Madryt podczas okropnej pogody też cieszy

Po zwiedzeniu Saragossy zostawiliśmy sobie trochę czasu na pobyt w Madrycie. Chcieliśmy odwiedzić stare, lubiane miejsca, obejrzeć wystawy i pooddychać atmosferą miasta. Trochę nam pogoda pokrzyżowała te plany.

Nieciekawie zaczęło się już po drodze. Wracaliśmy pociągiem AVE, czyli hiszpańskim superekspresem (jedzie nawet z prędkością 300 km na godzinę) i gdzieś w połowie trasy zaskoczyła nas śnieżyca. Pociąg musiał zwolnić, a my ze zdziwieniem spoglądaliśmy za okno na ośnieżone pola i wirujące płatki śniegu. Telefonem zrobiłam kilka zdjęć, aby upamiętnić ten niecodzienny widok.

Madryt podczas okropnej pogody

Było tak

Madryt podczas okropnej pogody

I tak

Madryt podczas okropnej pogody – bar Jesus

Mieszkaliśmy w innym niż zwykle hotelu w Vinci Soho Hotel w samym centrum i na szczęście, bo ograniczyło to konieczność poruszania się. A pogoda? No cóż, nie poprawiła się, a właściwie raczej było coraz gorzej. Padał na zmianę śnieg, śnieg z deszczem i deszcz i to dość intensywnie.



Booking.com

Najpierw postanowiliśmy zjeść pokrzepiający lunch. Wstąpiliśmy do ulubionego lokalu parlamentarzystów hiszpańskich, czyli baru Jesus. Zjedliśmy ich specjał – kanapkę z krewetkami, była wyśmienita. Przez okno obserwowaliśmy padający śnieg, zamówiliśmy więc tortillę, aby za szybko nie kończyć posiłku. Jednak moment ten w końcu nadszedł.

Madryt podczas okropnej pogody – Caixa Forum

Poszliśmy na wystawę do Caixa Forum, po pierwsze było niedaleko, po drugie bo chcieliśmy  zobaczyć wystawę prac Warhola. Zdziwiła nas tylko kolejka do wejścia. To tylko potwierdza, że Hiszpanie zawsze znajdą powód, aby wyjść z domu. Niektórzy twierdzą, iż to dobra pogoda powoduje taką chęć przemieszczania się. Podczas naszego pobytu pogoda zadała kłam tej tezie. Na szczęście na wejście czekaliśmy już pod dachem, więc nie lało się nam na głowę.

Obejrzeliśmy dwie ekspozycje: jedna była poświęconą malarstwu Giorgia de Chirico, a druga sztuce Warhola. Jak się możecie domyślić, dzieła oglądaliśmy wyjątkowo dokładnie. Prace Warhola, ku mojemu zdziwieniu, nie wywarły na mnie wrażenia, większość widzieliśmy już wcześniej, a te, których nie widzieliśmy i tak są na tyle popularne, że i tak miałam wrażenie obcowania z czymś znajomym.

Madryt podczas okropnej pogody

Giorgio de Chirico Autoportret

Madryt podczas okropnej pogody

To też obraz Chrico

Madryt podczas okropnej pogody

A to już Warhol, oczywiście

Madryt podczas okropnej pogody

To też

Madryt podczas okropnej pogody

I to

Madryt podczas okropnej pogody

I to

Madryt podczas okropnej pogody – koło Puerta del Sol

Postanowiliśmy podejść do Puerta del Sol. Tu też pogoda nie przeszkadzała kłębić się tłumom. Jedyny raz kiedy na placu było mało ludzi, to wieczór 24 grudnia, ale i tak zupełnie pusto nie było. My udaliśmy się do pobliskiej księgarni, bo postanowiłam kupić hiszpańskie przewodniki po Kastylii la Mancha i Aragonii. Dostałam je, więc będą kolejne podróże po Hiszpanii. Wstąpiliśmy też bez przekonania do Corte Ingles, czyli do wielkiego domu towarowego. Wyszliśmy oczywiście bez żadnych zakupów.

Madryt podczas okropnej pogody

Mokre ulice Madrytu

Madryt podczas okropnej pogody

Mieszkańcom deszcz nie przeszkadzał

W drodze do hotelu odwiedziliśmy nasz ulubiony lokal z krewetkami, czyli Casa del Abuelo, gdzie skosztowaliśmy naszych dań.

Madryt podczas okropnej pogody

Gambas gabardinas

Madryt podczas okropnej pogody

Banderillas

Madryt podczas okropnej pogody

Gambas ajillo

Kiedy powiedziałam, że zawsze przychodzimy do tego lokalu, ile razy jesteśmy w Madrycie, dostałam magnes na lodówkę z wizerunkiem lokalu. Było pysznie i miło. Wieczorem wstąpiliśmy jeszcze na wino do winiarni przy Placu św. Anny.

Madryt podczas okropnej pogody

Marcin w winiarni, a na stole obok wina mokra parasolka

Madryt podczas okropnej pogody – przed odlotem

Następnego dnia dalej lało równo. Po śniadaniu w pobliskiej knajpce (bo rzadko jadamy śniadanie w hotelu, a w Hiszpanii prawie nigdy), poszliśmy jeszcze raz do centrum kupić wino i różne drobiazgi. A ja nawet zdążyłam nabyć dwie pary butów.

Wymeldowaliśmy się z hotelu, zostawiliśmy bagaż i odwiedziliśmy znaną kawiarnię. Tam siedzieliśmy patrząc na deszcz. Szczególnie cieszyliśmy się z faktu, że pogoda nie popsuła nam humorów i byliśmy zadowoleni z pobytu w Madrycie. Bo w końcu to nie pogoda decyduje o zadowoleniu z pobytu w jakimś miejscu, ale nasze nastawienie. Cóż, lubimy Madryt o każdej porze roku i w każdą pogodę.

 

Related Post

2 thoughts on “Madryt podczas okropnej pogody też cieszy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *