Ejlat, Morze Czerwone

Ejlat, Morze Czerwone, a w nim rafa koralowa

5 – 7listopada 2018 Ejlat, Morze Czerwone – podróż z Ein Bokek Wymyśliliśmy sobie, że z Ein Bokek wyjedziemy po 11. Ponieważ do tej pory autobusy, którymi jeździliśmy i te które mijały nas na trasie, były raczej puste,  nie martwiliśmy się o bilety. Jak się okazało to był błąd. Ale zanim błąd okazał się błędem[…]

Morze Martwe i Masada

Morze Martwe i Masada, ruiny dawnej twierdzy

4 listopada 2018 Morze Martwe i Masada – wrażenie z kąpieli Poprzedniego dnia dojechaliśmy do Ein Bokek. Dzień zaczęliśmy od kąpieli w Morzu Martwym. Wrażenie niesamowite, weszłam do gęstej, oleistej wody. Jej temperatura była trochę chłodniejsza niż temperatura powietrza, ale dość przyjemna. Potem położyłam się na wodzie i tak się unosiłam. Książki nie czytałam, gazety[…]

Z Tel Awiwu nad Morze Martwe

Z Tel Awiwu nad Morze Martwe

3 listopada 2018 Po zwiedzeniu Tel Awiwu i Jafy dzisiejszy dzień był przeznaczony na podróż. Tak sobie głupio wymyśliliśmy, że nad Morze Martwe pojedziemy w sobotę, czyli w szabas. Jeszcze w Warszawie, kiedy Marcin się zorientował, jak „mądrze” to zaplanowaliśmy, usiłowaliśmy wymyślić, jakiś transport. Po telefonie do hotelu zaproponowano, że za 100 dolarów od osoby[…]

Jafa Tel Awiw

Jafa, Tel Awiw, czyli drugi dzień w Izraelu

2 listopada 2018 A właściwie wrócę jeszcze do wczorajszego wieczora, bo po opublikowaniu pierwszego wpisu z Izraela wybraliśmy się na spacer do mieście. Wszystkie knajpy były przepełnione, po ulicach poruszało się mnóstwo młodych ludzi, głównie na elektrycznych hulajnogach. I żeby nikt sobie nie myślał, iż te hulajnogi mknęły jedynie po jakichś chodnikach czy ścieżkach. O[…]

Tel Awiw

Tel Awiw – modernizm, bazar i plaża, dziennik z Izraela

Tel Awiw 1 listopada 2018 Ruszyliśmy w kolejną podróż i znów, jak w przypadku podróży do Gruzji, będę prowadzić dziennik. Taka forma sprawdza się najbardziej, bo pozwala na bieżąco notować wszelkie szczegóły i impresje. Zapraszam więc, abyście towarzyszyli nam w podróży do Izraela. Teksty, jak zawsze, będą ukazywać się w poniedziałek i w czwartek, zawsze[…]

Gruzja 2018 nasza wycieczka

Gruzja 2018 nasza wycieczka, czyli Kachetia i trochę gór

W 2018 roku do Gruzji pojechaliśmy po raz drugi. Tym razem wiedzieliśmy, czego się spodziewać i zaskoczeń było zdecydowanie mniej. Najbardziej zdziwiła nas pogoda, która też pokrzyżowała trochę plany. W 2017 roku z wyjątkiem kilku kropli deszczu w Batumi, wcale nie padało i było bardzo ciepło, a niekiedy gorąco. W 2018 roku zobaczyliśmy, że nie[…]

Jeden dzień w Stambule

Jeden dzień w Stambule, czyli wszystko, co najważniejsze

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że jeden dzień w tym wielkim mieście, to tyle, co nic. Ale seria „Jeden dzień w …” przeznaczona jest dla tych, którzy są w jakimś miejscu przejazdem, służbowo i mają tylko trochę czasu, aby zobaczyć miasto. Jeden dzień w Stambule – Hagia Sofia Jeżeli będziecie nocować w dzielnicy Sultanahmet, to macie[…]

Sekretne Ogrody

Sekretne Ogrody, tajemnicze miejsce koło Annecy

O sekretnych ogrodach przeczytałam w kryminale Małgorzaty Rogali pt. „Kopia doskonała”. Część akcji rozgrywa się właśnie we Francji i miejsca zostały opisane w tak sugestywny sposób, że od razu chciałam je wszystkie odwiedzić. W Annecy już byliśmy, a kolejne były „Sekretne ogrody”. Kiedy w połowie miesiąca znaleźliśmy się w Genewie, postanowiliśmy do tych ogrodów pojechać.[…]

Lagodekhi

Lagodekhi nasza wycieczka nad wodospad i zmęczony Gruzin

18.08.2018 Mogliśmy spokojnie siedzieć nad basenem w Signagi i popijać wino, ale zachciało nam się jechać na wycieczkę. No i mieliśmy za swoje – 10 kilometrów po kamieniach i wiele razy przechodziliśmy przez rzekę. Ale po kolei. Obszar chroniony Lagodekhi – jak tu przyjechaliśmy Dostaliśmy się tu bardzo prosto, aczkolwiek nie była to najtańsza opcja[…]

Signagi

Signagi dawna twierdza z zachowanymi murami i wieżami

16.08.2018 Rano wyjechaliśmy z Gurjaami. Zabraliśmy się z tym samym taksówkarzem, co dzień wcześniej. Zapłaciliśmy 20 lari. Okazało się, że Signagi (pisane też Sighnaghi)  leży dość wysoko i prowadzi do niego górska droga, pełna serpentyn. Po drodze nasz kierowca zapraszał nas na urlop do siebie do domu i twierdził, że dopiero u niego można prawdziwie[…]