Na plaży w Walencji

Kiedy wylatywaliśmy z Warszawy było minus 1, Walencja powitała nas 20 stopniami i miłym ciepłym wiatrem. Do wynajmowanego mieszkania pojechaliśmy metrem, obserwując mieszkańców tego trzeciego co wielkości miasta Hiszpanii. Zadziwiły nas ciepłe ubrania, ale widać ludzie południa 20 stopni traktują jak niską temperaturę. Atmosfera w metrze była mniej żywiołowa jak w Madrycie, ale też inna niż w Barcelonie. Język to chyba jakaś mieszanka kastylijskiego i katalońskiego, a może oba równocześnie.

Mieszkanie wynajęliśmy w dzielnicy nadmorskiej. Po zakwaterowaniu się poszliśmy coś zjeść. Znaleźliśmy bardzo sympatyczny bar Casa Paco. Zjedliśmy tortillę, popiliśmy winem. Byliśmy atrakcją dla miejscowych bywalców baru. Jeden z nich opowiadał, że był w Polsce, odwiedził Kraków i Wieliczkę i bardzo mu się podobało.

Od portu w stronę centrum ciągną się fantastyczne bulwary i plaże. Te ostatnie są bardzo szerokie, a przy bulwarach znajdują się liczne knajpki. Przeszliśmy bulwarami spory kawałek podziwiając aktywność sportową mieszkańców Walencji. Potem jeszcze odwiedziliśmy sklep, no i odpoczywaliśmy po podróży i po spacerze.

 


Booking.com

Dodane przez Małgosia dnia 2013-04-09

Related Post

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *