Czasami odpoczywamy, tym razem w Hiszpanii

Docieramy do końca naszej kolejnej podróży do Hiszpanii. Widzieliśmy średniowieczną Siguenzę, Park Krajobrazowy Barranco del Rio Dulce, malowniczą Cuenkę i Teruel, miasto Kochanków. Przyszła pora na odpoczynek. Wybraliśmy się nad morze w okolice Walencji. Miejscowość nazywała się Sagunto i podobno jest interesująca. Piszę podobno, bo bawiliśmy tylko nad morzem.

Czasami odpoczywamy

Czasami odpoczywamy – plaża w okolicy Sagunto

Długo szukaliśmy tego miejsca, bo w końcu rzadko zdarza nam się naprawdę odpoczywać. Chcieliśmy, aby plaża była odpowiednio długo, bo zamierzaliśmy spacerować. Nie chcieliśmy nabrzeża zabudowanego wysokimi blokami. Miała być możliwość zjedzenie czegoś w okolicy. Po wyborze hotelu Els Arenals, braku tego ostatniego obawialiśmy się najbardziej, bo w recenzjach przeczytaliśmy, że hotel jest na pustkowiu. Widocznie dla tych recenzentów przejście około 500 metrów było wysiłkiem znacznym. Dla nas nie.

Miejsce okazało się idealne. Spełniło wszystkie nasze oczekiwania. Spacerowaliśmy więc długo po plaży i nie doszliśmy do jej końca. Leżenie słabo nam wychodziło, ale Marcin się kąpał. Twierdzi, że było to mocne przeżycie, bo woda jeszcze się nie zdążyła ogrzać. Oceniał ją na jakieś 16 stopni. Ale dzielnie wszedł i popłynął, a ja to uwieczniłam na zdjęciach.

Czasami odpoczywamy

Plażą, morze i niebo

Czasami odpoczywamy

Marcin w drodze nad morze

Czasami odpoczywamy

Podobała nam się roślinność na wydmach

Czasami odpoczywamy

Marcin pływa

Czasami odpoczywamy

Marcin zwycięzca

Czasami odpoczywamy

A to ja w ukryciu

Nad morzem było trochę cieplej niż w pozostałych odwiedzanych przez nas miastach. Było trochę ponad 20 stopni, wiał lekki wiatr i świeciło ostre słońce. Proponowałam zakup kremu z filtrem, ale Marcin stwierdził, że chce mieć piękną opaleniznę. Skończyło się na schodzącej skórze. Ja na szczęście aż tak się nie spiekłam.

Czasami odpoczywamy

Zachód słońca, zamiast widoku spalonej skóry

Czasami odpoczywamy – jedzenie w okolicy

Nie wiem, jak karmią w hotelu, w którym spaliśmy, bo w nim nie jedliśmy. Jakoś się nie złożyło. Odkryliśmy za to restaurację marokańską Casa Ruiz. Odkryliśmy ją przez przypadek, zaraz po przyjeździe, poszliśmy na kawę i tortillę. Postanowiliśmy wróciliśmy wrócić na lunch. Jedzenie okazało się bardzo dobre, mimo że nie mogliśmy zamówić wszystkich potraw. Niektóre trzeba zamawiać dzień wcześniej. Zamówiliśmy więc na następny dzień tadżin. Smakował nam też deser marokański. Ale herbata miętowa była zdecydowanie za słodka.

Czasami odpoczywamy

Sałatka z ośmiornicą na przystawkę

Czasami odpoczywamy

Danie główne

Czasami odpoczywamy

Deser

Z drugiej strony hotelu też były restauracje, a także świetnie zaopatrzony sklep, aż żałowaliśmy, że nie mamy apartamentu z kuchnią. W restauracji zjedliśmy za to ryż z homarem.

Czasami odpoczywamy

Dobre było

Czasami odpoczywamy – czytanie i telewizja

W chwilach wolnych czytaliśmy też przywiezione książki. Oglądaliśmy też hiszpańską telewizję, to w ramach ćwiczenia języka. Wciągnęliśmy się w hiszpańską edycję Top Chef. Zwróciliśmy uwagę, że różni się ona od wersji amerykańskiej. Uczestnicy bardziej ze sobą współdziałają i są lepsze relacje między nimi.

Robiłam też zdjęcia napotkanym roślinom.

Czasami odpoczywamy

Nazw nie znam, jeśli ktoś zna, niech podpowie

Czasami odpoczywamy

Ta roślina była najdziwniejsza

Czasami odpoczywamy – w Madrycie

Z okolic Walencji do Madrytu jest ponad 300 kilometrów, ale cały czas jedzie się autostradą. Nie był więc to jakiś szczególny wysiłek. Zabawa zaczęła się tylko tuż przed Madrytem, zrobił się tłok, nawigacja mylnie skierowała nas na parking na lotnisku i musieliśmy zatoczyć jeszcze jedno kółko, aby znaleźć właściwe miejsce i oddać pożyczony samochód.

Kiedy nam się to udało, pojechaliśmy metrem do Madrytu, bo postanowiliśmy spędzić tu jedną noc i trochę dnia. Odwiedziliśmy nasze ulubione bary: Cerveceria de Cervantes, Los Gatos, Casa del Abuelo. Jedzenie, jak zawsze, nam smakowało. Wieczór spędziliśmy na Placu św. Anny. Wcześniej spacerowaliśmy po Parku Retiro, ale to akurat nie był najlepszy pomysł, bo naprawdę bardzo dużo ludzi się tu zebrało.

Czasami odpoczywamy

Tłok w Parku Retiro

Czasami odpoczywamy

Kryształowy Pałac w Parku Retiro

Czasami odpoczywamy

Pomnik Upadłego Anioła

Czasami odpoczywamy

Puerta del Sol

Czasami odpoczywamy

Wieczór na Placu św. Anny

Następnego dnia wyskoczyliśmy do centrum na drobne zakupy, a potem już tylko na lotnisko.

Właśnie zdałam sobie sprawę, że bardzo aktywnie odpoczywaliśmy.

 



Booking.com

 

Related Post

3 thoughts on “Czasami odpoczywamy, tym razem w Hiszpanii

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *