Drohiczyn wspaniała historia i piękne kościoły

Z Drohiczynem trochę nam nie wyszło, a wszystko przez podaną w internecie informację, że muzeum diecezjalne otwarte jest w niedzielę od 15 do 18. Przyjechaliśmy więc w miarę późno, zjedliśmy obiad i dopiero rozpoczęliśmy zwiedzanie. Okazało się, że muzeum diecezjalne i tak było zamknięte, a przez ten późny przyjazd nie zdążyliśmy zobaczyć muzeum okręgowego i muzeum kajaków. Ale i tak wyjechaliśmy oczarowani miastem.

Drohiczyn

Drohiczyn małe miasto ze wspaniałą historią

Już pierwsze zdanie w Wikipedii odnośnie historii miasta robi wrażenie. Czytamy: historyczna stolica Podlasia. Dalej czytamy, że już w XI wieku istniał tu gród na pograniczu polsko-ruskim z komorą celną na Bugu. Miasto należało do Mazowsza, a w XIII wieku zostało opanowane przez Litwę i tak do XV wieku przechodziło z rąk do rąk. W 1498 roku otrzymało prawa miejskie od Kazimierza Jagiellończyka. Od 1520 roku był stolicą województwa podlaskiego. Największy rozkwit Drohiczyn przeżywał w XVI wieku.

Potop szwedzki zniszczył miasto i położył kres jego rozwojowi. W XIX wieku dawna stolica województwa przekształciła się w prowincjonalne miasteczko.

Od 1991 roku Drohiczyn jest siedzibą diecezji drohiczyńskiej.

Drohiczyn – katedra

Zwiedzanie rozpoczęliśmy od próby obejrzenia katedry. Była to próba tylko częściowo udana. Można było wejść jedynie na piętro, gdzie stały organy i z góry obejrzeć wnętrze. Na szczęście dla nas ktoś zapomniał zamknąć drzwi.

Obecny kościół pochodzi z 1773 roku, był zniszczony podczas I wojny światowej, ale potem odbudowany. Wojska sowieckie zdewastowały świątynię w 1940 roku. Zniszczono wtedy barokowe ołtarze, konfesjonały, ławki, barokową ambonę i nawet epitafia miejscowej szlachty.

Do dziś we wnętrzu możecie podziwiać (jeśli uda Wam się wejść do środka) późnogotycki krucyfiks z przełomu XVI i XVII wieku.

Po wyjściu na zewnątrz ze zdziwieniem zobaczyliśmy, że otwarte jest wejście do podziemi. Znajdują się tu groby biskupów i miejsca pamięci.

W dawnym klasztorze jezuickim mieści się dziś kuria biskupia.

Drohiczyn

Katedra widok z góry

Drohiczyn

Katedra podziemia

Drohiczyn – kościół pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny

Uznaliśmy się za wyjątkowych szczęściarzy, bo tym razem udało nam się wejść do środka. Jest to świątynia barokowa i pochodzi z lat 1682-1715. Wnętrze jest zachowane w jednolitym stylu. Podobał nam się ołtarz z rzeźbami aniołów. Podobno kiedyś sprawiał jeszcze bardziej imponujące wrażenie. Posiadał 10 stiukowych ołtarzy i piękną kaplicę Matki Bożej Loretańskiej. Podczas zaborów Rosjanie zamknęli świątynię i popadała ona w ruinę. Były tu też koszary wojskowe, a tuż przed odzyskaniem przez Polskę niepodległości szkoła rosyjska prowadzona przez mniszki.

W niepodległej Polsce kościół został odbudowany i wrócił do katolików.

Podczas II wojny został podpalony przez wycofujące się wojska sowieckie. Po wojnie został odbudowany.

Drohiczyn

Kościół franciszkański

Drohiczyn

W środku – ołtarz

Drohiczyn

I z bliska

Drohiczyn – cerkiew św. Mikołaja

Znajduje się niedaleko opisywanego wcześniej kościoła i właściwie to ją chcieliśmy najpierw obejrzeć, ale tym razem nie udało nam się wejść nawet przez furtkę. Wszystko było zamknięte.

Cerkiew dziś prawosławna, początkowo była wzniesiona jako cerkiew zakonna unickiego klasztoru bazylianów. Pochodzi z 1792 roku. Wewnątrz znajduje się ikonostas z końca XVII wieku. Umieszczono w nim otoczoną kultem ikonę Zesłanie Ducha Świętego z XVII wieku. Ale jak wspomniałam wnętrza nie widzieliśmy. Piszę, bo może komuś uda się wejść do środka.

Drohiczyn

Cerkiew, trochę zasłonięta drzewami

Drohiczyn – kościół benedyktynek

Już na sam koniec zwiedzania dotarliśmy do kościoła zakonu benedyktynek pod wezwaniem Wszystkich Świętych. Projektantem budowli był Paweł Fontana, a fundatorem, znany z opisu Korczewa, Wiktoryn Kuczyński. Kościół pięknie prezentuje się z zewnątrz. W środku niewiele zostało z dawnego wystroju. Przechodził on oczywiście różne koleje. W czasach carskich został zamknięty, a zakon zlikwidowano za pomoc sióstr powstańcom listopadowym. Został zwrócony katolikom w 1918 roku.

W 1958 roku do klasztoru przyjechały benedyktynki wypędzone z Nieświeża.

W środku znajduje się krucyfiks z dawnego ołtarza, a w gablotach przedstawiona została historia kościoła i zakonu. Są też ciekawe zdjęcia obrazujące skalę powojennych zniszczeń.

Drohiczyn

Pięknie się prezentuje z zewnątrz

Drohiczyn

Ołtarz

Drohiczyn – Góra Zamkowa

Jak sama nazwa wskazuje na górze stał niegdyś zamek drewniany zbudowany niegdyś przez książąt mazowieckich i litewskich. Później była to budowla murowana, mieścił się tu sąd grodzki i była siedziba starosty. Został zniszczony podczas potopu szwedzkiego, a ruiny osunęły się do rzeki.

Na wzgórze zamkowe wiedzie wytyczona droga i warto się tu wdrapać, aby podziwiać rzekę i rozległą panoramę okolicy. Nam się bardzo podobało, postanowiliśmy więc zejść nad samą wodę. Latem funkcjonuje miejska plaża, ale w ten jesienny dzień tylko wspomnienie po niej zostało.

Drohiczyn

Widok z Góry Zamkowej

Drohiczyn

Nad rzeką

Drohiczyn

Pusta plaża

Drohiczyn – bunkier z linii Mołotowa

Schodząc nad rzekę natknęliśmy na schron. Jest to schron bojowy, będący częścią fortyfikacji zwanej linią Mołotowa. Pas sowieckich umocnień ciągnął się wzdłuż granicy sowieckiej z Niemcami, wytyczonej po pakcie Ribbentrop – Mołotow. W skład systemu wchodziło 13 Rejonów Umocnionych. Odcinek na wysokości Drohiczyna był częścią Brzeskiego Rejonu Umocnionego.

Pracę nad budową schronów rozpoczęto latem 1940 roku. Linia Mołotowa miała pomóc odeprzeć atak Niemców. Ale wydarzenia z 22 czerwca 1941 roku były kompletnym zaskoczeniem. Dzień wcześniej w miejscu obozowania wojsk sowieckich trwała zabawa i następnego dnia obrońcy byli w niezbyt dobrej formie.

Drohiczyn

Bunkier

Drohiczyn – kultowa restauracja „U Ireny”

Obiad jedliśmy w kultowym miejscu, jak się później okazało. Największe wrażenie zrobiły opublikowane przez nas facebooku zaguby. To ciasto pierogowe w które zawinięty jest farsz. Prawie jak pierogi, ale prawie czyni różnicę. Były bardzo smaczne.  Prawie dorównały im kartacze. Co tu dużo pisać, wszystko było wspaniałe. Najedliśmy się do syta albo i lepiej.

A na początku było już o tym, czego nie widzieliśmy. Będzie więc okazja, aby jeszcze raz przyjechać do pełnego uroku Drohiczyna. Podobał nam się panujące w miejscowości nieziemski spokój.

 

Related Post

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *