Na Baranią Górę szlakiem niebieskim

Nie śmiejcie się, wiemy, że to nie są Rysy, ale w góry wybraliśmy się po trzech latach przerwy spowodowanych kłopotami ze zdrowiem. Był więc drobny niepokój. Przed wyjazdem zostałam pocieszona przez mojego instruktora jogi: kiedy podzieliłam się z nim swoimi obawami, stwierdził, że w górach będzie dobrze. I było, nawet zaskakująco dobrze. Na trasę podwiózł[…]