O Nas

12 lutego 2016

Zawsze lubiliśmy podróże zarówno te rzeczywiste jak i odbywane poprzez karty książek, filmy czy smaki potraw tych znanych i  tych egzotycznych. Stąd pewno i nazwa tej strony – Podróżniczy Dom Kultury. To trochę żart, ale z drugiej strony naprawdę wierzymy, ze dom kultury może być miejscem ze wszech miar pożytecznym.  Opowiadamy o tym, co naszym zdaniem jest ciekawe, czasem kontrowersyjne, chwalimy i krytykujemy.  To projekt autorski w pełnym i dosłownym tego słowa znaczeniu. Mówimy wyłącznie o miejscach, które rzeczywiście zobaczyliśmy, zachęcamy do czytania książek, które naprawdę przeczytaliśmy i prezentujemy przepisy kulinarne, które sami wymyśliliśmy lub przynajmniej w praktyce sprawdziliśmy. Jesteśmy także autorami zamieszczonych zdjęć i filmów. To nie jest opowieść o heroicznej wyprawie przez dżungle, nie jest to także przewodnik po najniebezpieczniejszych miejscach globu. Podróżujemy sami, bez pomocy biur turystycznych. To historia, która rozgrywa się w szalonej atmosferze barów Madrytu, we florenckiej  trattorii, gdzie właściciele kłócą się ze sobą, ale serwują wspaniałe jedzenie. To wreszcie klimaty alpejskich knajp wysoko w górach, gdzie wino smakuje w szczególny sposób. Jeśli chodzi o smaki to dobrze, by miała smak słodkich babeczek z portugalskiego Belem, galicyjskiego wina albarino i świeżej ryby w londyńskim Soho. Podróżujemy,  czytamy, gotujemy i dobrze się przy tym bawimy. Nie wstydzimy się podziwu dla włoskich galerii malarstwa, wspaniałych kamienic Gaudiego w Barcelonie. Najważniejsze dla nas miejsca to Polska i Hiszpania. Polska, kraj w którym żyjemy i który ciągle poznajemy, zachwycając się różnorodnością i magicznym charakterem wielu miejsc. Stąd i tytuł „Polska magiczna”. Hiszpania, kraj do którego wracamy kilka razy w roku, kraj któremu poświęciliśmy prawie 100 tekstów na stronie pedeka.pl. Oglądamy to, co warte zobaczenia, pokazywane na wielu fotografiach, opisywane w przewodnikach. Nie unikamy jednak zapomnianych miejsc i zaułków, okolic do których zwykle nie trafiają turyści. Ten blog to opis naszej własnej podróży przez miejsca, książki i smaki. Podróży, która zaczyna się i kończy w mieście w którym od lat mieszkamy, w Warszawie. Mamy nadzieję, że zainteresują Cię zapisane i sfotografowane  obserwacje i może skorzystasz czasem z rad, a może po prostu będziesz się dobrze bawić razem z  nami.

Strona Podróżniczego Domu Kultury funkcjonuje już od kilku lat.Nasze teksty co miesiąc czyta kilka tysięcy osób. Sam pomysł narodził się wcześniej. Wędrujemy, podróżujemy, jeździmy od zawsze.  Kiedy tworzyliśmy tę stronę  napisaliśmy co nieco o sobie. Jak się okazało nie zaspokoiło to jednak ciekawości wszystkich i dostajemy sporo pytań, których autorzy chcą o nas wiedzieć więcej. No to spróbujemy przedstawić się jeszcze raz. To trochę trudne, bo nie chcemy pisać tu żadnych cv, ani długich nieciekawych opowieści. Nasze życie zawodowe tylko czasami wiązało się z turystyką.

Małgosia Bochenek –  pisywałam teksty o turystyce do największych polskich gazet, robiłam zdjęcia. W 2003 roku napisałam przewodnik po Mazowszu i do dziś ten przewodnik funkcjonuje w obiegu. W życiu zawodowym odbyłam stypendia i staże między innymi w Stanach Zjednoczonych. Byłam  dziennikarką, scenarzystą, dyrektorem w PAIZ, analitykiem politycznym i wreszcie ministrem w Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. W trakcie podróży prywatnych i służbowych miałam okazję uczestniczyć w obiadach z najważniejszymi światowymi politykami , ale i tuż po wojnie w byłej Jugosławii spać w zagrzebskim hotelu  zajętym częściowo przez ludzi wypędzonych z Bośni.

 

 

Małgorzata Bochenek

Marcin Bochenek – bardzo dawno temu, ale już nie w czasach Franciszka Józefa, byłem przewodnikiem turystycznym w Krakowie. Byłem dziennikarzem, prowadziłem własne firmy zajmujące się PR, marketingiem i doradztwem.  Prowadziłem zajęcia z public relations na wyższych uczelniach. Sporo lat poświęciłem pracy w Telewizji Polskiej,  będąc najpierw szefem PR, a później  także członkiem Zarządu tej firmy. Pamiętam trudne podróże po Polsce w latach 80  tych,  miałem okazję próbować uliczne jedzenie w koreańskim Seulu i oglądać zakamarki niebezpiecznych części Budapesztu.