Jaskinia Domica – było pięknie

Kolejną jaskinię podczas wycieczki po Słowacji postanowiliśmy obejrzeć tuż przy granicy węgierskiej. Była to Jaskinia Domica. Leży ona w południowo-zachodniej części Słowackiego Krasu.

Jaskinia Domica – informacje praktyczne

Do jaskini wchodzi się o pełnych godzinach. Zwiedza się w towarzystwie przewodnika. Samochód zostawia się na parkingu,  a jaskinia znajduje się po drugiej stronie ulicy. Nie trzeba się do niej wspinać pod górę. Na miejscu nie ma żadnej restauracji i właściwie nie ma możliwości zjedzenia czegokolwiek. Jest natomiast automat z piciem.  Dodatkowo trzeba płacić za zdjęcia – 7 euro.

Jaskinia Domica

Formy skalne pięknie odbijają się w wodzie

Jaskinia Domica – opis

Jaskinia jest wpisana na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO i ja jeszcze tak pięknej jaskini w swoim życiu nie widziałam. Są w niej wielkie komory pełne różnokolorowych rzeźb wykonanych przez naturę. Komnaty są ogromne, a ilość różnorodnych form zachwycająca. Część jaskini zwiedza się, płynąc łódką podziemnym nurtem rzeki o wdzięcznej nazwie Styx.

Jaskinia Domica

Podróż łodzią po jaskini to przeżycie samo w sobie

Woda dodaje jaskini swoistego uroku. W krystalicznie czystej wodzie odbijały się różnorodne formy skalne, czułam się wtedy jak nad górskim jeziorem, w którego wodach odbijają się górskie szczyty.

Jaskinia Domica

Jaskinia zaskakiwała kolorami

Jeden fragment jaskini przypomniał nam tureckie Pamukale, bo znajdowały się tu skalne baseny wypełnione wodą. W ostatniej komorze skalne twory były ustawione jak rzeźby na wystawie.

Jaskinia Domica

No i mamy Pamukale na Słowacji i pod ziemią

Jaskinia Domica

Raz jeszcze, nie mogłam sobie darować

Podczas całego pobytu pod ziemią czułam taki czysty zachwyt i choćby dla tego uczucia naprawdę warto odwiedzić jaskinię Domica.

Jaskinia Domica

No bo i było się czym zachwycać

Jaskinia Domica

To już ostatnie zdjęcie

Druga część jaskini znajduje się po węgierskiej stronie granicy, bo Węgry znajduję się jakieś 2 kilometry dalej. Oczywiście nie odmówiliśmy sobie przyjemności przejechania przez granicę. Węgierskich jaskiń nie zdążyliśmy już zobaczyć, ale przez część Węgier wracaliśmy na Słowację, taki mieliśmy kaprys. A jechaliśmy tędy chętnie, bo mieliśmy ze sobą przewodnik po Węgrzech wydany w 1996 roku i przeczytaliśmy w nim taki opis mapy: „Pokazuje ona również strefę graniczną, którą nadal mimo upadku komunizmu, patrolują uzbrojeni strażnicy z psami. Trzeba raczej zawsze nosić przy sobie paszport.”  No to trochę się zmieniło.

 



Booking.com

 

Related Post

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *