fbpx
Jeszcze raz flamingi. Tam z tyłu jest ich cała masa
Blog,  Cypr,  Europa

Larnaka na Cyprze, miasto, morze i flamingi

Do Larnaki przyjechaliśmy z Pafos 31 grudnia. Jechaliśmy autobusem i droga znów prowadziła przez Limassol, gdzie musieliśmy się przesiadać. Przesiadka była drobiazgiem w porównaniu z okrążaniem całego miasta i zatrzymywaniem się na każdym możliwym przystanku. Ale w końcu udało nam się dotrzeć na miejsce. Hotel, a właściwie mały pensjonat Qbic City Hotel wybraliśmy w samym centrum, niedaleko było też do morza.

Larnaka. Widok z zamku na jedną część promenady
Widok z zamku na jedną część promenady

Larnaka – pierwsze wrażenia

Pierwszy spacer po promenadzie zrobił na nas dobre wrażenie. Miasto leżało nad morzem i na deptaku toczyło się ożywione życie miejskie. Było tu dużo restauracji i kawiarni. Zorientowaliśmy się też, że w noc sylwestrową będzie mogli zjeść kolację, bo restauracje są czynne aż do 22.30. Bardzo nam to odpowiadało, bo właśnie taki mieliśmy plan.

Do Larnaki na Sylwestra przyjechaliśmy właśnie z powodu słynnego ponoć pokazu sztucznych ogni na plaży. Jak się okazało opisy były mocno przesadzone. Jak zauważyliśmy w ogóle w Sylwestra ludzie nie byli jakoś specjalnie podekscytowani. Na plażę dotarliśmy o 23.45, było sporo ludzi, ale dość spokojnie. Sztuczne ognie wystrzeliły o 23.59, strzelanie skończyło się dziesięć minut po północy. Ludzie pili szampana i spacerowali. My zabraliśmy za dzwonienie, bo w tym roku Sylwester zawitał do nas godzinę wcześniej, więc też godzinę wcześniej składaliśmy bliskim życzenia.

Larnaka. Północ, sztuczne ognie
Północ, sztuczne ognie
Sylwester na plaży
Sylwester na plaży

Larnaka – flamingi

Następnego dnia wszystko miało być zamknięte, wybraliśmy się więc zobaczyć flamingi. Na słonym jeziorze w mieście była ich cała gromada. Niestety, zapomnieliśmy lornetki, a ja nie mam teleobiektywu, ale i tak obserwacja nam się bardzo podobała. Flamingi oglądać można tu tylko zimą, bo latem w tym miejscu robi się słona pustynia. Według legendy jezioro jest słone, bo kiedy stara kobieta odmówiła św. Łazarzowi jedzenia i picia, rzucił on klątwę: „Aby twoje winorośle uschły, a jezioro było słone”.

Naukowcy jednak twierdzą, że zasolenie tworzą wody morskie przeciekające przez skałę.

Ale wracając do flamingów, można je obserwować ze specjalnej wieży widokowej albo stojąc na brzegu jeziora. Wykonują one swoje tańce, rozkładają skrzydła i zmieniają kierunek, jak na komendę. Fantastyczne. No i wreszcie udało nam się zwiedzanie slow, nad którym pracujemy.

Powrót do miasta nie był już slow, bo zaczął padać deszcz. Skryliśmy się w knajpie i przez ten deszcz musieliśmy zjeść obfity posiłek. Jak się wypogodziło, spacerowaliśmy po plaży. Okazało się też, że posiłek wystarczył nam też na kolację. Takie są porcje na Cyprze, więc nic dziwnego, że mieszkańcy do najszczuplejszych nie należą.

Larnaka. Flamingi
Flamingi
Jeszcze raz flamingi. Tam z tyłu jest ich cała masa
Jeszcze raz flamingi. Tam z tyłu jest ich cała masa

Larnaka – trochę historii i nasze zwiedzanie

W starożytności miasto nazywało się Kition i zostało założone przez fenickich kolonistów w XII wieku p.n.e. W Larnace miał być pochowany św. Łazarz, który po wskrzeszeniu przez Jezusa trafił na Cypr. W miejscu jego śmierci znajduje się dziś Ajos Lazarios z IX wieku. Byliśmy w nim dwa razy. Nie ma żadnego zakazu fotografowania, więc zrobiłam kilka zdjęć.

Przy kościele znajduje się muzeum diecezjalne i warto w nim obejrzeć ikony i inne cenne przedmioty. Na nasze szczęście otwarto je 2 stycznia po pewnej przerwie.

Larnaka. Monastyr św. Łazarza
Monastyr św. Łazarza
Monastyr wewnątrz
Monastyr wewnątrz

Zwiedziliśmy też zamek. Znajduje się przy promenadzie, a wybudowano go w XIV wieku. Był wielokrotnie przebudowany, służył obronie, chociaż Brytyjczycy zrobili tu więzienie. Warto wejść na górne piętro, bo wspaniale widać stąd morze i całą okolicę.

Larnaka. Mury zamku z zewnątrz
Mury zamku z zewnątrz
Widok z zamku na morze
Widok z zamku na morze

Tuż obok znajduje się meczet Buyuk Camii, jest pozostałością po mieszkających tu niegdyś Turkach. W tekście o Pafos obiecałam Wam napisać o konflikcie cypryjskim.

Minaret
Minaret

Konflikt Cypryjski

Zacznijmy od lat 60-tych XX wieku, choć przyczyn konfliktu można szukać wcześniej, ale nie ma być to przecież praca naukowa. We wspomnianych latach 60-tych Cypr znajdował się pod protektoratem brytyjskim, był zamieszkały zarówno przez Greków, jak i przez Turków. Obie społeczności żyły zgodnie obok siebie. Cypryjscy Grecy chcieli się pozbyć Brytyjczyków i w połowie lipca 1974 roku zorganizowali zamach stanu, którego celem było natychmiastowe przyłączenie Cypru do Grecji.

Wtedy Turcy podjęli decyzję o operacji zbrojnej, nastąpiła turecka inwazja na wyspę. Turcy zajęli 37 procent powierzchni wyspy, zaczęły się czystki etniczne. Z północnej części zostali usunięci Grecy, z południa na północ uciekli Turcy. Najazd turecki zakończył proklamowaniem uznawanej jedynie przez Turcję Tureckiej Republiki Cypru Północnego i podziałem wyspy wzdłuż monitorowanej przez ONZ zielonej linii. Na Cyprze stacjonuje 35 tys. wojsk tureckich. Swoje bazy mają tu też Brytyjczycy.

Jeśli chcecie się dowiedzieć więcej przeczytajcie książkę Przemysława Osiewicza „Konflikt cypryjski oraz powieść, której autorką jest Victoria Hislop „Z widokiem na wschód słońca”.

Larnaka – ruiny, których nie warto oglądać

W przewodniku zachwalano ruiny, będące pozostałością starożytnego Kitionu. Byliśmy zachęceni do wizyty po dobrych doświadczeniach w Muzeum Archeologicznym w Pafos, ale to był błąd. Ale to był błąd, bo ze starożytnego miasta prawie nic nie zostało, niestety nie przetrwały też całkiem współczesne tablice informacyjne, więc nie wiadomo było, co się zwiedza.

Larnaka. Wspomniane ruiny
Wspomniane ruiny

Oba polecane muzea były zamknięte, wobec tego pozostał nam spacer nad morzem.

Marcin jako flaming
Marcin jako flaming


Booking.com

Małgorzata Bochenek - Pisywałam teksty o turystyce do największych polskich gazet, robiłam zdjęcia. W 2003 roku napisałam przewodnik po Mazowszu i do dziś ten przewodnik funkcjonuje w obiegu. W życiu zawodowym odbyłam stypendia i staże między innymi w Stanach Zjednoczonych. Byłam dziennikarką, scenarzystą, dyrektorem w PAIZ, analitykiem politycznym i wreszcie ministrem w Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. W trakcie podróży prywatnych i służbowych miałam okazję uczestniczyć w obiadach z najważniejszymi światowymi politykami , ale i tuż po wojnie w byłej Jugosławii spać w zagrzebskim hotelu zajętym częściowo przez ludzi wypędzonych z Bośni.

2 komentarze

  • Pudelek

    Turcy zaczęli inwazję, bo grecki zamach stanu zagrażał istnieniu społeczności tureckiej na wyspie. Progrecka junta wojskowa to byli skrajni nacjonaliści, którzy najchętniej Turków by się z Cypru pozbyli. A skończyło się zupełnie inaczej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *