Ciąg dalszy naszej wycieczki po Andaluzji

Od niedzieli jesteśmy w domu, ale dopadł mnie hiszpański wirus, więc nie miałam siły pisać. Dziś właściwie też nie mam, ale przynajmniej kilka zdjęć się Wam należy. Na długie teksty będziecie musieli jeszcze trochę poczekać.W Granadzie pół dnia spędziliśmy w Alhambrze. Byliśmy tu już kiedyś, więc nie oniemieliśmy z zachwytu, ale jest to zabytek wspaniały i chwała Królom Katolickim, Izabeli i Ferdynandowie, że po zdobyciu Granady, nie zniszczyli Alhambry.

Granada Alhambra

Granada Alhambra

Granada Alhambra

Z Granady pojechaliśmy do naszej ulubionej, a przez kilka lat zaniedbanej, Salobrenie. Tradycyjnie obiad zjedliśmy w restauracji „Bahia” na plaży. Byli ci sami kelnerzy, ale chyba nas nie poznali.

Salobrena

Salobrena

Następnego dnia wracaliśmy do Alicante (400 km). Mimo że czułam się już tak sobie postanowiliśmy zjechać z drogi, aby zjeźć obiad w miejscowości Las Negras w Parku Narodowy Cabo de Gata. Padał deszcz. pogoda była oktopna, ale ryby w restauracji równie wspaniałe, jak cztery lata wcześniej.

Las Negras cabo de Gata

Cabo de Gata Las Negras

 

 



Booking.com

 

Dodane przez Małgosia dnia 2015-04-15

Related Post

Hello Awin

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *