zwiedzanie Florencji
Blog,  Inne miejsca,  Włochy

Florencja pałace i place

Kolejny dzień powitał nas bezchmurnym niebem i chłodem. O 8 rano było 0 stopni. No cóż gdy porównać to z mroźną Warszawa i tak jest nieźle tym bardziej, iż w ciągu dnia można liczyć na nieco więcej. Dzień rozpoczęliśmy nietypowo – od wizyty na targu. Mercato Centrale jest czynny codziennie z wyjątkiem niedziel od rano do wczesnego popołudnia.

W wielkiej hali znajdującej się w centrum miasta można kupić mnóstwo produktów spożywczych i coś zjeść. Trudno opisywać wszystko, dość powiedzieć, iż mięso przygotowane na steki bistecca alla fiorentina pyszni się w ladach, a świeże karczochy, właściwie nieobecne w Polsce, dodają wszystkiemu kolorytu. To typowy targ i choć oczywiście zaglądają tu turyści, przede wszystkim zjawiają się miejscowi na normalne, trochę nieśpieszne zakupy. Przed ogromną halą można kupić wiele wyrobów ze skóry. Do wyboru są dziesiątki stoisk. Z tych wyrobów Florencja słynie. W ogóle targów w centrum jest sporo i co tu dużo mówić nadają one miastu kolorytu.  Dalej było już poważne zwiedzanie, które trwało dobrych kilka godzin. Nie sposób opisać tu wszystkiego więc będzie to raczej impresja i bardzo subiektywny wybór.

Zaczęliśmy od Michelozzo, a właściwie od zbudowanego przezeń pałacu Medyceuszy. Zmienna historia tego miejsca spowodowała, iż dziś nazywa się on Medici – Riccardi.

Budynek to zaiste imponujący. Nas zachwyciła kaplica z freskami Gozzoliego przedstawiająca Pokłon Trzech Króli. Dzieło jest niezwykle piękne, ale ponieważ także tu nie można robić zdjęć musicie polegać na tej opinii. Niestety w wielu miejscach we Florencji korzystanie z aparatu fotograficznego nie jest możliwe. Rozumiemy, ale żałujemy.

Można było fotografować inne miejsca w pałacu.

Następnym przystankiem na dzisiejszej drodze zwiedzania był Piazza Della Signoria i Palazzo Vechccio. Plac jest właściwie muzeum pełnym znakomitych pomników.

Ponieważ to nie wikipedia wspomnę o jednym pomniku Cosimo de Medici wykonanym przez flamandzkiego artystę Gaimbolognę.

Ta postać jeszcze pojawi się dzisiaj. Kiedyś na tym placu stal Dawid Michała Anioła – dziś towarzyszy nam kopia tego dzieła.

Sam pałac jest imponującą budowlą ze wspaniałymi dekoracjami i interesującą kolekcją muzealną w środku.

Przy okazji opisu tej budowli nie można pominąć Giorgio Vasariego. To prawdziwy syn swojej epoki. Nie dość, iż  opisał wielu sobie współczesnych artystów w świetnej pracy,  to sam był jednym z najwybitniejszych twórców swojej epoki. W Palazzo jego dziełem są schody, ale przede wszystkim Sala Pięciuset absolutnie imponujące wnętrze o gigantycznych rozmiarach będące apoteozą Cosimo I. Dość powiedzieć, iż dla uzyskania odpowiedniego efektu Vasari podwyższył sufit aż o bagatela 18 metrów.

W tym wszystkim gnie gdzieś nawet dzieło Michała Anioła.

Po zatłoczonym Palazzo przyszedł czas na Muzeum Bargelo.

To świątynia rzeźby. Tu znowu jest trochę kłopotu z fotografowaniem . Nie będę opisywać kolekcji. Warto ją obejrzeć. Jest tu rzeźba Donatella, posąg św. Jerzego  z roku 1416 uważana za pierwszą rzeźbę w stylu renesansowym. Ja jednak wracam do wspominanego wcześniej Giambologny. Znajdują się tu jego rzeźba przedstawiająca Merkurego. To dzieło autentycznie urzeka i porywa swym dynamizmem.

Po tylu wrażeniach zaczęliśmy szukać odpowiedniego lokalu na obiad. Całkowicie przypadkiem trafiliśmy na lokal  o wdzięcznej polskim uszom nazwie Buzzino. To prawdziwa trattoria.

Menu jest, bądźmy szczerzy, nabazgrane ręcznie, ale jedzenie jest naprawdę znakomite. Jedliśmy  jako główne dania gnocchi rose i tagliatele tartuffo, a na deser tiramisu i  domowe ciasto o smaku migdałów i cytryn. Komentarz ? Pełne zadowolenie. Cały obiad z winem i przystawkami, limoncello i grappą to 45 euro. Jak szukać takich lokali ? Trochę podpowiada intuicja, trochę niechęć do zbytniej elegancji.

Posileni udaliśmy się do Palazzo Pitti. To już po drugiej stronie rzeki Arno.

Jest to okazja do przekroczenia Ponte Vechccio.

Ten pałac także imponuje wielkością.

Ma do zaoferowania piękne ogrody Boboli z których rozpościera się widok na toskańskie okoliceFlorencji.

a także na samą Florencję

W środku najciekawsza jest kolekcja obrazów. Wymienianie nazwisk ich autorów zajęłoby dużo miejsca. Dość powiedzieć, iż mieliśmy okazję zachwycać się Tycjanem i Rafaelem. Smutna refleksja jest taka, iż w polskich muzeach możemy jedynie marzyć o takich obrazach. Tak to się ułożyło.

Dzień zakończyły zakupy w supermarkecie, takim prawdziwym. Makaron i to bardzo dobry kosztuje ile ? Niespełna 1 euro ?

To możliwe, tak, tak to Włochy.

Booking.com

Dodane przez Małgosia dnia 2013-02-09

Related Post

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *