Karlowe Wary, czyli urok pięknego uzdrowiska

Tak nas jakoś ciągnęło do tych Karlowych Warów, no więc w końcu pojechaliśmy. Miasto jest pięknie położone na wzgórzach i w dolinie, w centrum płynie rześko rzeka, domy, hotele i pensjonaty zachowały swój secesyjny urok, a wszędzie dookoła słychać język rosyjski. Jak widać zaczyna się ciekawie.

Karlowe Wary

W centrum

Karlowe Wary – trochę historii

Historia miejscowości zaczyna się w 1350 roku, kiedy przyszły cesarz Karol IV postanowił utworzyć osadę przy ciepłym źródle odkrytym podczas polowania. Osada nazywała się początkowo Gorące Łaźnie, później od imienia Karola nazwano ją Karlowe Wary.

W 1522 roku lekarz Vaclav Payer wydał w Lipsku specjalistyczną książkę poświęconą właściwościom leczniczym wód znajdujących się w Karlowych Warach. Wkrótce jednak pożar, powódź i wojna trzydziestoletnia zniszczyły miasto. Odrodzenie uzdrowiska nastąpiło w XVIII wieku. Najliczniejszą grupę kuracjuszy stanowiła wtedy szlachta polska, saska i rosyjska. Kolejny pożar zniszczył drewnianą zabudowę miasta w 1759 roku.

Tuż przed pierwszą wojną światową Karlowe Wary odwiedzało 70 tysięcy kuracjuszy rocznie. Nastąpił wielki boom budowlany, powstały hotele i pensjonaty, nadające miastu jego obecny wygląd.

Karlowe Wary

Właśnie o takiej zabudowie mowa

Karlowe Wary – spacery po mieście z dzbanuszkiem w dłoni

Na dwa dni zamieniliśmy się w prawdziwych kuracjuszy, trochę przesadziłam, ale kupiliśmy sobie dzbanuszki z napisem Karlovy Vary i chodziliśmy z nimi po mieście, pijąc wodę. Wodę napieraliśmy ze znajdujących się wszędzie przy alei kraników. Tym samym zobaczyliśmy wszystkie kolumnady, czyli typowe dla uzdrowisk, nakryte dachem miejsca spacerowe.

Karlowe Wary

To właśnie jedna z kolumnad

Karlowe Wary

A to kolejna

Karlowe Wary

I jeszcze jedna

Woda w różnych źródłach miała inną temperaturę, ale ogólnie była ciepła i bardzo ciepła (ta najcieplejsza miała ponad 70 stopni) i miała trochę odmienny smak. Ale piło ją się całkiem przyjemnie.

Karlowe Wary

Najcieplejsze źródło

W Karlowych Warach właśnie odbywały się uroczystości otwierające kolejny sezon turystyczny. Na własne oczy zobaczyliśmy, że w Czechach mimo delikatnie mówiąc chłodnego stosunku do religii, wodę w źródełkach święcił biskup. Po tym oficjalnym poświęceniu i przemówieniu burmistrza przez cały dzień trwała zabawa. Na scenie różne zespoły wykonywały bardziej lub mniej udane układy choreograficzne, a przez miasto przedefilowała parada osób przebranych w stroje z czasów założenia kurortu. W pochodzie nie zabrakło oczywiście postaci Karola IV.

Karlowe Wary

Procesja

Karlowe Wary

Urok dawnych lat

Karlowe Wary

Wojowie z cesarzem

Karlowe Wary

I pozostali

Główny trakt spacerowy ciągnie się po obu stronach rzeki od hotelu Pupp, to ten, który grał w Bondzie do nowoczesnego hotelu Thermal w którym odbywa się słynny festiwal filmowy. Ten pierwszy, mówię o hotelu, ma w sobie dużo uroku, drugi wygląda nie najlepiej.  Byliśmy w kawiarni hotelu Pupp i jest to całkiem zacne wnętrze, natomiast w hotelowym holu zaskoczył nas okropny zapach dymu z papierosów. Była tu palarnia. Pogratulowałam sobie od razu, że nie skusiliśmy się na nocleg w słynnym miejscu. Podczas pracy w gazecie zatrułam się kiedyś papierosowym dymem i od tego czasu jestem trochę przeczulona.

Karlowe Wary

Przestrzeń zamyka hotel Pupp, jest ogromny

Karlowe Wary

Hotel Thermal

Karlowe Wary – w muzeum Becherovki

Nie wiem, czy wiecie, ale to właśnie w Karlowych Warach wymyślono ten specyficzny trunek. Udaliśmy się na wycieczkę po dawnym zakładzie i wszystkiego się dowiedzieliśmy. Właściwie to nie wszystkiego, bo receptura jest ściśle strzeżoną tajemnicą, którą w firmie znają tylko dwie osoby. W związku z tym nie mogą one na przykład razem podróżować. Klasyczna Becherovka to w każdym razie mieszanka ziół, spirytusu i cukru. Dziś wytwarza się cztery rodzaje tego trunku. Jest więc Becherovka klasyczna, cytrynowa, z większą zawartością cukru, czyli likierowa oraz bez cukru na wytrawnym, czerwonym winie.

Dziś zakład należy do koncernu francuskiego, rodzinie został odebrany po 1945 roku i przejęty przez państwo.

Zwiedzanie kończy się degustacją. Nie wiem dlaczego dają tylko trzy pierwsze rodzaje trunku. Widocznie zakładają, że ogółowi nie będzie smakował ten wytrawny, bez cukru.

Za zwiedzanie z przewodnikiem i z przewodnikiem audio po polsku zapłaciliśmy 120 koron od osoby.

Karlowe Wary

Becherovka i specjalny kieliszek

Karlowe Wary

W muzeum

Karlowe Wary

I przed muzeum

Karlowe Wary – w kąpielisku

Przed wyjazdem usiłowaliśmy się zorientować, jak funkcjonuje system uzdrowiskowy, czy można sobie wykupić jakieś zabiegi, bez konsultacji z lekarzem i w których basenach jest źródlana woda. Szczerze mówiąc, mieliśmy problem, aby dotrzeć do tego typu informacji. Na miejscu wszystko okazało się proste.

Dowiedzieliśmy się, że jedynie w basenie w „Cesarskich Łaźniach” woda jest częściowo źródlana. Mieliśmy szczęście, bo kąpielisko to znajdowało się blisko naszego hotelu i na zabiegi mieliśmy 10 procent zniżki. Bez konsultacji z lekarzem można wybrać pobyt dwu lub trzygodzinny. Możliwy jest też weekendowy. Kąpielisko ma basen z masażami wodnymi, brodzik do chodzenia ze specjalnymi kamieniami, strefę wypoczynkową z herbatą, wodą i leżakami. Z tego wszystkiego można korzystać w ramach pakietu.

No i w zależności od ceny można wybrać sobie zabiegi długie i krótkie. W naszej opcji przysługiwał jeden długi i jeden krótki. Wybraliśmy kąpiel w wodzie mineralnej i inhalacje w jaskini. Możliwości było więcej, np. masaże, kąpiele aromatyczne, wdychanie tlenu itp. Na miejscu dostaje się prześcieradło i można wypożyczyć ręcznik i szlafrok (w zależności od pakietu za darmo lub odpłatnie). Strój kąpielowy i klapki mieliśmy własne. Jest tu bardzo czysto i panuje miła, relaksacyjna atmosfera.

Sądzę też, że zabiegi są skuteczne. Chcieliśmy je powtórzyć, ale po tym jednym dniu obudziłam się po wielu godzinach snu i byłam jeszcze troszeczkę zmęczona. Widać organizm pracował. W perspektywie miałam cały dzień za kierownicą w drodze powrotnej, więc kolejne zabiegi, odpuściliśmy.

Za pobyt w kąpielisku ze zniżką zapłaciliśmy około 1000 koron od osoby.

Karlowe Wary – spacer nad miastem

Miasto otoczone jest lasami i powietrze w nim jest tak czyste, że aż płuca bolą. Samo centrum usadowiło się w dolinie, ale są też domy na wzgórzach. Nad miastem wiją się też liczne trasy spacerowe. Aby wchodzeniem pod górę za bardzo się nie męczyć, można wjechać windą (to niewielka pomoc) albo wjechać kolejką, taką jak na Gubałówkę. My skorzystaliśmy z windy.

Najpierw obejrzeliśmy pomnik kozicy a może jelenia (sądzimy, iż na pomniku uwieczniono kozicę), który wiąże się z historią o polowaniu i odkryciu źródeł przez Karola. Potem znaleźliśmy karczmę, w której zjedliśmy smaczny obiad. Tuż obok karczmy znajduje się punkt widokowy, z którego to na miasto spoglądał przed laty car Aleksander. Dzięki tej wizycie kurort zaczął był znany w Rosji i tak jest do dnia dzisiejszego. Na ulicach częściej można usłyszeć rosyjski niż czeski i jak się dowiedzieliśmy połowa domów należy do Rosjan.

Czesi, z którymi rozmawialiśmy, powiedzieli, że Rosjanie uratowali miasto przed kryzysem i upadkiem i w związku z tym tą rosyjską obecność sobie chwalą. Ale wracając do naszego spaceru, przeszliśmy górą nad miastem do wieży widokowej. Obejrzeliśmy jadącą kolejkę do wieży Diana i zeszliśmy w okolicy jej stacji początkowej, która znajduje się niedaleko hotelu Pupp.

Karlowe Wary

Miasto z góry

Karlowe Wary

Kolejka

Karlowe Wary

Kozica

Karlowe Wary – informacje praktyczne

Spaliśmy w hotelu Palatin, mieścił się on w samym centrum i było to bardzo wygodne lokum. W cenie pokoju mieliśmy śniadanie. Śmieszna historia była z parkingiem, bo na stronie nie było jasne, czy hotel go posiada, czy nie. Bałam się trochę podjeżdżać pod same drzwi, bo hotel znajdował się w strefie, gdzie był zakaz wjazdu dla samochodów, ale obsługa nalegała, aby tu przyjechać. Okazało się, że hotel ma wykupione płatne miejsce, ale pani recepcjonistka pokazała nam na mapie, gdzie kończy się sfera płatnego parkowania i powiedziała, że tam można bezpiecznie zostawić samochód. Tak też uczyniliśmy.

Mieliśmy trochę problemów ze znalezieniem miejsca do jedzenia, ale restauracja Szwejk spisała się całkiem nieźle, a kiedy nam się znudziła wstąpiliśmy do włoskiej restauracji w samym centrum i też było dobrze.

Ceny w Karlowych Warach były trochę wyższe niż w pozostałych odwiedzonych przez nas miastach. Mówię tu o restauracji i hotelu. Ale cóż za urok kurortowego życia trzeba płacić.

Warto przywieźć butelkę becherovki i tradycyjne oblaty, są to cienkie wafle wypełnione masą w różnych smakach.

 

 

Related Post

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *