fbpx
Święty Krzyż klasztor
Blog,  Polska,  Świętokrzyskie

Święty Krzyż, czyli klasztor na Łysej Górze

Po zapoznaniu się ze starożytną techniką wytopu żelaza, udaliśmy na Łysą Górę, na własnych nogach, nie na miotle. Tak, to jest ta sama góra, na której odbywały się słynne sabaty czarownic. Trasa biegnie przez Świętokrzyski Park Narodowy, najpierw więc trzeba kupić za 7 zł bilety.

Święty Krzyż – pod górę szlakiem niebieskim

Można wybrać dwie drogi, według drogowskazów obie zajmują tyle samo czasu. Jakoś nie uwierzyliśmy i nie skręciliśmy na oznaczoną kolorem czerwonym ścieżkę przyrodniczą. Pewnie szkoda. Szliśmy więc prosto pod górę. Trasa jest kamienista, a kończy się schodami, nie było to najmilsze podejście, ale po alpejskich wędrówkach spokojnie daliśmy radę.

Pechowo trafiliśmy na odpust, były więc dość dużo ludzi, ale na szczęście na szczyt doszliśmy już po zakończeniu nabożeństw.

Święty Krzyż klasztor
Święty Krzyż klasztor

Święty Krzyż – skąd tu się wzięli mnisi?

Łysa Góra w średniowieczu była miejscem kultu pogańskiego Słowian. Wał kultowy można zobaczyć tuż przy gołoborzach. Według podań czczono tu różnych bożków. Jan Długosz wspominał o Świście, Poświście i Pogodzie. Te same postaci spotkałam w „Podróżach po Polsce” Aleksandra Jankowskiego, który o powstaniu klasztoru tak pisze: „W tych to puszczach Chrobry polował na tury, żubry, łosie i niedźwiedzie, on też szerząc dalej chrześcijańskie dzieło swego ojca, na szczycie Łysej Góry, na miejscu bożnicy Śwista i Pośwista w roku 1008 założył klasztor sprowadzonym z Francji benedyktynom, którzy przybyli tu z najdroższym swym skarbem: cząstką drzewa Krzyża Świętego.”

Według innych przekazów relikwie drzewa krzyża świętego podarował w XI wieku święty Emeryk, syn Stefana I króla Węgier. I jego to pomnik stoi w pobliżu wejścia do opactwa.

W okresie panowania dynastii Jagiellonów było to jedno z najważniejszych sanktuariów religijnych w Polsce. Przed wszystkimi ważnymi wydarzeniami bywał tu Władysław Jagiełło, a później równie często odwiedzali je jego następcy.

Być może powodem tego były wyrzuty sumienia, bo według Jankowskiego w 1370 roku Kiejstut i Lubart, którzy wracali spod Wiślicy złupili klasztor i nawet chcieli ukraść świętą relikwią. Jednak według legendy wóz, na który ten skarb załadowano nie chciał ruszyć, a woły i konie padły przed nim na kolana. Musiała więc Litwa relikwię oddać i błagać o przebaczenie. Porozumienie w sprawie oddania relikwii miało przyspieszyć zbliżenie obu narodów.

Święty Krzyż widok z dzwonnicy
Widok z dzwonnicy

Święty Krzyż – historia opactwa

Klasztor i romański kościół ufundowane zostały w latach 1102-1138 przez Bolesława Krzywoustego, początkowo pod wezwaniem Świętej Trójcy, następnie Krzyża Świętego. W następnych wiekach kościół i klasztor rozbudowywano. W październiku 1777 roku klasztor i kościół spłonęły w pożarze. Kościół odbudowano i konsekrowano w 1806 roku.

Od 1819 roku budynki przestały pełnić funkcje religijne, było tu nawet ciężkie więzienie. Od 1936 roku mieści się tu klasztor i nowicjat Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej.

Święty Krzyż widok z wiezy
Widok jak widok, ale te chmurki…
Święty Krzyż , pomnik świętego Emeryka
Pomnik świętego Emeryka

Święty Krzyż – zwiedzanie

Największe wrażenie robi kaplica Oleśnickich, zwana też Kaplicą Relikwii Krzyża Świętego. Widzieliśmy ją tylko z daleka, bo właśnie trwało nabożeństwo. Warto obejrzeć zabytkowe krużganki. W muzeum znajdziecie historię opactwa, makietę dawnych zabudowań oraz pamiątki z misji.

W 2014 roku odbudowano wieżę, którą zniszczyli w 1914 roku Austriacy i jak ktoś ma zdrowe nogi, może wejść na górę. Rozciąga się stąd wspaniały widok, ale Aleksander Janowski w swoim przewodniku chyba trochę przesadził, pisząc, że widać Tatry.

Poszliśmy też zobaczyć gołoborza. Za ich zobaczenie Park Narodowy pobiera dodatkową opłatę. Dla tych, którzy mają bilety do parku jest zniżka.

Wracając, wstąpiliśmy jeszcze do krypty, w której znajdują się zwłoki księcia Jeremiego Wiśniowieckiego. Tak naprawdę do dziś nie wiadomo, do kogo należą szczątki spoczywające w szklanej trumnie. Książę Jeremi Wiśniowiecki był znanym pogromcą Kozaków. Niespodziewanie zmarł podczas przygotowań do wyprawy przeciw Chmielnickiemu. Podejrzewano nawet otrucie, ale podczas sekcji zwłok nie stwierdzono obecności arszeniku, zauważono natomiast wielkie otłuszczenie serca i innych organów wewnętrznych.

Wiśniowieckiego początkowo pochowano w Sokalu, ale wdowa, obawiając się zbezczeszczenia zwłok przez zbliżających się Kozaków, wywiozła ciało i zostawiła w Sanktuarium Świętokrzyskim.

W latach 80-tych ubiegłego wieku lekarze z Zakładu Medycyny Sądowej w Krakowie dokonali ponownej sekcji zwłok. Jej wynik nie jest jednoznaczny. Stwierdzili bowiem, że zwłoki pochodzą z okresu, kiedy zmarł Wiśniowiecki, należały do mężczyzny niskiego wzrostu, otyłego. Nie było śladów ani po wcześniejszej sekcji zwłok, ani po arszeniku. Ciało nie było ubrane, tylko przykryte różnego rodzaju odzieżą, wśród której znalazł się fragment damskiego gorsetu.

Nie uczestniczyłam w tej sekcji zwłok, a informacje zaczerpnęłam z Internetowego Przewodnika Turystycznego Ciekawe Miejsca. Autorem opisu sekcji zwłok księcia był Jacek Dopieralski.

Łysa Góra Gołoborza
Łysa Góra Gołoborza
Święty Krzyż, być może zwłoki Wiśniowieckiego
Być może zwłoki Wiśniowieckiego

Święty Krzyż – na dole

Podczas gdy pielgrzymi pakowali się do autobusów, my zeszliśmy na dół. Najbardziej męczące były wysokie schody, ale i tak zejście poszło nam bardzo sprawnie. Na dole zobaczyliśmy jeszcze dziwną rzeźbę, na temat której znalazłam wiele różnych legend. Przytacza je Aleksander Jankowski: „Liczne legendy krążą o tej postaci, jak np. że posąg ten wykuł nawrócony Litwin, co dotknął ręką świętej relikwii i za karę ręka mu zmartwiała. Według innej legendy jakiś pokutnik szedł na kolanach z Rzymu i gdy się zbliżał do góry, dzwony klasztorne same zadzwoniły, obwieszczając jego przybycie, co wielką pychą napełniło serce pokutnika. By ukarać tę jego pychę zagniewany Bóg zamienił go w kamień. Najprawdopodobniej jest to wotum kogoś cudownie uzdrowionego, gdyż postać ta klęcząca ma lewą rękę na temblaku”.

Wspomniana rzeźba
Wspomniana rzeźba

My bardzo długo się tej postaci nie przyglądaliśmy, bo głód pogonił nas do znajdującej się przy parkingu knajpy. Zjedliśmy pomidorową i pierogi, całkiem było smaczne, a porcje olbrzymie.



Booking.com

Related Post

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *