzeł na swoim miejscu

Kościół św. Anny w Warszawie

Fasada z Ewangelistami

Kościół św. Anny w Warszawie

I z drugiej strony

Kościół św. Anny w Warszawie – dzwonnica

Obok kościoła jest dzwonnica, można dziś wejść na nią i podziwiać okolicę. Widok stąd jest wspaniały i naprawdę warto pokonać  trochę schodów. Dzwonnicę ufundowała  Anna Jagiellonka.

Kościół św. Anny w Warszawie

Dzwonnica

Kościół św. Anny w Warszawie

Widok z dzwonnicy na Krakowskie Przedmieście

Kościół św. Anny w Warszawie

Widok z dzwonnicy na Plac Zamkowy

Kościół św. Anny w Warszawie – wnętrze

Wnętrze kościoła jest równie interesujące. Zaraz po wejściu do środka uderza jednorodność wystroju. Zachowało się późnobarokowe wyposażenie: kryształowe żyrandole, ołtarze, freski na ścianach, ambona, konfesjonały. Zwróćcie uwagę na lustra zamiast okien oraz na iluzyjne freski, powiększają one nieduże wnętrze.Wojnę przetrwały też najładniejsze w Warszawie barokowe organy, wspaniale udekorowane.

Kościół św. Anny w Warszawie

Wnętrze Kościoła

Kościół św. Anny w Warszawie

Zwróćcie uwagę na żyrandole

Kościół św. Anny w Warszawie

Bliżej do ołtarza nie dało się podejść

Ołtarz główny pochodzi z tego samego czasu. Zwróćcie uwagę na dekoracje w stylu chińskim, oczywiście jeśli będziecie mieć szczęście i ołtarz będzie oświetlony. Ołtarz ma oryginalną konstrukcję, stoi pośrodku dawnego, średniowiecznego prezbiterium, oddzielając od siebie dzisiejsze barokowe prezbiterium i absydę, pełniącą dawniej  funkcję chóru. Znajdują się tu więc stalle z wizerunkami świętych z zakonu bernardynów, ale oglądać je można tylko dwa razy w roku: 26 lipca i 25 września. Ołtarz składa się z elementów architektonicznych, rzeźb i obrazów. Jest uznawany za najładniejszy barokowy ołtarz w Warszawie.

Dekoracje ścian pochodzą z lat 1743-50 i zostały odkryte w latach 70-tych XX wieku. Autorem ich jest brat Walenty Żebrowski. Pokrywają one cały kościół i są jednorodne w pastelowych, charakterystycznych dla baroku barwach.

Na szczycie ambony znajduje się postać Ładysława z Gielniowa, patrona Warszawy. W prawej dłoni trzyma on swój główny atrybut, czyli słup biczowania. Żył w XV wieku, wstąpił do zakonu bernardynów, dwukrotnie  był jego przeorem. Słynął ze swoich kazań, jako jeden z pierwszym wprowadził do nabożeństw język polski. W Warszawie został powiernikiem Anny Jagiellonki.

W kaplicy błogosławionego Ładysława z Gielniowa znajdują się jego szczątki. Te, które przeniesiono tu z miejsca pochówku, zostały zrabowane w 1959 roku, zastąpiono je więc relikwiami pochodzącymi z Wawelu. Są one umieszczone w małej trumience u dołu ołtarza.

Kaplicę Loretańską zbudowano specjalnie dla figury Matki Boskiej Loretańskiej przeniesionej tu z rozebranego kościoła na Pradze. W czasie wojny kaplica została zniszczona. Dziś jest odbudowana. Rzeźba jest wykonana z czarnego drewna i stanowi kopię XIV-wiecznej figury Madonny z Loreto. Obecnie w kaplicy znajduje się również tablice poświęcone Cyprianowi Kamilowi Norwidowi, Józefowi Piłsudskiemu. Są też tablice poświęcone żołnierzom walczącym podczas II wojny światowej. Od niedawna jest tu też pomnik katastrofy smoleńskiej oraz krzyż przeniesiony sprzed Pałacu Prezydenckiego.

Kościół św. Anny w Warszawie

Krzyż spod Pałacu Prezydenckiego

W przejściu do zakrystii zachowało się sklepienie kryształowe z 1514, jedyne zachowane w Warszawie.

Tak powoli zwiedzając kościół zanurzamy się w historii Polski i obserwujemy proces zmian architektonicznych i estetycznych, które tu następowały w przeciągu kilkuset lat. Poznajemy także historie i życie wielu postaci, dziś często zapomnianych. Slow zwiedzanie, to jak czytanie historii, którą opowiadają nam zabytki. Na pytanie czy obejrzeć „wszystko” czy tylko niektóre obiekty i miejsca nie ma prostej odpowiedzi. Będziemy się jednak starali przekonać Was, iż warto czasem „posmakować” slow zwiedzania.

 



Booking.com

 

 

 

Related Post

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *